POLITYKA

Czwartek, 29 czerwca 2017

Polityka - nr 4 (6) z dnia 2017-04-26; Pomocnik Historyczny. 2/2017. Biografie. Tadeusz Kościuszko; s. 18-19

Epoka

Radosław Lolo

„Namiętne przywiązanie do posiadłości”

Polskie społeczeństwo szlacheckie XVIII stulecia.

Stan szlachecki. Społeczeństwo Rzeczpospolitej, w które stopniowo w połowie XVIII w. wchodził dorastający Tadeusz Kościuszko, było przede wszystkim stanowe. Każdy z czterech stanów (duchowieństwo, szlachta, mieszczanie, chłopi) miał odrębny status prawny, inne obowiązki wobec państwa i inny zakres udziału w życiu publicznym. Ton nadawała szlachta. To ona stanowiła naród w sensie politycznym. Cieszyła się licznymi przywilejami prawnymi, ekonomicznymi i politycznymi uzyskanymi od czasów średniowiecza. O ile wcześniej mogła – przy pomocy sejmu, sejmików i systemu sądownictwa – faktycznie współrządzić państwem wraz z królem, to w połowie XVIII w., przy stopniowej utracie suwerenności przez państwo, była w stanie je skutecznie paraliżować.

Pod koniec XVIII w. stan szlachecki stanowił ok. 8 proc. społeczeństwa, zaś wśród ludności narodowości polskiej współczynnik ów wzrasta do 16 proc. Zdarzały się ziemie czy powiaty, jak na Mazowszu, gdzie uboga szlachta stanowiła blisko połowę lokalnej społeczności. W krajach zachodniej Europy odsetek szlachty w społeczeństwie wahał się na poziomie 2 proc.

Magnateria i jej klientela. Choć w sensie prawnym wszyscy członkowie stanu szlacheckiego byli sobie równi, to dzieliły ich ogromne różnice ekonomiczne. Urodzonymi tytułowali się i szlachcice zagrodowi (niemający własnych poddanych i sami obrabiający ziemię), ci mający zaledwie kilku chłopów, i tacy, którzy posiadali jedną lub kilka wsi. Do tego samego stanu szlacheckiego zaliczali się także przedstawiciele wielkich rodów magnackich. W czasach młodości Kościuszki najbardziej chyba spektakularną karierę zrobił hetman wielki koronny i kasztelan krakowski Jan Klemens Branicki (1689–1771). Zgromadził ogromny majątek, którego wartość szacowano na nie mniej niż 12 mln zł, a roczny dochód z dóbr przekraczał 600 tys. zł. Perłą w koronie jego dóbr był Białystok. Hetman zbudował tam istniejącą do dziś okazałą rezydencję (obecnie siedziba Uniwersytetu Medycznego), opasaną wspaniałymi francuskimi ogrodami, wzorowaną na Wersalu i uznawaną za jedną z najokazalszych w tej części Europy. Po pałacowych ogrodach przechadzały się strusie i wielbłądy, nie brakło oryginalnie odzianej służby egzotycznego pochodzenia. A Branicki, według znawców epoki, nie był wówczas nawet najbogatszym magnatem Rzeczpospolitej. Wyprzedzali go np. Jan Stanisław Jabłonowski i Jerzy Mniszech.

Potężne rody magnackie w znacznym stopniu uzależniły od siebie ekonomicznie rzesze drobniejszej szlachty. Klienci Radziwiłłów, Czartoryskich, Sapiehów, Poniatowskich czy Jabłonowskich bywali rządcami kluczy dóbr magnackich lub ich dzierżawcami, pełnili służbę jako sekretarze, dworzanie, żołnierze i czego tam jeszcze od nich wymagano. Biedniejsza szlachta na sejmikach łatwo ulegała magnackim postulatom, przeprowadzanym siłą i przekupstwem. Wystarczy choćby przeczytać sugestywny opis zawarty w „Diariuszu” Jana Antoniego Chrapowickiego, jak to szlachta łukowska zjechała na sejmik i była tam podejmowana suto zakrapianymi ucztami, by zrozumieć mechanizm działania systemu klientalnego.

Sarmacka obyczajowość. Szlachta Rzeczpospolitej połowy XVIII w. była za to dość jednorodna pod względem kulturowym. Barwną panoramę obyczajową swego czasu odmalował Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. Poza chłonącymi nowości z zachodu Europy niektórymi dworami magnackimi, większość szlachty reprezentowała kulturę znaną potocznie pod nazwą sarmackiej. Kościuszko dorastał w atmosferze gościnności, obligującej do wydawania wystawnych uczt. Zapewne znał polowania, kuligi z okresu „godnych świąt” Bożego Narodzenia, zapusty, środopościa, czyli psikusy wiejskie robione w środku Wielkiego Postu, i inne tradycyjne zabawy. Wokół spotykał ludzi z podgolonymi głowami i sumiastymi wąsami, ubranych w tradycyjne polskie stroje: żupany, kontusze i robiące wówczas wielką furorę pasy słuckie. Oczywiście z szablą przy boku. Wyrastał w estetyce XVIII-wiecznego polskiego rokoka, z jego wybujałą fantazją kształtów, przepychem i bogactwem form. Ale też za pośrednictwem nowoczesnych wówczas szkół prowadzonych przez pijarów docierało do szlachty nieco nowych trendów, zwłaszcza w naukach przyrodniczych. W kręgach ludzi lepiej wyedukowanych stopniowo pojawiali się też tacy, którzy byli ubrani w modne zachodnie stroje i peruki, mówili o Monteskiuszu, Wolterze i innych nowatorskich myślicielach.

Szlachta litewska. W tamtym czasie w Wielkim Księstwie Litewskim wiele rodzin szlacheckich pieczętowało się herbem Roch III, w tym znane wcześniej i później rodziny Umiastowskich i Przezdzieckich. Od XVI w. jednym z tych rodów herbowych byli Kościuszkowie, którzy z czasem rozrośli się do dwóch linii. W XVI–XVIII w. taka jak oni średnia szlachta dzierżyła urzędy ziemskie, służyła w wojsku, posłowała na sejmy. Nie sięgała jednak po godności senatorskie, zarezerwowane dla protektorów, magnaterii. Gospodarował...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]