POLITYKA

Poniedziałek, 23 października 2017

Polityka - nr 4 (6) z dnia 2017-04-26; Pomocnik Historyczny. 2/2017. Biografie. Tadeusz Kościuszko; s. 34-37

Postać

Jerzy Besala

„Oj! Żebym to ja mógł dostać taką żonkę!”

Pragnął tych, które były poza jego zasięgiem: za wysoko urodzone, za młode albo mężatki. Zawsze otoczony kobietami, z żadną nie związał się na stałe.

Pierwsza miłość: Ludwika Sosnowska. „Nie myślę nigdy o Tobie bez pewnego wzruszenia serca i duszy. Rzecz to bardzo prosta – dusza moja nie jest niewdzięczną, a Tyś w niej rozwinął pierwsze uczucie tkliwości” – pisała księżna Ludwika Lubomirska 21 maja 1789 r. (art. s. 146). List był wysłany z Sosnowicy, z dworu, w którym piętnaście lat wcześniej Ludwika, wówczas jeszcze szlachcianka Sosnowska, oraz jej nauczyciel francuskiego i rysunku Tadeusz Kościuszko zapłonęli do siebie gorącym afektem. Nie jest wykluczone, że spotkali się wcześniej. W 1765 r. Kościuszko wstąpił do Szkoły Rycerskiej (art. s. 38). Był protegowanym ojca Ludwiki, Józefa Sosnowskiego, pisarza wielkiego litewskiego i marszałka sejmu elekcyjnego województwa brzesko-litewskiego, który optował w 1764 r. za wyborem Stanisława Poniatowskiego na króla Polski.

W czasach pobytu Kościuszki w Szkole Rycerskiej Ludwika i jej siostra Katarzyna pobierały nauki w elitarnej pensji pani Szmidt. W stolicy panowała libertyńska atmosfera, co odważniejsi kadeci nurzali się w niej, pomimo zagrożenia karami za „nieprzystojne zachowanie”. Nie wiemy, czy uległ jej młodziutki Kościuszko. Zdania wśród historyków są skrajnie podzielone; np. Stanisław Wasylewski twierdził, że kadeci „stronili od kielicha, przywykli do ochędóstwa i subordynacji”. Przeczą jednak temu np. wspomnienia kadeta Juliana Ursyna Niemcewicza, którego „w 16 roku życia żona dobosza od Kadetów, przystojna niewiasta” wprowadziła w arkana seksu. Niemcewicz tak w tym zasmakował, że dochował się trojga nieślubnych dzieci. Wydaje się jednak, że słynący już wówczas ze skrytości, niezwykłej pracowitości i ambicji kadet Kościuszko, który wstawał o piątej rano, by się uczyć, a dla odegnania snu moczył nogi w lodowatej wodzie, nie uległ fali libertynizmu. Być może później, podczas pobytu we Francji jako stypendysta w latach 1769–75, dał się ponieść rozkoszom permisywizmu; przynajmniej tak sądził historyk Adam Skałkowski.

Podczas nauki w Szkole Rycerskiej na którymś z licznych balów warszawskich z pewnością spotkał Ludwikę. Sekretarz Biblioteki w Dreźnie Constantin Karl Falkenstein, który wielokroć rozmawiał z naczelnikiem, twierdzi, że do spotkania doszło na przyjęciu u kanclerza Andrzeja Zamoyskiego. Łatwo nawiązali nić rozmowy, gdyż obydwoje pochodzili z Podlasia, a Sosnowscy jeszcze do niedawna byli średniozamożną szlachtą, podobnie jak Kościuszkowie, połączeni w przeszłości licznymi węzłami małżeńskimi.

Pod koniec 1774 r. Tadeusz wrócił z Paryża do rodzinnej Mereczowszczyzny. Armia po pierwszym rozbiorze została drastycznie zredukowana, więc nie znalazł ani zatrudnienia w wojsku, ani w majątku, gdzie gospodarzył jego brat. Pozostało mu szukać posady guwernera i dobrego mariażu. Oczy zwrócił w stronę dworu Sosnowskich. Panna Ludwika miała wówczas 22–23 lata. Wabiła pięknymi oczami, poza tym jednak nie odznaczała się szczególną urodą. Kościuszko też zresztą nie uchodził za wielce przystojnego (art. s. 26). Zapewne podczas nauki w Sosnowicy para zakochała się w sobie. Świadczą o tym zachowane trzy listy Ludwiki do Tadeusza, jak i oświadczyny Kościuszki o jej rękę. Mierzył wysoko i tylko wielkie uczucie mogło skłonić go do wykonania ryzykownego kroku. W tym mniej więcej czasie, 13 września 1775 r., ojciec Ludwiki, wojewoda smoleński Józef Sosnowski, otrzymał urząd hetmana polnego litewskiego. Była to nagroda od króla za pomoc w elekcji pod bagnetami moskiewskimi, za uległość wobec wszechwładnych ambasadorów rosyjskich w Polsce i za odmowę przystąpienia do konfederacji barskiej w 1768 r.

Jednak tak czyniło wielu w czasach kryzysu Rzeczpospolitej i dawnych wartości, gdy trzeba było wybierać między złym a gorszym. „Brudne w nim tylko było owo skupianie majątku na wszelki możebny sposób” – pisał o Sosnowskim Adam Skałkowski. Bogate dobra szarogrodzkie na Podolu miał Sosnowski wyłudzić czy też wygrać w karty od „chorego umysłowo wojewody bracławskiego Stanisława Lubomirskiego” – pisała historyczka Zofia Zielińska. Trzymał też Sosnowski bogate starostwo ratneńskie w ziemi chełmskiej. I do takiego to pana na włościach i urzędach aspirował o rękę córki szlachetka bez majątku!

Podobno miłość góry przenosi – ale nie w tym przypadku. Sosnowski już zaplanował małżeństwa swych córek: pierwsza wyszła za starostę Wincentego Platera, a do rączki Ludwiki hetman szykował Józefa Lubomirskiego. W wyniku ugody Sosnowskiego z Lubomirskimi Ludwika miała otrzymać w posagu wspomniane dobra szarogrodzkie, tak by majątek pozostał we wspólnym posiadaniu obu rodów. Niebawem rozeszły się plotki, podtrzymywane przez pokolenia historyków, że Sosnowski wygrał nie tylko dobra, ale rękę Józefa Lubomirskiego dla Ludwiki przy karcianym stole.

Nieświadom tych podchodów matrymonialnych Kościuszko oświadczył się o ukochaną przed Sosnowskim. Usłyszał ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]