POLITYKA

Sobota, 19 sierpnia 2017

Polityka - nr 14 (3105) z dnia 2017-04-05; s. 26-28

Społeczeństwo

Joanna Podgórska

1. pokój, 2. wolność, 3. kasa

Z dr. Jackiem Kucharczykiem o lękach i nadziejach młodych Polaków oraz o podobieństwach i różnicach pomiędzy nimi a ich rówieśnikami z innych części Europy

Joanna Podgórska: – Kształtowanie postaw młodych Polaków odbywa się dziś na melodię „Jak to na wojence ładnie”, a pan swoje badania tytułuje „Make Peace not War”. Czy to nie zbytni optymizm?
Dr Jacek Kucharczyk: – Idea badań była taka, by przyjrzeć się postawom młodych wobec Unii Europejskiej w 60. rocznicę traktatów rzymskich. Dla nas, czyli Instytutu Spraw Publicznych, punktem wyjścia były wyniki badań nad eurosceptycyzmem młodych dr Joanny Fominy z IFIS PAN, z których wynikało, że młodzi przyjmują dobrodziejstwa Unii za dane raz na zawsze, jak powietrze, za to mają do Unii różne pretensje, a to za biurokrację, a to za ograniczanie suwerenności czy narzucanie „obcych ideologii”.

Chcieliśmy sprawdzić trochę innymi metodami badawczymi, czy tak rozumiany eurosceptycyzm rzeczywiście odzwierciedla poglądy młodzieży i jej postawy, jeśli chodzi o Polskę w Europie. Przekonaliśmy partnerów, że warto porównać polską młodzież z innymi krajami i udało się zbudować konsorcjum sześciu instytucji, by spojrzeć na Grupę Wyszehradzką i porównać ją z dwoma krajami starej Unii, czyli Niemcami i Austrią. Badanie pozwoliło zweryfikować pewne obiegowe opinie, jak choćby tę, że ponieważ młodzi nie pamiętają wojny, więc idea pokoju nie jest dla nich szczególnie ważna. Młodzi ze wszystkich sześciu krajów na pytanie: jakie korzyści płynące z integracji europejskiej są dla ciebie ważne, najczęściej wskazywali właśnie zachowanie pokoju między państwami członkowskimi. Byliśmy tym zaskoczeni. Stąd tytuł komunikatu z badań – „Make Peace not War”.

Oni nie tylko sami nie pamiętają wojny, ale w ogóle wykruszają się pokolenia pamiętające drugą wojnę światową. Skąd więc ten wynik?
Mówimy, że oni nie pamiętają wojny, ale zaraz po upadku muru berlińskiego była bardzo krwawa wojna w Jugosławii, teraz mamy dwie wojny na obrzeżach Unii, czyli na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie. Unię miał otaczać krąg przyjaciół, a zaczyna ją otaczać krąg ognia. Młodzi przecież widzą zdjęcia z Aleppo, widzą tysiące uchodźców uciekających przed śmiercią. Pokój w Europie przestał być oczywistością. Pamięć o wojnach światowych nie do końca zniknęła, a to, co dziś dzieje się na obrzeżach Unii, jeszcze ją wzmocniło.

Jakie inne korzyści z integracji, oprócz utrzymania pokoju, wskazują młodzi?
Przedstawiliśmy im listę korzyści, o których zwykle się mówi: możliwość zamieszkania, studiowania i pracy w innym państwie członkowskim, fundusze europejskie, brak kontroli granicznych, wspólne działania na rzecz klimatu. Mogli wybrać te, które są dla nich osobiście ważne. Wszystkie te punkty jako ważne lub bardzo ważne wskazała przynajmniej połowa ankietowanych. Nie można powiedzieć, że te kwestie straciły dla młodzieży atrakcyjność. Najwyraźniej Unia powinna się promować jak Coca-Cola: niby wszyscy znają markę, ale firma i tak nieustannie pakuje ogromne pieniądze w jej odświeżanie. Pamięć o korzyściach z integracji też trzeba nieustannie odświeżać, żeby nie została zagłuszona przez mniejszościowy dyskurs o prostowaniu bananów i szerzeniu ideologii gender.

Jako ostatnie na liście korzyści młodzi wskazali fundusze unijne. Najwyżej cenią je Polacy (58 proc.), najmniej Czesi (37 proc.). Niewdzięczność czy młodzieńczy idealizm?
Według mnie to zaprzecza kolejnej obiegowej tezie o mieszkańcach Europy Środkowej, zwłaszcza Polski, że poza funduszami nie widzą żadnych korzyści z Unii. Ta teza powinna być negatywnie zweryfikowana już wcześniej, gdy w 10. rocznicę naszej akcesji badania CBOS pokazały, że ankietowani częściej wskazywali swobodę przemieszczania się i pracy niż fundusze. Nasze badanie potwierdza, że poczucia korzyści z Unii nie można sprowadzać do kasy. Niestety, w wyniku działań naszego rządu ten stereotyp w krajach starej Unii się umacnia. Dla młodych Polaków od pieniędzy ważniejszy jest brak granic. To, co w języku Unii nazywa się obywatelstwem europejskim, zostało pozytywnie zweryfikowane.

Trochę smutne, że młodzi Polacy, spośród tych sześciu państw, najmniejszą wagę przywiązują do wspólnych działań na rzecz klimatu.
Ale nadal prawie połowa deklaruje, że to dla nich ważne lub bardzo ważne. Nie bądźmy pesymistami. Tego akurat intuicyjnie można się było spodziewać, biorąc pod uwagę ton dyskusji publicznej w Polsce na ten temat. I nie mówię tu o obecnym rządzie, który prowadzi krucjatę przeciwko przyrodzie. Duża część klasy politycznej i opiniotwórczej ma do zmian klimatu i kwestii ochrony środowiska takie podejście, że to zabawka dla bogatych. A my, na dorobku, musimy palić węglem i inwestować, gdzie popadnie. Przecież to rząd PO nie wprowadził nowych norm na spalanie węgla w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Jacek Kucharczyk, doktor socjologii, prezes zarządu fundacji Instytut Spraw Publicznych. Współzałożyciel międzynarodowego stowarzyszenia na rzecz otwartego społeczeństwa PASOS. Członek rady dyrektorów European Partnership for Democracy w Brukseli. Autor wielu publikacji o polskiej demokracji i integracji europejskiej.

Załączniki

  • Wyjść czy zostać

    Wyjść czy zostać

  • Korzyści z Unii

    Korzyści z Unii

  • Demokracja ciąge żywa

    Demokracja ciąge żywa

  • Zamknięci i otwarci

    Zamknięci i otwarci