POLITYKA

Poniedziałek, 23 października 2017

Polityka - nr 5 (2230) z dnia 2000-01-29; s. 34-36

Świat

Zdzisław Raczyński

12 prac Putina

Rosja po odejściu Borysa Jelcyna jest w stanie półrozpadu

„Po co tracić trzy miesiące” – jak powiedział Borys Jelcyn w pożegnalnym orędziu – jeśli prawie wszystko zostało rozstrzygnięte. Maksymalne skrócenie kampanii przed wyborami prezydenckimi było potrzebne nie tylko Władimirowi Putinowi i nie tylko ze względów taktycznych. Chodzi przede wszystkim o uniknięcie generalnej krytyki ustroju, stworzonego przez prezydenta Jelcyna. Nawet Dumę spacyfikowano: powstał silny sojusz prokremlowski z udziałem komunistów i frakcji Żyrynowskiego.

Rosja, którą przejął Władimir Putin od Borysa Jelcyna, znajduje się w stanie półrozpadu. W opinii jednych analityków jest to przełomowy moment przejścia od imperium do luźnej federacji, zdaniem innych na horyzoncie majaczy widmo rozpadu kraju. Zdaniem Putina pierwszą kostką domina, która upadając może wywołać efekt lawiny, jest Czeczenia, a potwierdzeniem tej teorii – sierpniowy atak czeczeńskich separatystów na Dagestan, który w czasie zbiegł się z wystąpieniami islamistów w Tadżykistanie i Kirgizji. „To było strategiczne zagrożenie dla Rosji. Właśnie w tym tkwi przyczyna naszych zdecydowanych działań w Dagestanie i Czeczenii” – tłumaczy.

Kondycja państwa

Separatystyczne ruchy na Północnym Kaukazie są tylko najbardziej jaskrawym przejawem tendencji odśrodkowych w całej Federacji.

Rosja znajduje się w głębokim kryzysie – gospodarczym, politycznym i moralnym. Kryzysowa sytuacja państwa i społeczeństwa rodzi inne negatywne zjawiska: przestępczość, korupcję, nieposzanowanie prawa, osłabienie struktur i instytucji państwa. Wszystko to grozi nie tylko przyszłości rosyjskiej demokracji, ale zagraża bezpieczeństwu narodowemu kraju – konstatuje nowa Koncepcja Bezpieczeństwa Narodowego Rosji. Realistyczny i krytyczny opis kondycji państwa rosyjskiego przełomu wieków łączy się w dokumencie, zatwierdzonym przez Władimira Putina 10 stycznia, z pesymistycznymi ocenami współczesnego ładu międzynarodowego, w którym ponownie, jak w czasach zimnej wojny, zaczynają przeważać elementy konfrontacji. To że zimnowojenna konfrontacja została zamieniona na eufemistyczny termin „konkurencja”, a wróg nie jest bezpośrednio wymieniony z nazwy, nie zmienia ogólnej wymowy Koncepcji. Moskwa postrzega w USA i państwach zachodnich już nie strategicznego partnera, jak u zarania rosyjskiej przygody z demokracją, lecz potencjalnego przeciwnika, którego działania stanowią zagrożenie i wyzwanie dla Rosji.

Szansę na przełamanie niekorzystnych dla Rosji tendencji Władimir Putin (można nazwać go autorem Koncepcji w tym sensie, że to pod jego kierownictwem, jako sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji, opracowano dokument w ubiegłym roku) widzi w generalnej naprawie i umocnieniu państwa. Tak jak w sprawach międzynarodowych Koncepcja sankcjonuje już dokonany odwrót od strategicznego partnerstwa z Zachodem (symbolem było zawrócenie samolotu premiera Jewgienija Primakowa znad USA do Moskwy na znak protestu przeciwko operacji NATO w Jugosławii), tak w polityce wewnętrznej jest potwierdzeniem odejścia od liberalnego modelu państwa (załamał się w sierpniowym kryzysie 1998 r.) w stronę etatyzmu, protekcjonizmu, umocnienia regulującej roli państwa w gospodarce, informacji i ideologii.

Samoistna cywilizacja

Władimir Putin proponuje Rosji trzecią drogę rozwoju. Stąd podkreślanie rosyjskiej tożsamości i wyjątkowości kulturalnej i religijnej („Samoistna cywilizacja rosyjska” – powiedział nowy przywódca Rosji w jednym z niedawnych przemówień), akcentowanie roli rosyjskich tradycji i aspiracji do przywództwa, ale – to nowość – nie globalnego, lecz w skali makroregionu. Władimirowi Putinowi nie chodzi o izolację Rosji ani o przeciwstawienie jej krajom zachodniej demokracji, lecz o mobilizację sił i rezerw na rzecz kolejnego etapu transformacji państwa i społeczeństwa. Nie ma lepszego sposobu na taką mobilizację niż wskazanie przeciwnika, choćby wyimaginowanego. Zwłaszcza że i Rosja, i jej prawdziwi partnerzy, chwilowo obsadzeni w roli przeciwnika, doskonale zdają sobie sprawę, że idzie o przejściowe zatrzymanie się w drodze. Tak jak wpół urwany, zawieszony na scenie gest ma tylko zaakcentować wagę słowa, które będzie wypowiedziane później.

Po przeanalizowaniu obecnej sytuacji gospodarczej Rosji Michaił Dielagin, dyrektor Instytutu Problemów Globalizacji, postawił ostrzegawczą diagnozę: „Jeśli obecne tendencje w gospodarce utrzymają się przez najbliższe dwa lata, to produkcja, inwestycje i konsumpcja spadnie w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku o 8–12 proc. To zaś oznacza rozpad Rosji”.

Odnotować należy również inne groźne procesy: załamanie systemu opieki zdrowotnej, obniżenie przeciętnego wieku i groźbę depopulacji (demografowie prognozują, że do 2050 roku liczba mieszkańców Rosji zmniejszy się dwukrotnie), kryminalizacja gospodarki, totalna korupcja, rozpad systemu wartości...

Władimir Putin w programowym artykule „Rosja na progu tysiąclecia” otwarcie przyznaje, że państwu grozi degradacja polityczna, techniczna i cywilizacyjna.

Pozostawił jednak Borys Jelcyn swemu następcy kilka niekwestionowanych dokonań. Przede wszystkim diametralnie zmienioną świadomość ludzi (chociaż nie dotyczy to wszystkich grup społecznych), nieodwracalnie zmienione stosunki własności, oligarchiczny, ale jednak, kapitalizm, konstytucję silnego ustroju prezydenckiego, stosunkowo szeroko rozpowszechnione przekonanie o wadze wartości demokratycznych. I portret Piotra I na ścianie swego gabinetu. Piotr Wielki w rosyjskiej tradycji politycznej symbolizuje nie tyle imperialną wielkość, ile otwarcie na świat zachodni, modernizację i bezwzględność w realizacji wielkich reform. Władimir Putin zachował portret Piotra I.

Wisi w próżni

Borysa Jelcyna wyniósł do władzy naród. Kiedy obejmował stanowisko prezydenta w 1991 roku, miał za sobą nie tylko wieloletnie doświadczenie pracy w partii komunistycznej (czyli inaczej – w aparacie zarządzania państwem) i osobistą charyzmę. Miał ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]