POLITYKA

Niedziela, 20 sierpnia 2017

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 80-83

Nauka

Agnieszka Krzemińska

Ach, jak przyjemnie nabijać jest na pal...

Podtapianie, rażenie prądem, przypiekanie żywcem i inne współczesne tortury to nic w porównaniu z pomysłowością starożytnych. Najbardziej okrutni byli mieszkańcy Bliskiego Wschodu, masowo zabijali też Rzymianie.

Pala, na który miał być wbity skazaniec, nie zaostrzano, żeby zbyt szybko nie przebił wnętrzności i nie uśmiercił nieszczęśnika. Kładziono go na brzuchu z rozkraczonymi nogami i polewano oliwą. Uderzeniem młota wbijano drąg. Skazaniec wył z bólu. Gdy ustawiano go w pionie, pod ciężarem ciała pal wchodził głębiej. Głowa opadała na piersi. Omdlenie było wybawieniem od nieludzkiego cierpienia. Gapie rozchodzili się w przekonaniu, że król słusznie postąpił, skazując zdrajcę na kaźń.

Tak wyglądały egzekucje z rozkazu królów asyryjskich, perskich, a później władców i sądów średniowiecznych. Według prezesa węgierskiego związku literatów Tibora Cseresa, ostatnie wbicie na pal w majestacie prawa odbyło się w 1946 r. w Jugosławii. W ten sposób Serbowie zemścili się na węgierskim generale Ferenzu Szombathelyi, który w czasie wojny pozwolił na ludobójstwo w Nowym Sadzie. Ta przerażająca tortura, opisana również w „Trylogii” przez Sienkiewicza, symbolizuje niewyobrażalne bestialstwo. Do dziś ludzie mają w tej materii sporą inwencję, zasadnicza różnica polega na tym, że na okrucieństwo nie ma dziś społecznego przyzwolenia. Ale czy tak bardzo różnimy się od naszych przodków?

Deszcz krwi

Krwawe walki o łup lub terytorium prowadziły między sobą już hominidy (człowiekowate), ale o prawdziwym terrorze opartym na torturach i wymyślnym zabijaniu można mówić dopiero wtedy, gdy pojawiły się państwa z centralną władzą, gdzie królowie mieli prawo zabijania wrogów i poddanych. Przemoc była obecna we wszystkich sferach życia: religijnej (ofiary dla bogów), prawno-politycznej (utrzymanie porządku i wojna), rozrywkowej (brutalne sporty walki), a nawet prywatnej (przemoc w rodzinie). Niektóre starożytne kultury basenu Morza Śródziemnego opisywały i pokazywały przemoc bardzo chętnie, inne mniej.

W Biblii i w przekazach antycznych kronikarzy, Egipcjanie jawią się jako zbereźnicy, ale nie okrutnicy. Może to wynikać z faktu, że dla poddanych faraona przemoc była tematem tabu. W tekstach nie ma wielu opisów tortur, a i artyści byli dość powściągliwi w przedstawianiu krwi i cierpienia. Mimo to notatki z procesów dowodzą, że kary za przestępstwa były surowe – okaleczano obcinając uszy albo nosy, praktykowano też wbijanie na pal. Osobom z wyższych sfer nakazywano samobójstwo, nie wiemy jednak, czy dawano im do ręki nóż czy truciznę. Najwięcej o egipskim okrucieństwie dowiadujemy się z opisów wypraw wojennych – określenia „wycinać w pień”, „zgotować rzeź”, „zmiażdżyć wrogów”, świadczą o brutalności tych podbojów. Inskrypcja faraona Totmesa I na skale w nubijskim Tombos głosi: „Zmasakrowani nubijscy łucznicy leżą na równinach; król wypełnił ich wnętrznościami doliny; ich krew leje się jak deszcz”. Słynący z siły i waleczności Amenhotep II podczas ekspedycji karnej do Syrii ponoć własnoręcznie zabił sześciu zbuntowanych książąt, a siódmego zabrał i kazał ku przestrodze powiesić na murach nubijskiego miasta Napata.

Ikonografia egipska też nie była wolna od okrucieństwa. W grobowcach z końca III tysiąclecia p.n.e. przedstawiano kary chłosty i obijania kijami przywiązanych do pala nieszczęśników, nieco później pojawiają się sceny bitewne. Dominują jednak sceny symboliczne, jak ta przedstawiająca króla jedną ręką trzymającego za włosy wrogów, w drugiej zaś dzierżącego maczugę, by roztrzaskać im czaszki. Scenę tę przez trzy tysiące lat umieszczano w charakterze ostrzeżenia na bramach świątyń i stelach granicznych. Podobną funkcję miała scena, w której faraon z rydwanu zabija uciekających w popłochu wrogów. Są też znane przedstawienia oblężeń, walk oraz pól bitewnych ze stosami obciętych wrogom rąk i fallusów. Egipscy faraonowie, jak większość władców imperiów, stosowali terror, choć nie eksponowali tego przesadnie.

Katalog straszliwości

Bliski Wschód słynął z okrucieństwa. Dziś brutalne wydają się nawet prawa babilońskiego króla Hammurabiego – surowe, ale jak na owe czasy postępowe – i jego słynne „oko za oko, ząb za ząb”. Za wyjątkowo gorliwych zwolenników tortur i wymyślnych egzekucji uważa się jednak Asyryjczyków. Nikt tak często jak oni nie chwalił się okrucieństwem. I chociaż im współcześni nie skarżyli się na asyryjskie metody walki (bo sami stosowali podobne), to owa bezpośredniość w pokazywaniu i mówieniu o torturach sprawiała, że przylgnęła do nich łatka okrutników.

Asyryjczycy rzeczywiście zabijali swoich wrogów powoli i z lubością. Stosowali też psychoterror, wyłapując mieszkańców obleganego miasta i wbijając ich na pal na oczach bliskich, by wymusić kapitulację obrońców. ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]