POLITYKA

środa, 26 lipca 2017

Polityka - nr 5 (7) z dnia 2017-05-24; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 25. Mężczyzna: instrukcja obsługi; s. 46-47

My. Mężczyzna jako syn, partner, rodzic. Nie czytałeś? Nie przeocz

Joanna Podgórska

Anatomia romantyczna

Czy człowiek kocha inaczej niż większość ssaków, a mężczyzna – inaczej niż kobieta

Istota ludzka wydaje się napędzana falą uczuć; wzbiera ona i odpływa w wewnętrznym rytmie, który pojawił się, gdy nasi przodkowie po raz pierwszy zeszli z afrykańskich drzew, a ich związki zaczęły się rozwijać w tempie zsynchronizowanym z ich naturalnym cyklem rozrodczym. To, jak flirtujemy, jak dobieramy się w pary, zdradzamy, rozstajemy i łączymy ponownie, zostało nam przekazane w genach – twierdzi Helen Fisher w nowej edycji „Anatomii miłości”. Klasyczna lektura dotyczącą seksualności człowieka, której pierwsze wydanie ukazało się ponad 20 lat temu, została wznowiona i uzupełniona o mnóstwo danych i badań oraz eksperymentów wykorzystujących skanowanie mózgu. A właściwie została napisana od nowa.

Gody (powszechne)

Obala ona kilka zakorzenionych mitów o wyjątkowości człowieka w sprawach uczuciowych. Na przykład ludzki flirt oglądany oczami antropologa wygląda tak samo, bez względu na to, czy ma miejsce w Papui-Nowej Gwinei czy paryskiej kawiarni. Co więcej, gdy przyjrzeć mu się naprawdę uważnie, okazuje się, że ten sam zestaw sygnałów niewerbalnych – spojrzeń, dotknięć, modulacji głosu – dzielimy z większością ssaków. A nasze kolacje przy świecach? To odpowiednik godowego karmienia samicy przez samca. Zaskakuje to, że w ludzkich parach pierwsze niewerbalne sygnały wysyłają zazwyczaj kobiety. A mężczyźni, odbierając je nieświadomie, są przekonani, że to oni zainicjowali flirt.

Kolejny mit to przekonanie, że specyficznie ludzkim, kulturowym wynalazkiem jest miłość romantyczna. Według Fisher to obecna u wielu stworzeń wrodzona skłonność, która wyewoluowała, aby przyspieszyć proces dobierania się w pary. U ludzi ten nagły zwierzęcy magnetyzm przekształcił się po prostu w to, co nazywa się miłością od pierwszego wejrzenia. Gdy przebadano mózgi osób świeżo zakochanych, aktywne było miejsce leżące w pobliżu prymitywnych obszarów, związanych z odczuwaniem głodu i pragnienia. To dowód na to, że miłość romantyczna należy do podstawowych popędów człowieka. Oraz że choć w większości przypadków ten stan mija, dozgonne uczucie jest możliwe. Gdy przebadano wieloletnie pary, twierdzące, że są zakochane tak jak na początku związku, obszar mózgu odpowiedzialny za romantyczną miłość był u nich równie pobudzony, jak u świeżo zakochanych.

Zdrada (wzajemna)

Jednym z podstawowych pytań, które stawia autorka „Anatomia miłości”, brzmi zaś: Czy monogamia jest zgodna z naturą? I odpowiada: Tak. Mimo że większość tradycyjnych społeczności ludzkich zezwala na poligamię, to jedynie niewielki procent mężczyzn rzeczywiście ma kilka żon. We wszystkich społecznościach ludzie łączą się w pary. Robią to w sposób naturalny. To ich podstawowa strategia rozrodcza. Wiele wskazuje na to, że ewolucja monogamii rozpoczęła się wraz z przyjęciem przez ludzi postawy dwunożnej. Kobiety nie mogły już nosić niemowląt na plecach, ale w ramionach. Straciły więc swobodę ruchów i wymagały ochrony partnera; przynajmniej do zakończenia okresu karmienia. Jak pisze Fisher, nastały odpowiednie warunki dla pojawienia się męża i ojca. Samiec nie miał wyjścia. By jego geny przetrwały, musiał towarzyszyć swojej partnerce i bronić młodych, zamiast tworzyć harem albo uganiać się za wieloma samicami, rozsiewając plemniki na prawo i lewo. Monogamiczny związek stał się dla samic jedynym wyjściem, ale opłacalnym także dla samców. A w ludzkich mózgach wyewoluowały neuroprzekaźniki odpowiedzialne za uczucie przywiązania: wazopresyna i oksytocyna, nazywane hormonami przytulania.

Niestety – mówi Fisher – równie naturalna jak monogamia jest zdrada. Jest rozpowszechniona wśród wszystkich monogamicznych gatunków ptaków i ssaków. Występuje we wszystkich kulturach. Dlaczego ewolucja wyposażyła ludzi w skłonność do cudzołóstwa? W przypadku mężczyzn korzyść jest oczywista. Jeśli w rezultacie pozamałżeńskiego romansu spłodzi kolejne potomstwo, podwaja pulę swoich genów w następnym pokoleniu.

Długo obowiązywało przekonanie, że mężczyzna to urodzony playboy, a kobieta jest z natury wierna. To nieprawda. Samicom też opłaca się zdrada. Kochanek na boku oznacza dodatkowe zasoby, jest polisą ubezpieczeniową, na wypadek, gdyby mąż zmarł lub odszedł. Wreszcie kobieta, która rodzi dzieci różnych ojców, zwiększa prawdopodobieństwo, że jej geny przetrwają. Żyjące przed wiekami kobiety, które zdradzały, przekazały tę skłonność kolejnym pokoleniom kobiet. Cudzołóstwo musi być silną ewolucyjną presją, skoro mimo kar, jakie nakładały za nie niektóre kultury – kamienowania, palenia na stosie, chłost, obcinania uszu, nosa, narządów płciowych – kobiety się jej dopuszczały. Podwójne standardy w tej mierze obowiązywały przez wieki. W patriarchalnych społeczeństwach od kobiet oczekiwano dochowania dziewictwa do ślubu i dbania o cnotę po nim. W przypadku mężczyzn związek z ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

„Anatomia miłości. Nowe spojrzenie” to zaktualizowana wersja bestsellera z 1997 r., który stał się klasyczną pozycją na temat seksualności człowieka. Autorka chciała go uzupełnić wynikami prowadzonych w ostatnich latach badań nad pożądaniem, miłością i zdradą, ale właściwie napisała rzecz na nowo. Helen Fisher jest jedną z najbardziej znanych amerykańskich antropolożek. Specjalizuje się w ewolucji seksualności i badaniach nad nuklearną rodziną.