POLITYKA

Poniedziałek, 24 lipca 2017

Polityka - nr 15 (3106) z dnia 2017-04-12; s. 18-21

Rozmowa na Święta

Adam Szostkiewicz

Anielska husaria

Prof. Zbigniew Mikołejko o tym, jak święci są polscy święci i czego nas uczą o polskim katolicyzmie

Adam Szostkiewicz: – Wydał pan właśnie „Żywoty świętych poprawione ponownie”. Imponująca księga, ale po co o polskich świętych mieliby czytać niewierzący?
Zbigniew Mikołejko: – Święci to jeden z kluczy do polskich dziejów. Wierzący czy niewierzący, wszyscy mamy do czynienia z nadobecnością Kościoła w Polsce, co czyni obecność świętych tematem niesłychanie ważnym. Uważam wręcz, że bez zrozumienia funkcji i obecności polskich świętych w naszej zbiorowej wędrówce przez stulecia nie da się zrozumieć polskości. W nich bowiem dzieje polskie zostają ucieleśnione, znajdują swój osobowy wyraz. Staram się więc polskich świętych pokazać jak ludzi z krwi i kości. Odczytał pan zresztą tę intencję znakomicie w recenzji z pierwszej wersji tej książki pt. „Papieros brata Alberta”. A poza tym jest we mnie nałogowa potrzeba całości. Chciałem więc zebrać wszystkich, i kanonizowanych dawniej, i tych niedawno wyniesionych na ołtarze. Od Wojciecha, czyli od początków polskiej państwowości, do Jana Pawła II. I w moim odczuciu wielki obszar naszej historii w ten sposób zostaje jakby kulturowo i duchowo domknięty. A papież Polak to jakieś jej zwieńczenie. Gdy umarł, poczułem zresztą swoistą wyrwę.

Bo należy pan do pokolenia, któremu Jan Paweł II towarzyszył przez całe dorosłe życie.
Interesowałem się nim, odkąd został kardynałem. Czytałem choćby jego najważniejszą książkę filozoficzną „Osoba i czyn” i pisałem o niej. I to my, pan i ja, jesteśmy w istocie tym pokoleniem Jana Pawła, a nie ci młodzi z 2005 r. Przywołuję nadto słowa Czesława Miłosza, który ujmował go w kategoriach niemal mistycznych: „Polska dostała króla, i to takiego, o jakim śniła: z piastowskiego szczepu, sędziego pod jabłoniami, nosiciela wiary mesjanicznej”. Nie widzę też wśród polskich świętych żadnego wybitnego teologa – poza Wojtyłą.

Nie wszyscy się z tym peanem zgodzą. Pamięta pan napis na T-shircie: „Nie płakałam po papieżu”?
Tak, gdyż konteksty kulturowe i polityczne się zmieniają. Nie był też Wojtyła figurą tak jednolitą jak lastriko, z którego mu się majstruje te okropne pomniki. I postawa jego też się z czasem zmieniała. Wielkie postaci nie są bezproblemowe, ale dramatyczne. Różnorodne w swoich myślach i czynach, często głęboko rozdarte. I skupiają na sobie rozmaite spojrzenia: od przesłodzonej nabożności po – najłagodniej mówiąc – niechęć. I nie stronią również od konfliktów. Obecność Kościoła w Polsce, działania jego ważnych postaci też nie obyły się bez konfliktów, nieraz drastycznych. Myślę np. o zatargu mojego ulubionego Kazimierza Jagiellończyka, może najwybitniejszego obok Mieszka polskiego władcy, z prymasem Zbigniewem Oleśnickim. My, Warmiacy, przegraliśmy z Polską wojnę kleszą, co umocniło więź Warmii – półzależnego księstwa biskupiego – z Polską, ale nasz biskup jako jedyny musiał składać przysięgę na wierność władcy Rzeczpospolitej. Pamiętamy też wyrok wydany przez Bolesława Śmiałego na Stanisława ze Szczepanowa albo ostry konflikt po śmierci Piłsudskiego, kiedy Kościół odmówił sanacyjnym władzom pochowania marszałka w podziemiach wawelskiej katedry. Polska świętość bywa przy tym taka jak polskość. Raz heroiczna, innym razem śmieszna i pokraczna, z reguły jednak patetyczna i płytka intelektualnie. Brak u nas wielkich teologów, filozofów, założycieli wielkich zakonów.

Ale jest zastęp, jak sam ich pan nazywa, pracowników wiary.
Tak, zwykle bardzo gorliwych, czasem będących ofiarami różnych dramatów dziejowych, znamiennych dla momentów zwrotnych w naszej historii. Tak też było w chwili upadku dawnej Rzeczpospolitej, czyli w momencie rozpadu ówczesnej ekumeny, wspólnoty nie tylko państwowo-politycznej, lecz także religijnej i kulturowej. My jesteśmy przyzwyczajeni do nowożytnego, XIX-wiecznego rozumienia tożsamości narodu, ukształtowanej przez Hegla, Herdera i romantyzm, że podstawowym lepiszczem tej tożsamości jest narodowość. Tymczasem wcześniej uważano, że jest nim głównie religia. Dlatego polscy protestanci tak lgnęli do Szweda, a polscy prawosławni do Moskwy, zwłaszcza że ojczyzna nie okazała obu tym społecznościom przychylności.

Portretuje pan polskich świętych Kościoła rzymskokatolickiego. Byli też święci polskiego prawosławia.
Nie piszę o nich, tak samo jak o żydowskich świętych chasydzkich w dawnej Rzeczpospolitej, np. o Elimelechu z Leżajska. O Jakubie Franku – jeśli szukać już świętych żydowskiej heterodoksji – napisała choćby Olga Tokarczuk, nie wspominając już o pracach prof. Jana Doktóra. O „Księgach Jakubowych” rozmawiał ze mną nocą przez telefon śp. kardynał Franciszek Macharski, wspaniała postać polskiego Koś...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Zbigniew Mikołejko jest filozofem religii, eseistą, profesorem nadzwyczajnym i kierownikiem Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, profesorem w Warszawskiej Wyższej Szkole Humanistycznej im. Bolesława Prusa.

Święci polscy

Mamy ich ponad 30. Wywodzą się z różnych warstw społecznych, wielu z klasy wyższej. Nie wszyscy są narodowości polskiej, więc ściśle biorąc, mówimy o świętych związanych z historią Kościoła katolickiego na ziemiach polskich, których granice w ciągu wieków ulegały zmianom. Nie był Polakiem pierwszy święty związany z dziejami Polski i Kościoła na ziemiach polskich, Wojciech, biskup praski, misjonarz, apostoł Prusów, męczennik, patron Polski, kanonizowany w 999 r. Ostatnim z dotąd kanonizowanych Polaków (w 2016 r.) jest Stanisław Papczyński.

Święci wieków X/XI: pięciu Braci Męczenników (pustelników), wśród nich dwaj Italczycy oraz Słowianie (może Polanie?) Izaak, Mateusz i Krystyn; Andrzej Świerad, pustelnik; św. Benedykt, uczeń św. Świerada, męczennik; Just z Tęgoborzy, pustelnik; Urban, pustelnik, misjonarz Małopolski; św. Brunon z Kwerfurtu, apostoł Pomorza, męczennik; Stanisław ze Szczepanowa, biskup, męczennik; Władysław, król Węgier, urodzony i wychowany na dworze władców polskich.

XI/XII w.: Otton z Bambergu, kanclerz cesarza Niemiec Henryka IV, apostoł Pomorza;

XII/XIII w.: Jacek Odrowąż, pierwszy Polak dominikanin, apostoł Słowian; Jadwiga Śląska, matka Henryka II Pobożnego, fundatorka kościołów i klasztorów; Janusz z Uppsali, apostoł Szwecji; Kinga, żona księcia Bolesława V Wstydliwego;

XIV w.: Jadwiga Andegaweńska, królowa i patronka Polski;

XV w.: Jan z Dukli, pustelnik; Jan Kanty (z Kęt), kaznodzieja, kopista; Kazimierz, królewicz, patron Polski i Litwy; Stanisław Kazimierczyk (vel St. Sołtys), kaznodzieja; Szymon z Lipnicy, kaznodzieja, opiekun chorych na cholerę;

XVI w.: Stanisław Kostka, kasztelanic, patron Polski;

XVI/XVII w.: Andrzej Bobola, męczennik, patron Polski; Melchior Grodziecki, męczennik wojny trzydziestoletniej; Stanisław Papczyński, założyciel marianów; Jan Sarkander (Johann Fleischmann), męczennik wojny trzydziestoletniej, patron Moraw i Śląska;

XVIII w.: Klemens Dworzak (Maria Hofbauer), sprowadził do Polski redemptorystów;

XIX/XX w.: Zygmunt Gorazdowski, uczestnik powstania styczniowego, opiekun ubogich; Rafał Kalinowski, powstaniec styczniowy, sybirak; Adam Chmielowski (brat Albert), powstaniec styczniowy, opiekun nędzarzy i bezdomnych; Zygmunt Szczęsny Feliński, metropolita warszawski czasu zaboru; Józef Sebastian Pelczar, biskup przemyski; Józef Bilczewski, rektor Uniwersytetu Lwowskiego; Urszula Ledóchowska, założycielka urszulanek; Maksymilian Maria Kolbe, męczennik Auschwitz;

XX w.: Maria Faustyna Kowalska, mistyczka; Karol Wojtyła, papież Jan Paweł II.