POLITYKA

Wtorek, 25 kwietnia 2017

Polityka - nr 9 (9) z dnia 2016-10-19; Niezbędnik Inteligenta. 2/2016. Magia utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości; s. 32-35

Krótka historia przyszłości

Adam Chmielewski

Antyutopia i przemoc

Spór o poznawalność i przewidywalność historii jest zarazem sporem o możliwość jej kształtowania przez człowieka zgodnie z jego intencjami. Sporem nierozstrzygalnym, co stało się szczególnie klarowne dzięki próbie jego przekroczenia przez Karla Poppera.

Filozof Karl Popper (1902–94) starał się wykroczyć poza spór o poznawalność i przewidywalność historii za pomocą argumentu, że bieg ludzkich dziejów w znacznym stopniu zależy od rozwoju ludzkiej wiedzy, którego wszak nie można przewidzieć żadnymi racjonalnymi czy naukowymi metodami. To oznacza, że trzeba wykluczyć możliwość istnienia historii jako nauki teoretycznej, czyli historycznej nauki społecznej, która odpowiadałaby fizyce teoretycznej. A także, że kształt przyszłości nie jest przesądzony, a więc wiedza o tym, co zdarzy się w przyszłości, jest niemożliwa. Podobnie jak naukowa teoria rozwoju historycznego, która by mówiła ludziom, co w przyszłości się wydarzy.

Argument o nieprzewidywalności historii otwiera książkę Poppera „Nędza historycyzmu”, opublikowaną w 1957 r. (w języku polskim w wydaniu podziemnym w 1984 r.). Jej treść powstała w okresie II wojny światowej, będącej konfrontacją dwóch totalitaryzmów. Prezentując wówczas jej fragmenty, Popper zauważył, iż niektóre jego sformułowania nie były zrozumiałe dla słuchaczy. Dlatego postanowił rozwinąć swe rozumowanie, wspierając je obszernym materiałem z historii myśli filozoficznej. W ten sposób w 1945 r. powstało „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” – jedna z najgłośniejszych i najbardziej wpływowych książek XX stulecia. Do wątków naszkicowanych w „Nędzy historycyzmu” Popper powracał później w innych swoich książkach, m.in. w „Domysłach i refutacjach” oraz „Wszechświecie otwartym”.

Dwie odmiany historycyzmu

Negatywnym bohaterem książki Poppera, a zarazem samej historii, jest historycyzm, tj. doktryna, według której można przewidywać to, co w przyszłości się wydarzy. Myślenie historycystyczne autor uważał za podstawę ideologii, które doprowadziły do powstania dwóch zbrodniczych reżimów totalitarnych: komunistycznego i nazistowskiego. Według niego historycyzm występuje w dwóch odmianach: pronaturalistycznej i antynaturalistycznej.

W historycyzmie pronaturalistycznym świat społeczny jest postrzegany jako integralna część świata przyrody. Jego wyznawcy uważają, że skoro można skutecznie przewidywać zjawiska świata naturalnego, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby równie skutecznie przewidywać wydarzenia świata społecznego. Podstawą do tych przewidywań winien być zapis historycznych faktów, tj. zdarzeń, które składają się na historię społeczną. Historycyzm pronaturalistyczny jest więc odmianą scjentyzmu. Zadaniem nauk historycznych winno być poszukiwanie tendencji i sił kierujących historią, które można opisać w formie praw historycznych. Prawa takie, analogicznie do praw przyrody, winny mieć charakter uniwersalny, tj. stosowalny w każdym społeczeństwie: każde wydarzenie społeczne jest z tego punktu widzenia skutkiem żelaznej logiki rządzącej każdym społeczeństwem. Historycyzm ten jest więc antywoluntarystyczny: nieuchronność praw oznacza bowiem, że projekty przyszłościowe mają szanse powodzenia tylko wtedy, gdy są budowane w zgodzie z niezmiennymi prawami rządzącymi historią i społeczeństwem.

Historycyzm antynaturalistyczny jest traktowany przez Poppera jako przeciwnik poważniejszy, bowiem opiera się na przekonaniu o nieciągłości między światem przyrody i światem społecznym. Jeden z pierwszych argumentów za nieredukowalnością społeczeństwa do natury przedstawili sofiści, według których są dwa rodzaje praw. Jedne rządzą światem przyrody (physis) i są niezłomne, drugie zaś władają światem społecznym i są ustanawiane przez samych ludzi (nomoi), a więc można je łamać, dlatego ich przestrzeganie wymaga ustanowienia instytucji społecznych stojących na ich straży; tym samym stali się inicjatorami nauki o polityce.

W okresie odrodzenia uniwersalistyczny racjonalizm Kartezjusza miał osamotnionego przeciwnika w osobie Giambattisty Vica, który głosił odmienność świata przyrody (mondo naturale) od świata społecznego (mondo civile). Twierdził, że pełną prawdę można poznać tylko o tym, co się samemu stworzyło. Prawdę o przyrodzie znać może więc tylko Bóg, człowiek – jedynie o świecie społecznym i własnej historii. Thomas Hobbes postrzegał zaś człowieka przede wszystkim jako istotę naturalną, który to fakt prawa polityczne miały brać pod uwagę.

Kontrowersja ta, w wersji sporu między naturą i kulturą, ujawniła się w dyskusji między Karolem Darwinem a Thomasem Huxleyem. Pierwszy wydawał się zwolennikiem możliwości wyjaśniania zjawisk świata społecznego, w tym moralności, za pomocą odkrytych przez siebie praw ewolucji. Według drugiego praw moralnych nie można wydedukować z praw natury, bo jako pozanaturalne służą panowaniu nad naturalnymi instynktami człowieka. Ów spór jest również wiodącym wątkiem w pesymistycznej książce Zygmunta Freuda „Kultura jako źródło cierpień” (1930 r.), w której przedstawia zaskakująco bliskie Hobbesowskiemu rozumienie relacji międzyludzkich.

Według antynaturalistów przyroda może być przedmiotem wyjaśniania (Erklärung), sfera społeczna zaś podlega procedurom rozumienia (Verstehen). Konstytutywną bowiem jej częś...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]