POLITYKA

środa, 27 września 2017

Polityka - nr 27 (3117) z dnia 2017-07-05; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Ewa Siedlecka

Bezprawie i Niesprawiedliwość

Marsze KOD pokazały społeczny sprzeciw. Obywatele RP walczą.

Symbolem tej walki stały się kontrmiesięcznice smoleńskie, prawo do których PiS odebrało Obywatelom RP specjalną ustawą. Wolność zgromadzeń, obok wolności słowa, jest najważniejszą bronią społeczeństwa przeciwko wyradzaniu się władzy. Kontrmiesięcznica 10 lipca będzie wyjątkowa. Zapowiedzieli się, oprócz peerelowskiego opozycjonisty i polityka Unii Wolności Władysława Frasyniuka, także Lech Wałęsa i były premier z SLD Włodzimierz Cimoszewicz.

Są trzy sprawy, które dla „obywateli gorszego sortu” są znakiem rozpoznawczym, budzą ich sprzeciw, mobilizują do wspólnego działania. To wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej, szczucie na uchodźców przez władzę i zakaz zgromadzeń protestacyjnych przeciwko wykorzystywaniu smoleńskiej tragedii do autopromocji PiS. Wszystkie te sprawy godzą w wartości wyznawane przez obywateli RP gorszego sortu: wolność, humanitaryzm i demokratyczne państwo prawa.

Organizując kontrmiesięcznice, Obywatele RP dają świadectwo obywatelskiego sprzeciwu wobec władzy, która demokratyczny akt wyboru wykorzystała do destrukcji najważniejszych instytucji państwa po to, by zaprowadzić nowy ład. Jaki – nie wiadomo. I że w ogóle powstanie jakiś ład. Na razie mamy destrukcję.

Prof. Tymothy Snyder, amerykański specjalista od nowożytnego nacjonalizmu i historii Europy Środkowej i Wschodniej, w eseju napisanym w reakcji na dojście do władzy Donalda Trumpa: „O tyranii” (dołączonym do wydania POLITYKI z 30 maja), daje 20 przykazań, których powinien przestrzegać obywatel, jeśli chce walczyć z tyranią. Drugim z nich jest „broń instytucji”. Snyder pisze, że w drodze do tyranii instytucje gwarantujące zachowanie demokratycznego państwa prawa „zostają pozbawione żywotności i funkcji, stając się zaledwie cieniem swojej dawnej świetności – wzmacniają nowy porządek zamiast mu się sprzeciwiać. Naziści określali to mianem Gleichschaltung – zglajchszaltowania. Utrwalenie nowego porządku nazistowskiego zajęło rok”.

Użycie przykładu nazistowskich Niemiec w kontekście rządów Donalda Trumpa czy rządów PiS wydaje się nieuprawnionym dramatyzmem. Mowa tu jednak nie tyle o nazizmie, ile o mechanizmach używanych do przejęcia władzy sięgającej daleko ponad legitymację uzyskaną w demokratycznych wyborach. I o tym, do czego to prowadzi.

Obywatele RP wzywają do łamania niekonstytucyjnego prawa o zgromadzeniach w sposób wolny od przemocy. Do tego, by siąść na trasie przemarszu miesięcznicy smoleńskiej. Blokowanie innym korzystania z wolności zgromadzeń jest ostatecznością. Ale nie ma innej metody po tym, jak PiS, metodą przemocy prawnej, uniemożliwił prowadzenie dialogu społecznego za pomocą kontrmanifestacji.

Łamanie prawa w ramach obywatelskiego sprzeciwu jest starą jak świat metodą przeciwstawiania się władzy. Wymogi są dwa: musi ono być prowadzone w obronie wartości, a nie partykularnego interesu, i trzeba być gotowym na poniesienie konsekwencji. Obywatele RP ponoszą je od miesięcy: są karani za wykroczenia, niektórzy mają zarzuty karne.

PiS odmawia Obywatelom RP moralnego prawa do obywatelskiego sprzeciwu. Jednocześnie gloryfikuje obywatelski sprzeciw podziemnej Solidarności czy innych organizacji dysydenckich. Dziś prezydent Andrzej Duda przyznaje za to odznaczenia. PiS domagał się też kar dla sędziów i prokuratorów, którzy w stanie wojennym stosowali Dekret o Stanie Wojennym, zanim został opublikowany, a więc za to, że byli posłuszni bezprawnemu prawu zamiast się przeciwko niemu zbuntować. PiS pochwalał skazanie zomowców biorących udział w pacyfikacji kopalni Wujek, uznając, że ich obywatelskim obowiązkiem, była odmowa wykonania rozkazu. Zatem domagał się od nich obywatelskiego nieposłuszeństwa. Dziś PiS stoi tam, gdzie stała PZPR. Nie strzela do demonstrantów, nie bije. Za to ściga karnie i udaremnia korzystanie z wolności.

Podczas czerwcowej kontrmiesięcznicy do symbolu urosło wyniesienie przez policjantów Władysława Frasyniuka. Teraz obywatelskie nieposłuszeństwo zapowiada Lech Wałęsa. Wyniesienie przez policję Wałęsy, przywódcy pierwszej Solidarności, twarzy Wiosny Ludów 1989 r., laureata Pokojowej Nagrody Nobla, byłoby symbolem jeszcze bardziej dojmującym. A pokazałyby to telewizje na całym świecie. Ale władza ma plan: Wałęsę wyniosą nie policjanci, ale stoczniowcy ze współpracującej z PiS Solidarności Piotra Dudy. Będzie to jednak nie mniej symboliczne: w marcu 1968 r. demonstrujących studentów pałkami okładały bojówki robotników z PZPR. A pod koniec lat 70. wykłady podziemnego Towarzystwa Kursów Naukowych rozbijały bojówki młodzieży z Socjalistycznego Związku Studentów Polskich.

PiS twierdzi, że kontrmiesięcznice inspiruje „totalna opozycja”, czym nakręca agresję i nienawiść. Symbolem nienawiści mają zaś być białe róże, które wyróżniają Obywateli RP. Ze spontanicznej niezgody na łamanie konstytucji PiS chce zrobić cyniczną, polityczną grę o władzę.

Jednak jeśli bywa wśród protestujących jakiś polityk opozycji, to jako obywatel RP, a nie partyjny działacz. Nie ma partyjnej przypinki, tylko białą różę. I to właśnie w Obywatelach RP najbardziej PiS uwiera: że każdy ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]