POLITYKA

Piątek, 22 września 2017

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 60-62

Kultura

Justyna Sobolewska

Błąd w oprogramowaniu świata

Rozmowa z Olgą Tokarczuk o jej nowej książce, niezgodzie na cierpienie, porządku astrologicznym i o tym, czego zazdrości Czechom

Justyna Sobolewska: – W nowej książce „Prowadź swój pług przez kości umarłych” łączy pani thriller, gatunek popularny, z ciemną wizją świata i z poezją Williama Blake’a. Skąd taki pomysł?

Olga Tokarczuk: – Miałam pół roku, chciałam zrobić coś lekkiego. Pomyślałam też, że skoro piszę pastisz thrillera z kryminalnym plotem – bo dziś chyba nie można pisać czegoś takiego całkiem serio – to potraktuję swoją robotę poważnie. Starałam się poddać wymaganiom literatury popularnej: że ma być strawne, nieduże i z obrazkami. Narysował je Jaromir, bardzo mi się podobają, bo są przejmująco smutne. Okazało się też, że nawet jeżeli sam zamiar był skromny, to pisząc tę książkę żyłam nią i głęboko w nią weszłam. Kiedy poruszałam postaciami, rysowałam dla nich sytuacje, miałam wrażenie, że rozgrywam odwieczną potężną mitologiczną – jak to ja – grę. Więc w tym sensie nie oddaliłam się daleko od siebie.

Tytuł z Blake’a jest wieloznaczny, można pomyśleć nawet, że rzecz będzie dotyczyć Zagłady.

Ambony myśliwych na ilustracjach wyglądają rzeczywiście jak wieże z obozów koncentracyjnych. Pomyślałam, że to skojarzenie jest na miejscu, chociaż niespecjalnie nadaje się do kryminału. Motta są też z Blake’a, pochodzą z „Przysłów piekielnych” i „Wróżb niewinności”.

Wieszczy pani w tej książce zemstę natury na człowieku: dość już ludzkiej władzy, za chwilę może nastąpić odwet.

Ta książka jest w jakimś sensie apokaliptyczna, nawet jeżeli wizja apokalipsy rodzi się w głowach ludzi, których nie bierzemy zbyt poważnie.

Pisze pani, że kraj się poznaje po jego stosunku do zwierząt, jak to jest u nas?

Dawno, dawno temu, w paleolicie, ludzie mieli do zwierząt stosunek magiczno-siostrzany. Traktowali je jak istoty sobie równe, lecz po prostu trochę inne. Później zaczęliśmy traktować zwierzęta utylitarnie, jako narzędzia i przedmioty, które się doi, które się zjada. Potem to już tylko demoralizacja i upadek, który kończy się wizją nowoczesnej eleganckiej rzeźni, w której zabija się mechanicznie, sterylnie, w białych rękawiczkach. Religia uspokoiła nas, zapewniając, że zwierzęta zostały stworzone ku naszemu pożytkowi. Jeszcze w XIX w. uczeni zapewniali, że zwierzęta nie czują bólu.

Dzisiaj odradza się jednak coś z tej starej wrażliwości.

W Holandii na przykład jest Partia dla Zwierząt. Ma dwie osoby w parlamencie i one próbują mówić w imieniu tych, którzy nie mają głosu. Doprowadzili do wielu dobrych ustaw, na przykład zakazali hodowli zwierząt na futra. W przeciągu mojego życia dużo się zmieniło. Jak byłam dzieckiem i oglądałam w filmach szarże konne, to nie mogłam się skupić, bo martwiłam się, co się stało z tymi końmi. Teraz nikt już nie nakręci filmu bez specjalnego konsultanta od spraw zwierząt, kiedyś się je zabijało na planie, dzisiaj są to rzeczy nie do pomyślenia. Z drugiej strony, zakres przemocy w stosunku do zwierząt się zwiększa w niewyobrażalny sposób. Dotyczy to głównie masowej hodowli na mięso. Taki stopień okrucieństwa nie jest wyobrażalny dla zwykłego człowieka, więc się go skrzętnie ukrywa.

W książce winę ponosi nie tylko człowiek, ale i cały świat jest skażony.

Ta książka zastanawia się nad tym, dlaczego jest tak, jak jest, i czy możemy coś zmienić. I, oczywiście, możemy chodzić w trampkach i nie jeść mięsa, nękać instytucje, które męczą zwierzęta. Tak, tak właściwie powinniśmy to robić. Istnieje jednak bardzo niepokojące pytanie: dlaczego jest tak, że jedno stworzenie musi zjadać inne, żeby przeżyć? Dlaczego tak łatwo i tak bezkarnie można zadać śmierć? To jest jakiś błąd w oprogramowaniu świata, jak mówi bohaterka tej książki Janina Duszejko.

Tutaj świat jest maszynerią bez Boga, jak u gnostyków.

Tak, to punkt widzenia jednego z wielkich alternatywnych mitów w historii myśli człowieka. Niewygodny, zepchnięty gdzieś w undergroundy, kontestujący oficjalny optymizm i wizję świata napełnionego miłością i dobrocią.

Przywołuje pani obraz Ulro z Blake’a. Miłosz „Ziemią Ulro” nazwał zanik wyobraźni religijnej, tutaj Ulro oznacza chyba zanik empatii wobec cierpienia.

Blake ubolewa nad tym, że świat jest maszynerią pod władzą Urizena. Ziemia Ulro to jest świat jałowy, bez emocji, bez seksu, bez wolności, to jest pustynia, gdzie rządzi bezduszne prawo. Tak wygląda świat bez wyobraźni. Mnie się wydaje, że empatia jest pewnym rodzajem wyobraźni. Podobno nie wszyscy ludzie są zdolni do empatii, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Olga Tokarczuk (ur. 1962) – pisarka, laureatka Paszportu „Polityki”. Autorka m.in. powieści „Prawiek i inne czasy” (1996), „Dom dzienny, dom nocny” (1999), „Bieguni” (2007), za którą otrzymała Nagrodę Nike. Thriller „Prowadź swój pług przez kości umarłych” ukaże się w listopadzie w Wydawnictwie Literackim.