POLITYKA

Sobota, 19 sierpnia 2017

Polityka - nr 4 (3095) z dnia 2017-01-25; s. 20

Nowy cykl Polityki

Jerzy Baczyński

Co po PiS?

Jest koniec stycznia 2017 r., najbliższe wybory – samorządowe – odbędą się za kilkanaście miesięcy, parlamentarne – jesienią 2019 r., a zamykające cykl wyborczy – prezydenckie, w 2020 r. PiS rządzi dopiero drugi rok, ma stabilne sondażowe poparcie, daleko przed partiami opozycyjnymi, i wciąż duże szanse na kolejne zwycięstwo wyborcze. W tej sytuacji postawienie pytania „Co po PiS?” wygląda na co najmniej przedwczesne, prowokacyjne, może nawet na jakieś desperackie zaklinanie rzeczywistości, bo kompletnie nie wiadomo, kiedy nadejdzie ów „czas po PiS”. A jednak spróbuję wytłumaczyć, dlaczego zaczynamy w POLITYCE bezprecedensowy w 60-letniej historii pisma publicystyczny i ekspercki cykl, obliczony, w pierwszym rzucie, na niemal dwa lata.

Cykl będzie się składał z comiesięcznych raportów odpowiadających na kolejne konkretne pytanie „Co dalej z…?”, jeśli kiedyś PiS zostanie odklejony od władzy. A więc np. co dalej z 500 plus?; czy powrócić do gimnazjów i ponownie przywrócić obowiązek szkolny dla sześciolatków?; czy znowu rozdzielić funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? I dalej: co z wiekiem emerytalnym, mediami publicznymi, Trybunałem Konstytucyjnym, wojskami Obrony Terytorialnej, handlem w niedziele? itp., itd. Aż po wielkie pytanie, czy i jak po doświadczeniach rządów PiS zmieniać polską konstytucję, której właśnie w tym roku, w bolesnych okolicznościach, minie równo 20 lat? Jakie wbudować nowe mechanizmy bezpieczeństwa? I, ważna kwestia, jak rozliczyć ekipę PiS za to, co już złego zrobiła i (być może) jeszcze zrobi.

Wytypowaliśmy w sumie ponad 30 pilnych pytań dotyczących absolutnych fundamentów naszej wspólnoty państwowej i społecznej, dziś zakwestionowanych przez chaotyczną pisowską rewolucję. I tak musimy spośród tych pytań wybierać, aby, jak planujemy, zamknąć tę turę pytań przed pierwszym sprawdzianem wyborczym w 2018 r. Potem, już przed wyborami parlamentarnymi, zrobimy programową dogrywkę.

Motywy tego przedsięwzięcia są oczywiste. Partia Jarosława Kaczyńskiego w żadnej mierze nie utożsamia się z tym państwem, które – wydawało się z wielkim sukcesem – budowaliśmy po 1989 r. Obiecuje stworzenie „czegoś nowego”, co nam akurat bardzo przypomina „coś bardzo starego”, czyli czasy PRL. Na razie obserwujemy głównie demontaż kolejnych instytucji państwa, cofanie reform przeprowadzonych w minionym ćwierćwieczu, umacnianie kierowniczej roli partii i jej prezesa. Nie wiemy, jaki stoi za tym całościowy plan ani które przedsięwzięcia uda się wprowadzić w życie, ale na pewno, nawet po czteroletnich rządach PiS, Polska będzie zupełnie innym krajem niż w roku wyborów 2015. Jednak nie tylko z powodu działalności PiS, również dlatego, że wyborcy nie przedłużyli mandatu rządom koalicji PO-PSL, nie ma i nie będzie powrotu do tego, co było. Nawet dzisiejsza opozycja tak uważa. Więc Polskę, tak czy owak, trzeba będzie na nowo poukładać. Także określić jej miejsce w Unii Europejskiej łącznie z ewentualnym wejściem do strefy euro.

Za kilka lat (trzy, siedem?) będziemy mieli u nas państwo hybrydowe, składające się z różnych pomysłów ustrojowych, w różnej fazie realizacji albo rozpadu. Uważamy, że nie można biernie czekać, co nam historia przyniesie i co wyniknie z eksperymentu, jaki Jarosław Kaczyński przeprowadza na Polsce i Polakach. PiS zadał nam ważne pytania ustrojowe, choć akurat od nas, „obywateli niepisowych”, żadnej odpowiedzi nie oczekuje. Ale musimy odpowiedzieć sobie. Dziś największa słabość opozycji to nawet nie brak liderów, ale wyraźnego pomysłu na przyszłą Polskę. Opozycja nie powinna sobie życzyć żadnych przyspieszonych wyborów, bo zupełnie nie jest do nich gotowa.

Nasza akcja w jakiejś mierze ma wypełnić tę dojmującą lukę programową, choć absolutnie nie zamierzamy wyręczać partii. Jako gazeta mamy większy komfort, bo możemy sięgać po ekspertów z różnych ideowych stron i bez politycznego i sondażowego skrępowania zastanawiać się, jakie rozwiązania byłyby dla naszej wspólnoty najlepsze. Polityków będziemy traktować jako jedno ze źródeł opinii. Wierzymy, że o wszystkim można rozmawiać spokojnie, merytorycznie, rzeczowo, także pokazując warianty wyboru i ich konsekwencje.

To więcej niż projekt dziennikarski: chcemy do debaty nad poszczególnymi pytaniami wciągnąć różne zainteresowane środowiska; będą panele, seminaria, dyskusje internetowe, ankiety, protokoły zbieżności i rozbieżności. Nie układamy programu dla żadnej formacji, ale dla tych milionów Polaków, którzy czują, że przegrali poprzednie wybory i ogólnie nie pociąga ich wizja „narodowo-socjalistyczno-katolicko-wodzowsko-antyeuropejskiej” IV RP.

W oczekiwaniu na następne wybory (zakładamy, że się odbędą) warto sensownie spędzić te długie lata. PiS stale nam narzuca jakieś tematy, często pozorne lub idiotyczne; proponujemy oderwać się od ich agendy, myśleć o tym, jak urządzić życie „w ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]