POLITYKA

środa, 27 września 2017

Polityka - nr 5 (3096) z dnia 2017-02-01; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Przy-pisy Redaktora Naczelnego

Jerzy Baczyński

Człowiek i jego ludzie

Czasami fotografowi trafia się zdjęcie, które w jednym mgnieniu opowiada jakąś historię czy emocję trudną do przekazania słowami. Niektóre z nich na długo nabierają rangi symbolu, stają się znakiem czasu, niekiedy przejmującym politycznym komentarzem. Jedno z takich zdjęć, przedstawiające zbliżenie twarzy Jarosława Kaczyńskiego, przedzierającego się w limuzynie przez tłum blokujący Sejm, zamieściliśmy niedawno na okładce POLITYKI. Teraz mamy kolejne niezwykłe ujęcie które obiegło internet: to fotografia zrobiona w Filharmonii Narodowej podczas uroczystej gali wręczenia prezesowi PiS tytułu Człowieka Wolności tygodnika „wSieci”. (Wydawnictwo Fratria odmówiło nam sprzedaży tego zdjęcia. Nieco podobny kadr drukujemy na okładce).

Oto ta scenka: teatralny balkon, w środku, na pierwszym planie, kamienna, skierowana do widza twarz Prezesa, a wokół tłumek klaszczących ludzi władzy: On siedzi, wszyscy stoją. Niektórzy, zwłaszcza nieco odsunięci od centrum, demonstrują entuzjazm. Najbliżej Prezesa, ale z zachowaniem należytej wolnej przestrzeni, formacja trójpostaciowa: tworzą ją premier, marszałek Sejmu i Antoni Macierewicz. Inni ministrowie stoją w dalszych rzędach, większość wygląda raczej na spiętych lub zmęczonych. Układ do złudzenia przypomina trybunę honorową z dawnych uroczystych zjazdów partii, gdzie odległością od przywódcy mierzono wpływy polityczne; gdzie cały dygnitarski światek stanowił jedynie, niewiele znaczące, tło dla Pierwszego. Oczywiście, że akademia ku czci ma swoją ponadczasową estetykę, ale ten akurat obraz nie jest ani przyjemny, ani przyjacielski, ilustruje dystans, dominację lidera, jedynowładztwo, napuszoną autocelebrę nowych właścicieli kraju. (Sponsorami i partnerami nagrody, jak chwali się tygodnik, byli: PZU, Orlen, PGNiG, PKO BP, Tauron, PGE, Totalizator, SKOK, Poczta Polska i inni – trzeba by sprawdzić, czy zabrakło jakiejś państwowej spółki).

Dobrze, to teraz zatrzymajmy wizję i włączmy fonię. Liczba i jakość wypowiedzianych podczas gali pochlebstw, drukowanych potem przez prawicowe portale i media, była fantastyczną próbką nowomowy, a właściwie, dla pamiętających PRL, staromowy. Po raz kolejny mistrzynią tej formy okazała się Pani Premier, która od kampanii wyborczej jeszcze udoskonaliła zestaw podręcznych związków frazeologicznych, używanych zresztą przez wszystkich ministrów, a zwykle obracających się wokół „Polek, Polaków i Polski”. Więc tym razem „Jarosław Kaczyński całe życie poświęcił wolności Polaków i Polski”, a „ta wolność daje nam dzisiaj poczucie, że jesteśmy prawdziwie wolnymi Polakami”, bowiem „Polacy mogą się czuć prawdziwie wolni dzięki premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego bratu Lechowi Kaczyńskiemu”. Tę wolność, przez program PiS „możemy dzisiaj budować razem wszyscy”, a „Polska nie musi kłaniać się na zagranicznych salonach, ale to Polska jest państwem, z którym muszą się liczyć inni”. To, co Jarosław Kaczyński zasiał w głowach swoich podwładnych, obficie zebrał podczas gali. (Właśnie Pani Premier otrzymała tytuł „Człowieka Roku Strefy Wolnego Słowa” Klubów Gazety Polskiej).

Za to laudacja ze strony redaktora gazety „wSieci” (nazwisko pominę, bo może mu się jeszcze kiedyś przyda) wyrażała w uroczystej formie stosunek licznych środowisk prawicowych, również tzw. mediów niepokornych, wobec Partii i Osoby. Niegdysiejsze spotkanie redaktora z Jarosławem Kaczyńskim to był, cytuję, „przede wszystkim potężny kop w głowę; strumień myśli, informacji, diagnoz, analiz”. Autor spotkał się wtedy z „charyzmą utkaną z potęgi myśli” (nigdy w historii III RP nie słyszałem, aby jakikolwiek dziennikarz wypowiadał się w ten sposób o jakimkolwiek polityku – ale pewnie żaden nie zasłużył). To Jarosław Kaczyński dał bowiem „prawdziwy wybór Polakom” i „włączył nas w grę o zmianę świata”. Dzięki temu jest dla wielu czytelników tygodnika „bezwarunkowym autorytetem”. Te deklaracje wypowiedziane były z autentycznym wzruszeniem.

A co na to Człowiek Wolności? Chyba sam Prezes wolałby tytuł Patrioty Roku (przyznany już niestety Antoniemu Macierewiczowi) czy Demokraty Roku, bo „wolność” za bardzo kojarzy się z liberalizmem, ale sprowokowany tytułem nagrody, Laureat poczynił kilka spontanicznych uwag. Słusznie zauważył, że „wolność łatwo można utracić. Spójrzmy choćby na Wschód”. Także „Wolność w Europie jest w odwrocie. Szczególnie na zachód od naszych granic”. Zatem i na Wschodzie, i na Zachodzie jest źle i „może się zdarzyć tak, że Polska pozostanie wyspą wolności”. W tym celu niezbędne jest silne państwo. „Nie ma wolności bez silnego państwa. Strefę wolności i demokracji może stworzyć tylko i wyłącznie państwo narodowe”. I najważniejsze przesłanie: „Trzeba odrzucić postawy w gruncie rzeczy antypaństwowe, które znajdują swoje uzasadnienie w odwoływaniu się do wolności”. A zatem (chyba tylko taka interpretacja jest dopuszczalna) wolność nie wymaga bynajmniej ochrony obywateli przed władzą, gwarancji dla ich osobistych praw, respektu dla ich poglądów, przekonań, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]