POLITYKA

Wtorek, 17 października 2017

Polityka - nr 10 (12) z dnia 2017-10-04; Niezbędnik Inteligenta. 2/2017. Postczłowiek; s. 46-49

Człowiek 2.0

Paweł Walewski

Czułość mechanicznych dłoni

Prof. Zbigniew Nawrat, współtwórca robota chirurgicznego Robin Heart, o urządzeniach, które zmieniają oblicze medycyny

Paweł Walewski: – Jak się miewa Robin Heart?
Zbigniew Nawrat: – Tej jesieni prof. Grzegorz Religa, syn założyciela naszej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii i doświadczony kardiochirurg, użyje go przy operacji zastawki dwudzielnej, położonej między lewym przedsionkiem i lewą komorą serca. Będzie to światowa premiera pierwszego polskiego robota chirurgicznego, który wykona to, co musiałby robić jeden z asystujących lekarzy. Przy czym nie zadrży mu ramię i nie odczuje zmęczenia. To korzystne zarówno z punktu widzenia ekonomicznego, jak i taktyki operacji.

Jednak będzie statystą. A czy nadejdą czasy, kiedy roboty przejmą zadania głównych operatorów?
Na to trzeba jeszcze trochę poczekać. Ostatnie dekady były pasmem sukcesów dotyczących przekazywania na odległość informacji, czego najlepszym dowodem jest telemedycyna, która zmienia usługi zdrowotne. Obecnie zaczyna się czas rozwoju technologii przesyłania na odległość czynności wykonywanych przez człowieka. Do tego jako narzędzia wykonawcze są potrzebne roboty. Stosowane obecnie maszyny chirurgiczne – tzw. telemanipulatory – oddalają chirurga od pola operacji. Pojawia się tu jednak problem bezpieczeństwa i skuteczności z powodu opóźnień i zakłóceń transmisji sygnałów. Prowadzimy w fundacji badania, próbując znaleźć optymalny i bezpieczny zakres działania robota sterowanego na odległość. Musimy oddać mu część autonomii – np. analizując dane, musi sam rozstrzygać, czy z powodu utraty łączności z operatorem ma kontynuować czy powstrzymać się od działania. Sądzę, że krok po kroku będziemy przekazywali władzę nad pacjentami robotom. W całej medycynie robotyka zdobywa kolejne przyczółki.

Niektórych przeraża ta wizja. Mają większe zaufanie do ludzi.
Chirurgia naprawdę wymaga standaryzacji, a roboty stanowią jedyną praktyczną szansę na to, aby zabiegi były wykonywane w najlepszy możliwy sposób. Podczas planowania i wykonywania operacji możemy się opierać na opracowanych danych diagnostycznych i doświadczeniu na aktualnym poziomie światowym. Opracowujemy od lat w naszej fundacji odpowiednie programy doradcze i wirtualną salę operacyjną. Roboty już pozwalają na interwencję chirurgiczną tam, gdzie pojawiły się skutki choroby czy urazu, w minimalny sposób niszcząc tkanki sąsiednie – to są operacje miniinwazyjne. Jest też grupa pacjentów, dla których tego typu operacje są jedyną szansą. Z drugiej strony liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo, więc większość zadań związanych z zabiegami chirurgicznymi nie może być jeszcze wykonana samodzielnie przez roboty. Nasz Robin Heart oraz amerykański da Vinci to telemanipulatory, czyli ramiona odwzorowujące ruchy wykonywane przez chirurga, który nadal przeprowadza całą operację.

Siedząc wygodnie przy konsoli, patrząc w ekran monitora i zamiast skalpela trzymając w dłoniach joysticki. Jakie nowe umiejętności potrzebne są lekarzowi, by sprawdził się przy tych czynnościach?
Prof. Andrzej Bochenek, który w 1999 r. jako pierwszy Polak sprowadził do Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach-Ochojcu asystenta-robota Aesop, twierdzi, że przydają się ćwiczenia na symulatorach. A nawet zwykłe gry komputerowe, które uczą lepszego kojarzenia ruchu ręki z tym, co widać na ekranie – np. wirtualne kręgle. Z kolei pewien ginekolog z Wrocławia, który operował robotem da Vinci, zdradził mi, że kiedy wrócił do tradycyjnej metody laparoskopowej, zaczął inaczej posługiwać się narzędziami i działał bardziej – jak to ujął – elegancko.

Umiejętności w obsłudze robotów ćwiczymy na stanowiskach laboratoryjnych. Przeprowadziliśmy eksperymenty na zwierzętach – poszukując wad maszyn i dowodów skuteczności. Uczestniczył w nich prof. Romuald Cichoń, kolejny uczeń prof. Zbigniewa Religi, który ma z Drezna ogromne doświadczenie przy operacjach za pomocą da Vinci. Korzystamy również z inspiracji płynącej od studentów i młodzieży, która podczas warsztatów chirurgicznych organizowanych w fundacji testuje nasze najnowsze rozwiązania.

Roboty chirurgiczne nie są już w Polsce czymś niezwykłym?
Kiedy w 1999 r. do prof. Religi przyjechał prof. Friedrich Mohr z Lipska, który wykonał drugą po Francuzach operację robotem da Vinci, już wtedy zadałem pytanie, czy nie pokusilibyśmy się o wykonanie podobnego urządzenia. To w końcu pierwsze narzędzie, w którym można by zastosować doświadczenie z symulacji operacji chirurgicznych dla poprawy efektywności. Prof. Religa zapytał tylko, kiedy mógłby zacząć nim operować? Ponieważ dwa lata zajęło nam wdrożenie do praktyki projektowanych przeze mnie w Zabrzu sztucznych komór serca, odpowiedziałem, że skoro nie ma nikogo, kto to zrobiłby za nas, damy radę, i nie powinno zająć nam to więcej niż kilka lat. Pomyliłem się, ale zielone światło dostałem.

Jak pan sądzi, dlaczego prof. Religa był takim entuzjastą robotów?
Oczywiście chodziło mu o dobro pacjenta. Profesor cechował się, jak to nazywam, kreatywną niezgodą i odwagą zmieniania rzeczywistości. Był wspaniałym lekarzem, ale otoczył się elektronikami, inżynierami i fizykami, gdyż wiedział, że dzię...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Prof. Zbigniew Nawrat jest fizykiem, ale całe życie zawodowe związał z medycyną. Jest dyrektorem Instytutu Protez Serca Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu. Pracuje także w Katedrze Kardiochirurgii i Transplantologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest założycielem i prezydentem Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Robotyki Medycznej. Współtwórcą polskiego systemu wspomagania serca oraz robota chirurgicznego Robin Heart.