POLITYKA

środa, 29 marca 2017

Polityka - nr 51 (3090) z dnia 2016-12-14; s. 62-63

Historia

Wiesław Władyka

Czwarta i co dalej?

Gdy Czwarta RP się rozkręca, prof. Antoni Dudek opisał dzieje Trzeciej.

Antoni Dudek, znany historyk oraz politolog, który żywo uczestniczy w życiu publicznym, a w latach 2011–16 był członkiem i przewodniczącym Rady IPN, napisał historię polityczną współczesnej Polski. A więc historię Trzeciej RP, w którą już raz – w latach 2005–07 – interweniowała Czwarta RP i którą ponownie zaatakowała w 2015 r. Książka ta jest zresztą kontynuacją wcześniejszych studiów i publikacji profesora, swoistym remanentem myśli i przekonań, które w sposób ewidentny ewoluują od – powiedzmy – niechęci i rozczarowań wobec Trzeciej RP, nadal jest ich dosyć, do coraz większej wstrzemięźliwości i nieufności wobec Czwartej RP.

Antoni Dudek jak gdyby nabrał większej pokory wobec historii, którą opisuje. Wcześniej był znany ze zdecydowanych opinii i silnych zdań, teraz jest bardziej chłodny i powściągliwy. Niemniej poglądy przecież ma. Już na wstępie wyraża jeden z nich, zresztą, zdaje się, niezmienny. Otóż, gdy kierownictwo Solidarności po wyborach 4 czerwca 1989 r. dla ratowania, ponoć zagrożonych ich wynikami, porozumień Okrągłego Stołu wyraziło zgodę na zmianę ordynacji wyborczej przed drugą turą (tzw. sprawa listy krajowej), zarysowało w ten sposób polityczną przyszłość, skażoną etycznie. „Dla wielu Polaków oznaczało to zdradę ideowych fundamentów, na jakich zbudowana została Solidarność, i początek moralnego relatywizmu, który w następnych latach niepodzielnie zapanował w polskim życiu publicznym”.

Antoni Dudek należy bowiem do tych historyków i także uczestników ówczesnych wydarzeń, którzy – zwłaszcza po latach – uważają, że w 1989 r. należało w szturmie na władzę i na stary ustrój iść zdecydowanie dalej i głębiej. Którzy niejako zakładają, że politycy opozycji, liderujący zmianom i stronie społecznej, zaprzepaścili szansę na przeprowadzenie zmian o zdecydowanie bardziej rewolucyjnym charakterze, co zapewne wykluczyłoby możliwość powrotu do władzy w bliskiej perspektywie „spadkobierców PZPR”.

Książka zbiera wszystkie inne dowody na te pierwsze błędy pierwszych tygodni i miesięcy kształtującego się nowego porządku. Gdy kilkunastu parlamentarzystów OKP de facto wsparło wybór Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta, to „obóz Solidarności stracił zaufanie kolejnej grupy zwolenników rozczarowanych kunktatorską postawą liderów”. I tak dalej. Za zdecydowanie zbyt daleko posuniętą ostrożność Dudek uznaje oświadczenie ministra Krzysztofa Skubiszewskiego z grudnia 1990 r., że członkostwo Polski w NATO nie wchodzi w rachubę. Za błąd – zaniechania rządu Tadeusza Mazowieckiego w budowaniu służb specjalnych od początku, na gruzach starych, i w ogóle umiar w dokonywaniu zmian kadrowych. „Polityka personalnych kompromisów, nieprecyzyjnie nazwana strategią »grubej kreski«, stała się jedną z głównych przyczyn konfliktu wewnątrz obozu solidarnościowego”.

Trudno nie odnieść wrażenia, że historyka niesie tu temperament polityczny, iż nie wykazuje skłonności do brania pod uwagę argumentów jakoś osłabiających te żale i pretensje. Czyli kontekstu czasu i miejsca, wielkiej niepewności i wielkich niewiadomych, istniejących zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych, poszukiwania balansu między polityką otwartą na przyszłość a polityką odpowiadającą za bezpieczeństwo. Te argumenty padały wówczas i nic nie wskazuje, by dzisiaj straciły na swojej wadze.

To skupienie uwagi i ocen na rządzie Mazowieckiego ma przecież charakter fundamentalny, wówczas bowiem wyłaniały się persony i konflikty, które nieraz trwają do dzisiaj, z tamtych faktów i ich ocen wynikają współczesne opinie i przeświadczenia, a czasami mity i legendy. Towarzyszą im silne emocje, rozrzucone dwubiegunowo. Jak pisze Dudek, na jednym biegunie apologeci, na drugim ci, którzy na Mazowieckim nie zostawiają suchej nitki. Sam docenia politykę gospodarczą i zagraniczną pierwszego rządu Trzeciej RP. „Natomiast najsłabiej wypada ocena tempa transformacji systemu politycznego i jej niejednoznaczny kierunek. Niewątpliwym sukcesem było stworzenie podstaw rzeczywistego samorządu terytorialnego. Ale nie równoważy to całego szeregu zjawisk negatywnych, w tym m.in.: zwlekania z wolnymi wyborami parlamentarnymi, ograniczenia skali reform aparatu państwowego, niezwykle szybkiej utraty poparcia społecznego czy zapewnienia siłom postkomunistycznym znacznie korzystniejszych warunków startu w systemie demokratycznym niż większości pozostałych ugrupowań”.

Można dyskutować, zestawiać z bilansami następnych rządów, z uwzględnieniem stopnia trudności i wyzwań, przed którym wszystkie stały, a nie ulega wątpliwości, że w wypadku rządu Mazowieckiego był on najwyższy, najtrudniejszy do pokonania. A poza tym inne projekty, w tym te najbardziej radykalne, rewolucyjne, a takich nie brakowało, zawierały w sobie pierwiastek ryzyka i hazardu, by nie powiedzieć – awanturnictwa, który mógł prowadzić do jakiejś hekatomby.

Książka prowadzi nas przez kolejne punkty zwrotne, które jednak miały zaczepienie właśnie w okresie rządu Mazowieckiego. Jak wiemy i pamiętamy, a Dudek naszą wiedzę i pamięć umiejętnie pobudza, już w kilka miesięcy po czerwcu 1989 r. wyłoniły się dwie orientacje, dwa sposoby myślenia, które miały wpływ na kształtowanie się parlamentaryzmu Trzeciej RP i jego geografii politycznej i do dzisiaj są obecne. „Jedna odwoływała się do wizji państwa liberalnego i laickiego, głównie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]