POLITYKA

Piątek, 24 marca 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 30-33

Ja. Co ze mną nie tak

Anna Tylikowska

Dajmy szanse orchideom

Dlaczego współczesna kultura nie znosi ludzi wrażliwych

Ludzie odczuwają i wyrażają emocje na wiele sposobów – wydaje się to oczywiste. Oczywiste też jest, że ta emocjonalna różnorodność wraz z wielorakością typów intelektu pozwala nam współtworzyć dobrze działające społeczności. O ile jednak rozmaite zdolności intelektualne – werbalne, muzyczne, matematyczne, interpersonalne itd. – są doceniane, a ich posiadaczy zachęca się do rozwoju, o tyle ze zdolnościami emocjonalnymi jest inaczej. Popularność pojęcia inteligencji emocjonalnej sprawiła co prawda, że jesteśmy coraz bardziej świadomi znaczenia radości, zaciekawienia, lęku i pozostałych afektów dla podejmowania decyzji, motywacji, twórczości, budowania relacji, osiągania szczęścia. Ale jednocześnie emocje wciąż są swoistym tabu – tak jakby w ich przeżywaniu było coś głęboko niewłaściwego.

W sferze zawodowej i publicznej ekspresja gwałtownej złości czy radości jest niewskazana, podobnie jak ujawnianie lęku czy przygnębienia. Stosownie do kulturowych standardów dzieci są trenowane do tłumienia przejawów uczuć – do nieokazywania gniewu, ekscytacji, rozczarowania – przy czym nie mówi się im, jak w konstruktywny sposób mogłyby sobie radzić z tymi dojmującymi doznaniami. Emocjonalne normy kultury wciąż są płaskie, co jest trudne zwłaszcza dla osób wrażliwych, doświadczających silnych afektów.

Wrażliwcy i neurotycy

Polski klasyk współczesnej psychologii Jan Strelau za jedną z wrodzonych ludzkich cech uznał reaktywność emocjonalną, która – w wersji nasilonej – jest skłonnością do intensywnego reagowania na bodźce dla większości osób mało znaczące. Doznając odrzucenia przez bliskiego człowieka, krytyki czy na samą myśl o utracie pracy, ludzie wysoko reaktywni mogą odczuwać silny, nieadekwatny do zagrożenia lęk lub smutek. Ludzie tacy są mało odporni na stres, bo w obliczu przeciwności zalewają ich negatywne emocje, utrudniające orientację w sytuacji i podejmowanie działań zaradczych. W swojej Regulacyjnej Teorii Temperamentu Strelau wyróżnił także wrażliwość sensoryczną, rozumianą jako tendencję do reagowania na bodźce zmysłowe o określonym natężeniu. Osoby o wysokiej wrażliwości tego typu może wyprowadzać z równowagi zbyt jasne oświetlenie, metka podkoszulki ocierająca się o ciało czy szum wentylatora, przez innych niezauważany.

Dwadzieścia lat temu amerykańska psycholożka kliniczna dr Elaine Aron opublikowała „The Highly Sensitive Person” – książkę, której polski tytuł mógłby brzmieć „Osoba o wysokiej wrażliwości”. Pojęcie wysokiej wrażliwości łączy nasiloną reaktywność emocjonalną i wysoką wrażliwość sensoryczną z teorii Strelaua w jedną cechę osobowości. Badania osób wysoce wrażliwych wykazały, że nie tylko silnie reagują one na stosunkowo słabe bodźce zmysłowe, emocjonalne czy społeczne, lecz także szczegółowo, głęboko przetwarzają związane z nimi informacje. Osobom o dużej wrażliwości trudno znieść krwawe obrazy w wiadomościach telewizyjnych, monotonne bądź nagłe dźwięki, niesprzyjające życiowe okoliczności lub nadmiar zadań do wykonania w krótkim czasie. Jednocześnie takie osoby łatwo spostrzegają rozmaite niuanse – wielość i głębię smaków, zapachów, dotyków i obrazów, wieloznaczność sytuacji interpersonalnych. Osoby wysoce wrażliwe mają rozbudowane doświadczenie wewnętrzne, z czego korzystają nie tylko one same. Potrafią czerpać radość z picia aromatycznej kawy, oglądania lub tworzenia subtelnego dzieła sztuki, a konieczność ochrony przed natłokiem bodźców zewnętrznych sprawia, że są zdolne przeciwstawiać się wymogom wielozadaniowości czy dyspozycyjności. Ludzie o rozbudowanej wrażliwości długo rozważają różne sprawy – co w obecnej kulturze pośpiechu jest niemile widziane – w zamian podejmując bardziej niż inni wyważone, sensowne decyzje.

Idea wysokiej wrażliwości zaczyna roztaczać ochronny parasol nad osobami odczuwającymi silne i różnorodne emocje. Pojawiają się kolejne książki zachęcające do pielęgnowania własnej wrażliwości, takie jak „Z wielką odwagą” Brené Brown czy „Wolność emocjonalna” Judith Orloff. To dobrze, bo do niedawna osoby o dużej rozpiętości doświadczeń emocjonalnych nazywano neurotykami, a określenie to w środowiskach artystycznych było tyleż modne i zabarwione pozytywnie, co wśród ludzi „zwykłych”, zmuszonych do wykonywania codziennych obowiązków w warunkach dostosowanych do mniej wrażliwej większości – negatywnie. O ile reżyser filmowy Woody Allen mógł sobie pozwolić na neurotyzm, o tyle w przypadku urzędniczki, sprzedawczyni czy nauczycielki był on traktowany jako wada, przejawiająca się przewrażliwieniem, zmiennością nastrojów, nadmiernymi wymaganiami wobec otoczenia. Neurotyzmowi przeciwstawia się zrównoważenie emocjonalne, związane z niską reaktywnością, niewielką podatnością na stres i byciem cool, które może prowadzić do ignorowania sytuacji wymagających reakcji, takich jak nadmierne oczekiwania ze strony życiowego partnera lub szefa czy niehumanitarne zachowania innych ludzi.

Mlecze i orchidee

Badacze zbliżają się do odpowiedzi na zadawane ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]