POLITYKA

Czwartek, 21 września 2017

Polityka - nr 8 (8) z dnia 2016-09-14; Pomocnik Historyczny. Nr 4. Z Kresów na Kresy; s. 35-42

Wysiedlenie

Jerzy Kochanowski

Deportacja zwana repatriacją

Migrację Polaków z Kresów po drugiej wojnie światowej, potocznie określaną mianem repatriacji, należałoby nazwać raczej przesiedleniem (często przymusowym), a czasami wręcz wypędzeniem.

Motyw homogenizacji etnicznej. Tzw. pierwsza sowiecka okupacja Kresów (wrzesień 1939 – czerwiec/lipiec 1941 r., art. s. 15) trwała na tyle krótko, że trudno jednoznacznie stwierdzić, jakie były ostateczne plany Stalina wobec ich mieszkańców, zwłaszcza Polaków. Czy ograniczyłby się do usunięcia niebezpiecznych elit (co w dużej mierze zrobił), czy też – gdyby nie doszło do wojny niemiecko-sowieckiej i reżim komunistyczny ustabilizowałby się na Kresach – kolejnym krokiem byłaby ich homogenizacja narodowościowa, połączona z masowymi przesiedleniami Polaków i zapewne Żydów? Jest to jednak tylko historia alternatywna. Kierunek realny nadała jej agresja niemiecka na ZSRR 22 czerwca 1941 r., która radykalnie zmieniła sytuację dawnych wschodnich rejonów Polski. W ciągu dwóch lat społeczność żydowska Kresów została praktycznie unicestwiona. Wkroczenie Niemców doprowadziło także do uaktywnienia się nacjonalistów ukraińskich, liczących na stworzenie własnego państwa. Wpłynęło to na podjęcie przez kierownictwo OUN decyzji o usunięciu polskiej ludności ze wszystkich spornych terytoriów i w rezultacie do krwawych czystek etnicznych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej (art. s. 15).

Wydarzenia lat 1941–44 miały bezsprzecznie wpływ na decyzje Stalina wobec Kresów. Czystki etniczne udowadniały, że koegzystencja narodowościowa jest niemożliwa i jedynym wyjściem jest homogenizacja etniczna. Było to już znacznie łatwiejsze z powodów zarówno ilościowych, jak politycznych. Z ok. 4 mln Polaków mieszkających w 1939 r. na wschód od Bugu z chwilą wkroczenia Armii Czerwonej w 1944 r. pozostała zaledwie połowa, a z ponad 1 mln Żydów – zapewne jedynie kilkadziesiąt tysięcy.

Rachunki polityczne. Z drugiej strony fakt przystąpienia ZSRR do wojny po stronie zachodnich aliantów i przejęcie przez niego aż do połowy 1944 r. ciężaru działań w Europie spowodował, że zachodnie demokracje wyrozumiale traktowały polityczne i terytorialne posunięcia Rosjan. Pieredyszka gwarantowana przez Armię Czerwoną warta była wysokiej ceny: odstąpienia Stalinowi połowy Europy – w tym polskich Kresów. Nie wchodził też w rachubę opór Polaków. Protestujący emigracyjny rząd w Londynie, z którym Moskwa zerwała kontakty już w kwietniu 1943 r., był skutecznie neutralizowany przez zachodnich aliantów, głównie Brytyjczyków. Polscy komuniści, szykujący się w ZSRR do objęcia władzy w kraju, z jednej strony zgadzali się z roszczeniami terytorialnymi Moskwy (układ graniczny został podpisany 27 lipca 1944 r.), z drugiej dążyli do jak najdalej idącej homogenizacji etnicznej powojennej Polski. Nie można natomiast zaprzeczyć, że komuniści ci, często sami mający tragiczne doświadczenia z pobytu w ZSRR, chcieli uratować jak najwięcej z polskiej substancji ludzkiej, zarówno z Kresów, jak z głębi Rosji.

Trudno natomiast stwierdzić, jaką rolę odgrywał już w lecie 1944 r. argument użycia przesiedlonych z Kresów Polaków do akcji osiedleńczej na ziemiach niemieckich, mających stanowić rekompensatę za utracone terytoria na wschodzie. Ten czynnik zaczął znaczyć od wiosny 1945 r., kiedy polska administracja na tzw. Ziemiach Odzyskanych stała się faktem. Jak się zdaje, w 1944 r. ważniejsze było również zyskanie argumentu – przez tzw. wzajemną wymianę ludności – do usunięcia z Polski mniejszości ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej.

Wymiana ludności

Umowy o wzajemnej ewakuacji ludności. Zależało na tym również władzom poszczególnych granicznych republik sowieckich, na które Moskwa scedowała organizację przesiedleń. (Dlatego trudno jest tu mówić o repatriacji, która jest rodzajem reemigracji, powrotu do ojczystego kraju osób, które wskutek różnych wydarzeń znalazły się poza jego granicami).

Nie ulega jednak wątpliwości, że zasady, na których miała się ta operacja odbywać, opracowano w stolicy ZSRR. Wskazuje na to chociażby fakt, że umowy o wzajemnej ewakuacji ludności, które Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podpisał z władzami trzech republik sowieckich (ukraińską i białoruską 9 września 1944 r. oraz litewską 22 września 1944 r.), były praktycznie identyczne (zbiorczo nazwano je układami republikańskimi). Przewidywały „dobrowolne przesiedlenie” ludności polskiej i żydowskiej z Kresów oraz ukraińskiej, białoruskiej i litewskiej z Polski lubelskiej. Nie określono jednak dokładnie, czy kryterium przesiedlenia ma być posiadanie przed 17 września 1939 r. obywatelstwa polskiego, czy też deklarowanie przed tą datą narodowości polskiej. Przy skomplikowanej sytuacji etnicznej na dawnych wschodnich terenach II Rzeczpospolitej musiało się to stać zarzewiem poważnych konfliktów.

Niemało miejsca poświęcono w umowach kwestiom organizacyjnym – zapewniono przesiedleńcom możliwość wyboru miejsca osiedlenia, odszkodowanie za mienie pozostawione (ziemia, nieruchomości) w formie gospodarstwa wiejskiego lub nieruchomości miejskiej. Można było zabrać do 2 ton bagażu na rodzinę: odzież, obuwie, żywność, sprzęty domowe, inwentarz gospodarczy, zwierzęta ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Zabużanie

    Zabużanie - [rys.] Marek Sobczak

  • Migracyjny tygiel

    Migracyjny tygiel