POLITYKA

Poniedziałek, 1 maja 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 64-66

Słabości i choroby

Katarzyna Czarnecka

Dieta wysokorozumowa

Dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek o tym, czego ludzie nie wiedzą o jedzeniu

Katarzyna Czarnecka: – Pokaż mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś. Można użyć takiej parafrazy?
Magdalena Tomaszewska-Bolałek: – Oczywiście. To, co i jak człowiek je, mówi o jego charakterze i sposobie życia więcej, niż sam chciałby zdradzić. Jedzenie bywa deklaracją światopoglądową, jak w przypadku wegetarian, którzy nie jedzą mięsa dlatego, że to się wiąże z cierpieniem zwierząt. Tak samo jak strój, od wieków jest sposobem na pokazanie stanu zamożności. Może także służyć zaspokajaniu próżności. Niektórzy traktują je jak kolejną torebkę czy parę butów, którymi po prostu muszą się pochwalić.

Najlepiej w internecie.
Nie widzę nic złego w tym, że ktoś wrzuci zdjęcie na Facebooka czy Instagram i napisze: byłem w świetnej restauracji, jadłem znakomitą i pięknie podaną potrawę. To ma walor poznawczy. Co innego, kiedy wpis obwieszcza: byłem w najdroższej restauracji w Japonii, jedzenie było z płatkami złota i kosztowało – tu pada astronomiczna kwota. Wtedy chodzi tylko o to, żeby potencjalnego odbiorcę zwalić z nóg.

Jedzenie więc człowieka odsłania?
Mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Tymczasem każdy, kiedy idzie gdzieś jeść z obcymi ludźmi, na początku kontroluje zachowanie, sposób wyrażania się, ekspresyjność emocji. Ale podczas jedzenia bardzo szybko się zapomina i odkrywa swoją prawdziwą naturę.

Podobnie podczas gotowania. Dlatego np. w USA jest ono wykorzystywane w terapii małżeńskiej. Zamiast zapraszać parę do gabinetu psychologa, zaprasza się do kuchni i prosi, by coś przyrządziła. Nie każdy swoją sałatkę, ale coś, przy czym jedno będzie musiało prosić drugie o pomoc. U psychologa pary często długo udają, że nie mają żadnych problemów, chowają się każde za swoją maską i kilka sesji jest straconych. A kiedy wchodzą do kuchni, bardzo szybko można zaobserwować, kto kim steruje, kto jest dominujący, kto uległy, jak naprawdę wyglądają relacje między nimi.

Dlaczego gotują, a nie np. sprzątają?
Bo krzątanie się po kuchni jest kreatywne i łączy ludzi. Dlatego można je wykorzystać także w resocjalizacji społecznej więźniów czy w leczeniu nieśmiałości. To dobry środek odstresowujący, bo w trakcie gotowania z reguły człowiek myśli tylko o tym. Musi coś odmierzyć, pokroić, czegoś dopilnować, a to wymaga bezwzględnego zaangażowania. Poza tym to czynność zadaniowa – trzeba upiec ciasto, mija 60 minut i jest spektakularny efekt – a więc świetna terapia dla dzieci z problemami emocjonalnymi, osób z obniżoną samooceną. Każdemu dobrze robi, jeśli przygotuje coś, co jest smaczne i ładne.

A jeśli nie jest?
Danie własnoręcznie przygotowane zawsze jest. To zresztą również cudowna metoda na niejadki. Dziecko, które upiecze swoje ciasteczko czy zrobi swoją kanapkę, znacznie chętniej je zje niż przygotowane przez kogoś innego. I jeszcze będzie z siebie dumne, szczególnie jeśli nakarmi też kogoś bliskiego. A skoro mowa o dzieciach: gotowanie to także fajna forma spędzania czasu razem. Pomaga budować więź, bliskość, daje poczucie bezpieczeństwa. Podobnie wspólne jedzenie posiłków. Liczne badania wykazały także, że dzięki nim człowiek jest mniej narażony na otyłość. To wydaje się paradoksem, bo w grupie ludzie jedzą więcej. Sprawia to komfort emocjonalny, jaki odczuwa się w takiej sytuacji.

Czy moda na gotowanie nie jest jednak także dyskretnym zachęcaniem kobiet do powrotu do kuchni?
A dlaczego? Gotowanie stało się egalitarne. Robi to prezes dużej firmy, pani domu, nastolatka, chłopiec. Z jednym się jednak zgodzę: mit kobiety umęczonej w kuchni jest ciągle żywy. Gotowanie – jak wynika z różnych badań – jest dla niej stresujące, szczególnie jeśli na obiad przychodzi teściowa. W Korei używa się wielu produktów fermentowanych – pasty sojowej, sosu sojowego. One decydują o smaku danego domu. Uważa się, że dobra synowa jest w stanie sprawić, że ten smak się poprawia, zła go psuje. Pogorszenie smaku produktów mogło doprowadzić nawet do upadku rodu, zatem presja była ogromna. Synowa kiedyś stawała się teściową i schemat się powtarzał.

Talerz z niczym

Sporo aspektów niekulinarnych ma gotowanie.
Ma, ale oczywiście gotujemy przede wszystkim po to, żeby się odżywiać. Głód jest jednym z podstawowych motorów działań ludzkich. W Korei jest przysłowie: „kiedy jest się głodnym, nie można docenić piękna Diamentowych Gór”. Dopiero po zaspokojeniu głodu człowiek jest zdolny do wyższych funkcji.

Słyszałam niedawno o cudownym sposobie na odchudzanie: przez osiem godzin można jeść, co się chce, a później już nic. Mam wrażenie, że praktykujący coś takiego człowiek jest przez 16 godzin na dobę niczym niezainteresowany i w dodatku permanentnie wkurzony. Jak zresztą na innych dietach.
Diety to ogromny problem. Jedzenie zostało wplątane w rozgrywkę, w której najważniejsze ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówczyni jest orientalistką, badaczką kultury żywieniowej, kierownikiem Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Zdobywczyni pierwszego Grand Prix dla Polski w międzynarodowym konkursie Gourmand World Cookbook Awards. Autorka książek, m.in. „Polish Culinary Paths”, prezentującej kuchnię polską odbiorcom azjatyckim.