POLITYKA

Niedziela, 23 lipca 2017

Polityka - nr 28 (3118) z dnia 2017-07-12; s. 21-23

Polityka

Anna Dąbrowska

Dni dziecka

Kiedy pytamy dziennikarzy TVP o spektakularną karierę Ewy Bugały, ciężko wzdychają, a ci, którzy odeszli z telewizji, mówią: to jakiś kosmos, to się nie dzieje naprawdę.

Ewa Bugała z Wyszkowa (rocznik 1989) formalnie zajmuje od kilku tygodni gabinet kierownika redakcji serwisów informacyjnych TVP Info. To podobno jeden z lepszych gabinetów w gmachu przy Powstańców Warszawy, z własnym sekretariatem, atrapą kominka i z prywatną toaletą. Do tego dostała w TVP Info swój autorski codzienny program „Nie da się ukryć”.

Choć po tytule programu można się spodziewać dziennikarskiego śledztwa, to nie da się ukryć, że to takie mini „Wiadomości”. – Program miał premierę w Dzień Dziecka i to jest dla mnie symboliczne. Polityczno-dziennikarskie dziecko PiS dostało swój program i forsuje w nim tezy partii rządzącej – mówi jeden z pracowników TVP, którego nie zmiotła z pokładu „dobra zmiana”. Emitowany o godz. 21 program realizowany jest według tych samych schematów co „Wiadomości”, sztandarowy program TVP. Ta sama propaganda. Każdy z 30-minutowych odcinków to jasne wskazywanie winnych: PO, Tuska, Kopacz i totalnej opozycji. To ostre polityczne tezy niczym z przekazów dnia, które powtarzają politycy PiS.

Oto zapowiedzi trzech kolejnych materiałów z programu z ostatnich dni, czytane przez Bugałę, które łączą się według niej w logiczną całość: „To prezydent Warszawy jest odpowiedzialna za złodziejską prywatyzację i eksmitowanie ludzi na bruk”; „Rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz nie zrobiły nic nie tylko dla ofiar złodziejskiej reprywatyzacji, podobnie potraktowano tych, którzy stracili dorobek życia przez oszustów Amber Gold. To dla nich pracował między innymi syn Tuska”; „Osiem lat rządów PO zapamiętamy nie tylko z afery Amber Gold i złodziejskiej reprywatyzacji. To czas, kiedy obywatel nie miał praktycznie nic do powiedzenia w zderzeniu z wyjątkowo wtedy opresyjnym państwem”.

Pierwszy odcinek był w całości poświęcony ekshumacjom ofiar katastrofy smoleńskiej: „Tak państwo rządzone przez premiera Donalda Tuska i PO potraktowało śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. W rozmowie z szefem rządowej komisji smoleńskiej Bugała wykazała się niebywałą wręcz jednostronnością: „Można powiedzieć, że jest to wręcz skandaliczne, że tak państwo wtedy postąpiło”. Bliski współpracownik Macierewicza oczywiście potwierdza tę tezę.

Mentor i gwiazda

Zanim pod koniec maja Ewa Bugała została szefową „Nie da się ukryć” i szefową redakcji serwisów TVP Info, jako główna reporterka polityczna wykazywała się w „Wiadomościach”. Do Info poszła za Grzegorzem Pawelczykiem, byłym wydawcą „Wiadomości”, który awansował na szefa TVP Info i wicedyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Ściągnięcie tej dwójki do Info to jedna z pierwszych decyzji Klaudiusza Pobudzina, od maja nowego szefa TAI (wcześniej reportera „Wiadomości”, który dziennikarstwa uczył się w telewizji o. Rydzyka). W TVP już zdążyli się przekonać, że Pobudzin, Pawelczyk i Bugała to nierozłączna trójca, z tym że to ci dwaj podejmują decyzje, a młodsza od nich o wiele lat koleżanka tylko je wykonuje. Podobno nawet nie zadomowiła się w swoim wspomnianym już gabinecie. Najczęściej Bugała jest widywana na trzecim piętrze, w pokoju tuż obok Pobudzina. Nie mogli dogadać się z Dawidem Wildsteinem i jego zastępcą Samuelem Pereirą. Pierwszy w zeszłym tygodniu z szefa publicystyki TVP Info został odwołany (najpewniej zajmie stanowisko wicedyrektora TVP1) i zastąpi go Tadeusz Płużański (były szef działu opinii „Super Expressu”). Pereirę przeniesiono na szefa serwisu internetowego TVP Info. – Pereira i Wildstein nie dogadują się z Pobudzinem, który co chwila biega po wskazówki do Kurskiego, nawet dla nich to było już za wiele, a do tego awans Bugały, która nie ma kompletnie doświadczenia – słyszymy w TVP. Pobudzin pojawił się nawet na kongresie PiS w Przysusze, co wzbudziło wielkie zdziwienie, bo jednak dyrektor powinien raczej w Warszawie koordynować relację z wydarzenia, a nie kłaniać się na kongresie politykom PiS.

Bugała mówiła znajomym, że Pawelczyk jest jej mentorem. – Mają bliskie relacje, ona czuje się pod jego skrzydłami bezpiecznie, to on stoi za jej awansem i programem – mówi dziennikarz TVP. Okazuje się, że wydawcy, a nawet reporterzy, to do niego dzwonią po wytyczne, choć za wiele spraw formalnie odpowiada szefowa redakcji serwisów TVP Info. Ewa Godlewska-Jeneralska, wydawca i producentka, po 30 latach pracy w zeszłym roku musiała pożegnać się z TVP, przez kilka miesięcy z bliska obserwowała pracę Bugały: – Nic nie wskazywało, że ma intelektualne możliwości, aby tak rozwinąć skrzydła. Nie była szczególnie utalentowana, jeszcze nie zauważyłam jej warsztatu.

Kiedy Bugała przechodziła do TVP Info, portal braci Karnowskich napisał o niej: „Od czasu kiedy szefową programu („Wiadomości” – red.) została Marzena Paczuska, dziennikarka sama przygotowywała materiały do głównego wydania programu”. Ale nasi rozmówcy, ci już poza TVP i ci, którzy ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]