POLITYKA

Czwartek, 19 października 2017

Polityka - nr 31 (3121) z dnia 2017-08-02; s. 22-24

Rozmowa Polityki

Malwina DziedzicMariusz Janicki

Drążenie szczeliny

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna o współpracy partii opozycyjnych i ruchów obywatelskich, o pęknięciu w PiS i dochodzeniu do wizji

Malwina Dziedzic, Mariusz Janicki: – Co się właściwie stało? Czy weta prezydenta to autentyczna odpowiedź na bunt społeczeństwa? Czy może jest tu jakaś rozgrywka – żeby nie powiedzieć ustawka – której opinia publiczna może jeszcze nie dostrzegać?
Grzegorz Schetyna: – Przede wszystkim nic by się nie zmieniło, gdyby nie wielki, spontaniczny opór społeczny przeciw zawłaszczeniu sądów przez PiS i współpraca tego ruchu z opozycją parlamentarną. Bez tego nie byłoby dwóch wet prezydenta. Zakładam jednak, że intencje prezydenta są szczere, że chce się wybić na niepodległość i rozpocząć nowy etap prezydentury. Gdybym był złośliwy, tobym powiedział, że chce wstać z kolan. Wierzę w te intencje, choć widać, że na razie podniósł się tylko z jednego. A przyczyn doszukuję się w otoczeniu prezydenta, czyli w Kancelarii, wśród współpracowników: tych, którzy się tam niedawno pojawili, i tych, których już tam nie ma. Odeszła Małgorzata Sadurska, ale jest za to Krzysztof Łapiński. Wiązałbym więc te weta z wejściem polityki do Pałacu. Nie bez znaczenia jest to, że Łapiński pozostawał w ostrym konflikcie z Ryszardem Terleckim i Beatą Mazurek, był sekowany i anihilowany politycznie, więc de facto uciekał z Sejmu.

Co się zatem stanie w perspektywie najbliższych kilku miesięcy?
Decydujące będą dwie rzeczy: czy opór społeczny i opozycji wobec PiS zachowa swą dynamikę oraz jaki będzie drugi krok prezydenta. Czy Andrzej Duda będzie ofensywny, zechce pokazać własną koncepcję na siebie i urząd, czy stanie się realnym ośrodkiem decyzyjnym dla części PiS, bo będzie czytelnie wskazywał, że chce budować swoje miejsce w polityce. Nie tylko jako głowa państwa, ale i osoba, która ma ambicje zarządzać emocjami politycznymi tego środowiska. Zatem: czy wpisze się w scenariusz nazywany przez niektórych scenariuszem sukcesji po Kaczyńskim.

Chyba że teraz cofnie się pół kroku.
I to jest klucz. Jeżeli prezydent chce budować swoją pozycję, to powinien mieć inicjatywę – np. w kwestii ustawy o ustroju sądów powszechnych. Kancelaria Prezydenta powinna też odnieść się do wezwania kolegium komisarzy Komisji Europejskiej do usunięcia uchybień naruszających prawo UE. Bo nie będzie przecież żadnej odpowiedzi na to ze strony premiera i rządu. Jeżeli więc Andrzej Duda chce budować swoją pozycję, to nadarza się dobra okazja.

Może jednak to był tylko jednorazowy akt odwagi?
Zobaczymy. Jeżeli prezydent w kolejnych dniach wycofa się, wróci do jazdy na wodnym skuterze w Juracie, to będzie oznaczało, że robi krok wstecz, nie chce więcej się angażować, bo uważa, że to, co zrobił, było heroiczne, ale już wystarczy.

Mówi się, że marszałek Kuchciński może nagle zwołać posiedzenie Sejmu i próbować przegłosować weta. Jesteście w stanie gotowości? Wakacje spędzacie w Polsce?
PiS jest kompletnie rozbity organizacyjnie, sami posłowie i senatorowie tej partii nie wiedzą, co będzie dalej. Sala plenarna jest co prawda remontowana, ale jest też zabezpieczona Sala Kolumnowa. Dlatego nie zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie typowego sezonu urlopowego. Jesteśmy cały czas w Sejmie lub blisko Sejmu, ci, którzy muszą być poza Warszawą, są zaledwie kilka godzin drogi od stolicy, nie dalej. W razie czego wszyscy będziemy na miejscu, szczególnie jeśli chodzi o ewentualne odrzucanie weta, bo arytmetyka jest tu bezwzględna.

Platforma mówi, że jest gotowa poprzeć nowe projekty sądowych ustaw prezydenta, jeżeli będą spełniały pewne wymogi. Chcecie go przekonać, że nie jest zakładnikiem PiS?
Prezydent nie może pozostać takim zakładnikiem, jak dotąd. To także kwestia normalnych relacji głowy państwa z parlamentem. Musimy skończyć z akceptowaniem tej trwającej od dwóch lat absurdalnej sytuacji, że oto jest Jarosław Kaczyński, który – jak pierwszy sekretarz – wszystkim się zajmuje. Rzeczywistość została postawiona na głowie. A my w niej funkcjonujemy i myślimy tylko o tym, co zdecyduje Kaczyński, gdy cała reszta, i premier, i prezydent, jest nieważna. Sam byłem zakładnikiem takiego myślenia. Ale nie można dłużej tak funkcjonować. I prezydent Duda pokazał, że nie musi tak być.

Czy ten wielki protest obywatelski pomaga opozycji parlamentarnej, czy raczej jej szkodzi? Pojawiły się przecież hasła, że trzeba robić politykę bez polityków, bez partii; że najważniejsza jest młodość i trzeba odsunąć zużyte twarze.
Protest w sprawie sądów był absolutnie autentyczny: obywatelski. Ale jako szef Platformy widzę dwa kluczowe dla tego protestu fakty, które może niektórym umykają. Po pierwsze, nasz pomysł na wysłuchanie publiczne w parlamencie z udziałem m.in. profesorów Rzeplińskiego, Gersdorf, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]