POLITYKA

Czwartek, 17 maja 2012

Polityka - nr 39 (2724) z dnia 2009-09-26; s. 108-109

Świat

Jarosław Marczuk

Dumy i igrzysk!

Olimpiada w Soczi będzie dla Rosji wydarzeniem nie mniejszym niż ta w Pekinie dla Chin. Pomimo kryzysu ekonomicznego i licznych wątpliwości, rząd Federacji pompuje w tę imprezę rekordowe sumy.

Jeszcze jako prezydent Władimir Putin stał się najpotężniejszym lobbystą interesów Soczi na świecie. Jego zabiegi przyniosły długo wyczekiwane rezultaty: w lipcu 2007 r. ogłoszono, że Soczi będzie w lutym 2014 r. gospodarzem 22 Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Przygotowania do prestiżowej imprezy są oczkiem w głowie Putina: prezydent-premier, przyjmując olimpijskie wyzwanie, rzucił na szalę pieczołowicie kreowany przez ostatnią dekadę wizerunek mocarstwowej Rosji.

Soczi leży na zachodnim Kaukazie, u brzegów Morza Czarnego. To pierwszy kurort Rosji, w ZSRR uchodził za mekkę zarówno komunistycznych oficjeli, jak i przeciętnych Rosjan; wciąż cieszy się niemalejącą popularnością. Zamieszkana przez około 335 tys. osób, rozpościerająca się na długości 147 km aglomeracja każdego roku przeżywa oblężenie nawet 2 mln turystów. W okolicy leżą rezydencje rosyjskich oligarchów i czołowych osobistości, z premierem Putinem na czele.

Swoją legendarną atrakcyjność Soczi zawdzięcza przede wszystkim położeniu – w klimacie subtropikalnym, na pasie wybrzeża rozciągającym się między morzem a wysokimi górami. Dzięki temu występują tutaj łagodne zimy, zaś letni żar skutecznie gasi morska bryza i chłodne powietrze opadające z gór. Z wyjątkowych warunków klimatycznych korzysta także znajdujący się tuż obok Soczi znany kurort narciarski w Krasnej Polanie. Pomimo stosunkowo krótkich tras (łącznie tylko około 9,5 km) miejscowość zyskała rozgłos wśród Rosjan jako jeden z najpiękniejszych ośrodków narciarskich w kraju. Sezon, trwający tutaj od listopada do maja, a czasem nawet czerwca, przyciąga największe gwiazdy spośród elit politycznych Rosji. Zaletom jazdy na nartach w Krasnej Polanie nawet prezydent Dmitrij Miedwiediew poświęcił jedno ze swoich multimedialnych wystąpień na założonym w zeszłym roku blogu internetowym.

Rosyjska ruletka

To właśnie niezwykła lokalizacja, ogromne pieniądze włożone w kampanię marketingową, ale przede wszystkim postawa władz rosyjskich ostatecznie przekonały Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) do zaakceptowania Soczi na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 2014 r. Przygotowania do wielkiej imprezy z ramienia Kremla prowadzi gos-korporacja (państwowa korporacja) Olimpstroj. W Soczi i okolicach łącznie powstanie 185 obiektów – od stadionów, przez wioskę olimpijską, po hotele i centrum prasowe.

Pomimo szczególnie bolesnego dla Rosji kryzysu ekonomicznego początkowe koszty organizacji olimpiady nie uległy wielkim zmianom. Dzisiejszy budżet wynosi 6,2 mld dol. (blisko połowę wydatków pokryją prywatni inwestorzy). Oficjalnie. W koszty nie wlicza się budowy drogi łączącej dzielnicę Soczi Adler z położoną w odległości około 50 km miejscowością Krasnaja Polana, w której to odbędzie się część rywalizacji o medale. Za położenie asfaltu, torów, wydrążenie tuneli oraz postawienie kilku mostów trzeba będzie zapłacić 7,6 mld dol.! W sumie rzeczywisty koszt olimpijskich przygotowań wyniesie, bagatela, około 13,8 mld dol. Dla porównania – na organizację w 2010 r. najbliższych zimowych igrzysk w Vancouver Kanada przeznaczy sumę rzędu 1,76 mld dol. W Rosji, w której deficyt budżetowy na 2009 r. zbliża się do poziomu 9,3 proc., a środki finansowe zgromadzone w Funduszu Rezerwowym w przeciągu najbliższych dwóch lat się wyczerpią, olimpiada na taką skalę jest śmiałym przedsięwzięciem, przypominającym bardziej rosyjską ruletkę niż zrównoważoną inwestycję.

Grząski grunt

Zdaniem rosyjskich socjologów, około jednej czwartej mieszkańców Soczi nie popiera organizacji olimpiady na Kaukazie. Oponentów można znaleźć zwłaszcza na Imeretynce – w rejonie miasta, na obszarze którego zostanie ulokowana lwia część olimpijskiej infrastruktury. Mieszkańcy będą musieli się stąd wyprowadzić.

Wysiedlanie zakończy się w maju przyszłego roku. Państwo ma przyznać pokrzywdzonym lokale zastępcze. Problem w tym, że zdaniem mieszkańców wartość konfiskowanych gruntów w stosunku do proponowanych w zamian nieruchomości jest sztucznie zaniżana. A w grę wchodzą duże sumy. Soczi to zaraz po Moskwie i Petersburgu najdroższe miasto Rosji. Mieszkańcy Imeretynki grożą skargami w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Pomimo zapewnień Władimira Putina, że „przy wyznaczaniu priorytetów – pieniądze czy ekologia – wybieramy ekologię”, obrońcy przyrody się burzą, zarzucając władzom naruszanie prawa. Nawet rosyjskie ministerstwo środowiska z bólem przyznaje, że konstrukcje olimpijskie nie mają wymaganych ekspertyz. W Soczi nie przeprowadzono ponadto obowiązkowych badań geologicznych, protesty wywołuje przede wszystkim droga budowana przez Soczijski Park Narodowy do Krasnej Polany. Za sprawą bajecznie kosztownej trasy już pod łańcuch pił poszły drzewa wpisane do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych, poważnie zakłócono również bieg rzeki Mzymty, dostarczającej do Soczi wodę pitną.

Obiekcje wobec olimpiady, choć z zupełnie innych powodów, mają także Czerkiesi – czteromilionowy naród, którego większość przedstawicieli zamieszkuje Rosję, Turcję oraz państwa Bliskiego Wschodu. W 1864 r., zaraz po podbiciu Północno-Zachodniego Kaukazu, rosyjscy decydenci zmusili rdzennych mieszkańcó...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]