POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 18-21

Psyche i soma

Agnieszka Krzemińska

Dusza z ciała wyleciała

Dr hab. Bartłomiej Dobroczyński o tym, skąd wzięła się dusza, jak filozofowie przez wieki łączyli ją z ciałem i jaki kłopot ma z nią współczesny człowiek

Agnieszka Krzemińska: – O tym, że w głębokich pradziejach ludzie wierzyli w istnienie duszy, wiemy dzięki wykopaliskom, sztuce i analogiom etnograficzno-antropologicznym. A czy dowiedzieliśmy się już, co sprawiło, że człowiek sformułował pojęcie tego odrębnego od ciała bytu?
Bartłomiej Dobroczyński: – Badacze mają kilka hipotez na ten temat. Jedna odwołuje się do dostrzegalnej różnicy pomiędzy organizmami żywymi a martwymi. Otóż prehistoryczni ludzie musieli zauważyć, że ich nieżyjący towarzysze nie poruszają się, nie oddychają, nie mają pulsu i spada im temperatura. Mogli więc wpaść na pomysł, że istnieje specjalny czynnik, który jest za to odpowiedzialny. W wielu dawnych doktrynach – zarówno pierwotnych, jak i filozoficznych – stała się nim właśnie dusza. Zwykle lokowano ją w sercu i wiązano z oddechem oraz ruchem. Nie przez przypadek zresztą polskie słowa dech i duch są ze sobą etymologicznie powiązane, a anima – łacińskie określenie duszy – przetrwało w wyrazach związanych z ruchem i przywracaniem życia, jak animacja czy reanimować. Inną inspiracją były z pewnością marzenia senne. Pojawiały się pytania: gdzie znikam, kiedy śpię, albo dlaczego towarzysze widzą moje ciało, kiedy we śnie w odległych miejscach walczę, poluję i wędruję? Jako odpowiedź mogła się znowu pojawić hipoteza duszy prowadzącej życie częściowo niezależne od ciała. Później, kiedy ludzkość natrafiła na rośliny psychoaktywne, można było takie „wyjścia duszy z ciała” wywoływać – pojawił się szamanizm, w którym rozwijano już stosunkowo złożone idee psychologiczne.

W obiegowym przekonaniu dusza jest niematerialna, ale w wielu religiach miała fizyczny wymiar. Kojarzono ją z ptakiem, oddechem, cieniem, różnymi żywiołami, jak subtelny ogień czy powietrze. Kiedy w naszym kręgu kulturowym utraciła fizyczność?
Najstarsza w naszej kulturze wzmianka o odrębnej od ciała i odpowiedzialnej za tożsamość duszy pojawiła się w „Odysei” Homera: Kirke zamienia przyjaciół Odysa w wieprze, a ci, będąc w ciałach zwierząt, nadal wiedzą, że są ludźmi. Wydaje się jednak, że to Platon najlepiej podsumował istniejące wcześniej intuicje i stworzył jedną z najbardziej radykalnych koncepcji niematerialnej duszy. Mimo tego radykalizmu, a może właśnie dzięki niemu, jego koncepcja miała taki wpływ na ludzi, że w wielu potocznych poglądach przetrwała do dziś. Władysław Witwicki w swoim podręczniku psychologii jeszcze w 1948 r. stwierdzał, że człowiek jest duszą, która ma ciało, pod czym Platon by się podpisał bez wahania. Według greckiego filozofa duszę miał nie tylko człowiek, ale też wszystkie istoty zdolne do ruchu, a więc także zwierzęta i gwiazdy. Jednak najradykalniejszym elementem koncepcji Platona była teza o absolutnej wyższości duszy nad ciałem. Dusza była wieczna, rozumna, niepodzielna i nieśmiertelna; ciało – wielopostaciowe, rozpadalne i śmiertelne. Dusza dawała ciału życie, które bez niej było martwe. Dusza była dobra, ciało złe.

No i stanowiło więzienie duszy.
Gorzej. Gdyby Platonowi zadać pytanie: po co tu jesteśmy, opowiedziałby, że za karę. Bo zapomnieliśmy o swoim powołaniu, o tym, że przynależymy do świata idealnego. Wierzył, że konkretne ciało jest duszy przypisane w zależności od tego, na jakim poziomie intelektu i cnoty była w poprzednim wcieleniu. Jednocześnie twierdził, że dla duszy najlepsze jest niepowiązanie z żadnym ciałem, bo ono działa na nią jak trucizna – oszałamia, zwodzi i osłabia. Przez to dusza zapomina, że istniała przed ciałem i była wtedy lepsza. W nas myślenie platońskie też bardzo mocno utkwiło. Choć w doktrynie chrześcijańskiej zapisana jest wiara w ciała zmartwychwstanie – bo dusza bez ciała nie mogłaby być w pełni szczęśliwa – to jednak wielu katolików wierzy bardziej w platońskie rozumienie śmierci: jako wyzwolenie duszy z ciała.

Odpowiedzialność maszyny

Twórcą koncepcji o nierozerwalności duszy i ciała, która teoretycznie wygrała w Kościele, był uczeń Platona – Arystoteles.
Arystoteles, podobnie jak jego mistrz, utrzymał substancjalną odrębność duszy i ciała, ale relację między nimi widział inaczej, twierdząc, że dusza jest formą, a więc kształtem konkretnego ciała i jest z nim nierozerwalnie związana, co od razu eliminowało ideę reinkarnacji, której Platon był zwolennikiem. Spór o duszę między Platonem a Arystotelesem przeniósł się później na spór między św. Augustynem i św. Tomaszem. W Kościele wygrał tomizm, ale to platonizm wpłynął bardziej na nowożytną filozofię i psychologię. Najważniejsi myśliciele, jak Kartezjusz, Locke czy ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówca jest psychologiem, pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego, członkiem Kolegium Interdyscyplinarnego Centrum Etyki Wydziału Filozoficznego. Zajmuje się historią psychologii oraz psychoanalizy, irracjonalizmem oraz szeroko rozumianą popkulturą. Autor książek, m.in. „Kłopoty z duchowością. Szkice z pogranicza psychologii”, „Historia polskiej myśli psychologicznej. Gałązki z drzewa Psyche” (wspólnie z Teresą Rzepą) oraz „Idea nieświadomości w polskiej myśli psychologicznej przed Freudem”.