POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 96-97

Świat

Krzysztof Mroziewicz

Duzi chcą być jeszcze więksi

Przywódcy krajów BRIC – Brazylii, Rosji, Indii i Chin – zaczęli się regularnie spotykać. Czyżby chcieli połączyć swe państwa w jedną potęgę?

Kraje BRIC mają cechy wspólne. Kiedyś były cesarstwami. Są wielkimi i najszybciej rozwijającymi się rynkami jutra. Z wyjątkiem Rosji radzą sobie z obecnym kryzysem gospodarczym dużo lepiej niż USA i Unia Europejska. Zajmują czwartą część powierzchni kuli ziemskiej, zamieszkaną przez 40 proc. ludności globu. Ich zsumowany produkt krajowy brutto wynosi około 9 bln dol., czyli dużo mniej niż PKB samej Ameryki – 14,3 bln. Ale już z zastosowaniem parytetu siły nabywczej, PKB krajów BRIC łącznie przekracza 15 bln dol., czyli nieco więcej niż produkt globalny USA.

Jednak, według prognozy, w 2050 r., gospodarka USA z PKB wynoszącym 38 bln dol. będzie dopiero na drugim miejscu, po dwa razy zasobniejszych Chinach. Indie natomiast jako trzecie (37 bln) niewiele będą ustępować Amerykanom, Brazylia ma być czwarta (11 bln), a Rosja, wyprzedzona jeszcze przez Meksyk – osiągnie PKB rzędu 8,5 bln. Oczywiście mieszkańcy BRIC, ze względu na swoją liczebność, nie osiągną dostatku per capita na poziomie najbogatszych krajów świata, w których ma on wynieść 35 tys. dol. Dochód na tym i wyższym poziomie uzyska tylko 500 mln obywateli BRIC.

Według prognozy, społeczeństwa pozostaną rozwarstwione i podatne na niepokoje. Będą się – poza Rosją – jeszcze szybciej urbanizowały niż dotychczas, co z jednej strony zwiększy popyt na tanie produkty masowe, a z drugiej spotęguje problemy powodowane przez slumsy. Tania produkcja masowa krajów BRIC – poza Rosją – będzie torowała sobie drogę na rynki krajów bogatych, gdzie też znajdują się warstwy uboższe, zwłaszcza w krajach wielokulturowych, jak USA i niektóre państwa Europy Zachodniej.

Dziś kraje BRIC są potęgami ze względu na siłę militarną, ambicje polityczne oraz znaczenie regionalne i światowe. Dziś należą do grupy największych pod każdym względem. Za pół wieku będą, poza Rosją, czołowymi potęgami gospodarczymi. Rosja jako ZSRR była supermocarstwem, dziś już nie jest, bo nie ma broni ekonomicznej. Chiny są już supermocarstwem. Indie i Brazylia natomiast zajmują pozycje potęg regionalnych i mają wielkie aspiracje. Dwie z nich, Chiny i Indie, będą za pół wieku dominującymi producentami towarów i dostawcami usług. Już dziś Chiny są największym na świecie producentem i sprzedawcą samochodów, a Indie chcą podbić świat swoim maluchem Nano, który ma być najtańszym autem świata i zastąpi w Indiach skuter. Rosja i Brazylia natomiast to kraje, które zdominują rynek surowców. Z kolei Rosja nie zrezygnuje z przemysłu nuklearnego, zbrojeniowego i kosmicznego, choćby Rolls-Royce’y i Bentleye miały poza Moskwą tonąć w błocie, bo nie ma tam dróg.

Czwórka na tak

Brazylia jest światową potęgą w futbolu, sambie, zasobach wody pitnej, produkcji samolotów, wołowiny i soi. Ma najpiękniejsze miasto – Rio de Janeiro, najwspanialszą plażę Copacabana, najsławniejszy karnawał. Jest drugim na świecie krajem czarnych ludzi. Mali sąsiedzi, a każdy sąsiad z porównaniu z Brazylią jest mały, boją się tego giganta.

Rosja też jest wielka, a przede wszystkim święta. Jest bastionem prawdziwej wiary, która broni przed katolicyzmem i zgnilizną Zachodu. Ma najwspanialszą muzykę (Czajkowski, Prokofiew, Rymski-Korsakow, Borodin, Musorgski, Glinka, Szostakowicz) i literaturę (Puszkin, Tołstoj, Dostojewski, Turgieniew, Gogol, Czechow). Ma broń jądrową zdolną zniszczyć świat kilkaset razy. Ma największe i najbogatsze niezagospodarowane obszary – Syberię. Będzie mogła żyć z ropy i gazu, nawet jeśli zabraknie ich w rejonie Zatoki Perskiej.

Chiny dokonały cudu jedynego w swoim rodzaju. Ze zdewastowanego, zamkniętego, klaustrofobicznego kraju dręczonego dyktaturą w ciągu dwudziestolecia stały się potęgą gospodarczą, od której zaczyna zależeć gospodarka wielu państw świata. Chiny mają największy potencjał gospodarczy oparty na najtańszej sile roboczej.

Indie z kolei są miarą wszechrzeczy i źródłem wszelkiej kultury. Są duszą świata, jego ośrodkiem duchowym, miejscem odnowy moralnej i największym autorytetem. Indusi są ponadto narodem bankierów, rządzą jako emigracja w kilkunastu krajach świata i ze względu na wkład w zwycięstwo nad faszyzmem należy im się stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa.

BRIC jako koncept w prognozach gospodarczych powstał chyba na pohybel Europie, o której schyłku pisze Walter Laqueur („Ostatnie dni Europy”), wieszcząc jej koniec. Do 2050 r. znacznie obniży się liczba rodowitych Francuzów we Francji i Anglików w Anglii. Liczba Niemców z 82 spadnie do 60 mln, Włochów z 57 do 37 mln, Hiszpanów z 39 do 28 mln. Wszystkie te kraje staną się dwunarodowe i dwukulturowe. Będziemy mieli Europę w dużej mierze muzułmańską z powodu gwałtownego przyrostu liczby ludności pochodzenia algierskiego, pakistańskiego, kurdyjskiego, tureckiego, marokańskiego i albańskiego w tych krajach. Rosja, już wielonarodowa i wielokulturowa, według przewidywań Laqueura w 2050 r. będzie miał...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]