POLITYKA

Poniedziałek, 1 maja 2017

Polityka - nr 1 (3) z dnia 2017-02-15; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 25. Kobieta: instrukcja obsługi; s. 66-67

MY. Kobieta jako córka, partnerka, matka. Nie czytałeś? Nie przeocz

Ryszarda Socha

Dwoje na burcie

Jak w Polsce osiągnąć to, co udaje się parom w Norwegii – więcej partnerstwa i równowagę pomiędzy pracą a domem

Mam tego dość, czy tak ciężko ci zanieść brudne gacie do łazienki” – złości się Kasia na Michała. A on myśli: „Niech sobie pokrzyczy – będę miał wyprane ciuchy i więcej czasu”.

W 81 proc. polskich domów nadal tylko kobiety zajmują się praniem. Prasowaniem – w 82 proc. Działa bowiem utrwalony stereotyp, że o rodzinę mają dbać one. Biorą więc zadania związane z praniem, sprzątaniem i gotowaniem w swoje ręce od początku życia we dwoje. Bezwiednie, z marszu, bez refleksji, jak wybranek radził sobie wcześniej. Sam prał? Zanosił do mamy? Oddawał do pralni? Wyrzucał i kupował nowe? Z badań wynika, że niejeden prał samodzielnie. Umiał. Ale gdy pojawiła się ona, stracił kompetencje. No bo trzeba się znać na kolorach, tkaninach, temperaturach, proszkach i płynach. Zdarza się nawet, że mężczyzna, zachęcany do partycypacji w praniu, specjalnie wygotowuje kolory z białym i później znów ma święty spokój, bo kobieta utwierdza się w przekonaniu, że musi to robić sama. Ale czy naprawdę musi?

Pięć badaczek z Trójmiasta – psycholożka Natasza Kosakowska-Berezecka, socjolożki Magdalena Żadkowska i Magdalena Gajewska, psycholożka i seksuolożka Agnieszka Wroczyńska oraz pedagog Marta Znaniecka – napisało w 2016 r. podręcznik dla kobiet i mężczyzn gotowych popracować nad tym, by osiągnąć równowagę między obowiązkami zawodowymi a domowymi. Zatytułowały go „Nawigator pary”. Publikacja jest pokłosiem badań i naukowej analizy procesów zachodzących na styku kultur: polskiej i norweskiej. W programie uczestniczyło pięć placówek naukowych z obu krajów.

Badaczki przez 3 lata śledziły losy polskich par w Trójmieście i w Stavanger w Norwegii, w kraju, którego mieszkańcy bardziej sprawiedliwie dzielą obowiązki domowe pomiędzy obie płcie. Przywołują wypowiedzi swoich polskich respondentów ze Stavanger: „Nie znam Norwega, który nie umiałby zmienić dziecku pieluchy lub ugotować obiadu”. Norweski wzór działa na polskie pary, które wyjechały tam za pracą i lepszym życiem. Okazuje się, że odciążenie kobiet można osiągnąć, i to stosunkowo szybko. Polscy mężczyźni, widząc, że norwescy koledzy traktują zajmowanie się domem jako coś normalnego, idą w ich ślady.

Autorki przeprowadziły ponad 150 wywiadów z polskimi parami w Norwegii. Przebadały ponad tysiąc Polaków, Polek, Norwegów i Norweżek. Szukały odpowiedzi na pytanie, co pomaga, a co przeszkadza w osiąganiu równowagi praca–dom. Opowieści par obficie cytują w „Nawigatorze”. Czytelnicy w tych Kasiach, Michałach i innych bohaterach odnajdą własne doświadczenia, emocje, strategie, uniki, niekonsekwencje, spory, pokazane z życzliwym, nieosądzającym dystansem.

W Polsce ponad 70 proc. kobiet podejmuje próby zachęcenia swoich mężczyzn (najczęściej w formie łagodnej perswazji) do większej aktywności w domu. Trzy czwarte panów odczuwa tę presję i ma świadomość oczekiwań. Ale radykalnej zmiany nie widać. Badaczki zastanawiały się dlaczego? Okazało się m.in., że presja jest okresowa. Pojawia się wtedy, kiedy „kierowniczki domu” padają już na nos. Część ma poczucie winy, że nie jest w stanie wszystkiemu podołać. Część nie uczy mężczyzn wszystkiego, bo chce zachować przewagę, sprawować kontrolę nad jakością wykonania danej czynności domowej. Chociażby wspomnianego już prania.

Żeby pokazać, jak to jest z przyswajaniem sobie obowiązków domowych, rozłożono to zadanie na kolejne etapy wtajemniczenia – od nieświadomej niekompetencji (nie wiemy, że taka czynność istnieje), przez świadomą niekompetencję (wiemy, ale nie umiemy), świadomą kompetencję (uczymy się, nie mamy pewności, czy robimy to dobrze), po nieświadomą kompetencję (umiemy i wykonujemy rutynowo). Te stopnie wtajemniczenia dotyczą zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Bo one też nie mają prac domowych we krwi, tylko się ich uczą, zwykle od dziecka. Jeżeli para podzieli się praniem na takich zasadach, że robią to oboje, ale naprzemiennie, na zasadzie dyżurów, to oboje z czasem osiągają poziom nieświadomej kompetencji. Jeśli ustalą, że np. kobieta sprząta, a mężczyzna pierze, to po pewnym czasie on swoje zadanie wykonuje rutynowo, a ona, chcąc wyprać, musi się zastanowić, choć wcześniej nie musiała. Czyli cofa się z poziomu nieświadomej kompetencji do kompetencji świadomej.

Jednak „Nawigator” nie jest tylko książką o bardziej sprawiedliwym podziale obowiązków domowych i instrukcją, jak do niego dojść. Traktuje także o ciągłym dogadywaniu się pary w różnych sprawach – od obowiązków domowych po seks (osobny rozdział poświęcony przezwyciężaniu barier mentalnych w tej materii). Autorki pokazują, że w naszej zmiennej rzeczywistości coś takiego jak równowaga praca–dom właściwie nie istnieje. Ludzie ciągle jej poszukują. „Życie pary – piszą – przypomina dziś bardziej wspólny spacer po burcie statku dwójki ludzi, którzy, aby utrzymać równowagę, muszą rozpoznać siebie, swoje ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

„Nawigator pary. Podręcznik dla par. Kurs na równowagę praca + dom”, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2016. Podręcznik jest dostępny za darmo w wersji elektronicznej pod adresem http://migrationnavigator.org. Został sfinansowany z funduszy norweskich w ramach programu Polsko-Norweska Współpraca Badawcza, realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.