POLITYKA

środa, 18 października 2017

Polityka - nr 9 (11) z dnia 2017-09-13; Pomocnik Historyczny. 4/2017. Marcin Luter i reformacja. 500 lat protestantyzmu; s. 24-29

Reformacja

Maciej Ptaszyński

Dzieje dysputy

Sprawa Lutra była dla Rzymu zawsze przede wszystkim kwestią polityki, a w znacznie mniejszym stopniu problemem teologicznym.

Przeoczone tezy. Mało brakowało, a tezy Marcina Lutra przeciw odpustom przeszłyby niezauważone. Nie ma wątpliwości, że przyszły reformator wysłał je do biskupa diecezji Hieronima Scultetusa (Schulza) oraz arcybiskupa Moguncji Albrechta von Brandenburg. Obaj dostojnicy je zbagatelizowali. Biskup odpisał, radząc Lutrowi trzymać się od sprawy z daleka. Od arcybiskupa, który teologią się nie interesował ani się na niej nie znał, Luter nie doczekał się odpowiedzi. Albrecht zdecydował się jednak przesłać sprawę do Rzymu. Dzięki temu o skromnym zakonniku i wykładowcy z odległej Saksonii usłyszano w stolicy katolickiego świata.

Z punktu widzenia Rzymu Wittenberga leżała niemal na krańcu Europy. Zdawano sobie oczywiście sprawę, że władca Saksonii posiada godność elektora i jest niezwykle istotną postacią w Rzeszy. Przysługiwało mu przecież prawo wyboru cesarza, a władający cesarstwem Maksymilian I Habsburg stał nad grobem. Mimo to sprawy odległego księstwa Rzeszy i całej środkowej Europy były dla Rzymu drugorzędne w obliczu konfliktu Francji z Rzeszą o wpływy w Italii oraz rosnącego zagrożenia osmańskiego. Ponadto nie uznano wystąpienia niemieckiego zakonnika za szczególnie groźne. W słowach reformatora dosłyszano jedynie krytykę Kościoła, która dobiegała ze wszystkich zakątków Europy. Atak na odpusty uznano za błąd, nie za herezję.

Między murami zakonów. Podobnie jak arcybiskup Moguncji, również papież Leon X nie był teologiem i nie interesował się zawiłościami doktrynalnymi. Dlatego powierzył rozpatrzenie doniesień kardynałowi Giulio de’Medici. Ten Medyceusz za sześć lat miał zasiąść na Tronie Piotrowym jako Klemens VII i przejąć wodze w starciu z Wittenbergą. W 1518 r. przygotował bardzo stonowaną odpowiedź na tezy, zalecając przekazanie sprawy przełożonym zakonu augustianów, do którego należał Luter. Ten sposób uciszenia Lutra okazał się tyleż prosty, ile nieskuteczny. Spotkanie z przełożonymi zakonu nie przyniosło spodziewanych efektów. Przesłuchanie odbyło się 26 kwietnia w 1518 r. na uniwersytecie w Heidelbergu. Nie dotyczyło już wyłącznie kwestii odpustów, lecz także usprawiedliwienia (w teologii – uczynienia człowieka grzesznego sprawiedliwym w oczach Bożych), obnażając powagę sytuacji. Poglądy Lutra zostały wprawdzie potępione przez wykładowców wydziału teologii, lecz znalazły wiele uznania wśród pracowników innych wydziałów i studentów. Augustianie natomiast okazali solidarność i zrozumienie dla współbrata prześladowanego przez kurię i dominikanów.

Wystąpienie Lutra miało bowiem także postać sporu między zgromadzeniami zakonnymi. Atak wymierzony w odpusty był uderzeniem w dominikańskiego kaznodzieję Johanna Tetzla, który przemierzał wówczas Brandenburgię. Gdy Tetzel dowiedział się o tezach, miał oświadczyć, że ich autor spłonie w ciągu czterech tygodni jako heretyk. Pewność siebie kaznodziei była ufundowana nie tylko na znaczeniu wpływów finansowych ze sprzedaży odpustów, lecz także na ważnej roli, jaką dominikanie odgrywali wówczas w Rzymie. Rzymski dominikanin Sylwester Prierias (Mazzolini) sporządził wówczas teologiczną analizę tez i akt oskarżenia przeciw Lutrowi. Wkrótce wydał też polemiki drukiem, stając się tym samym pierwszym teologiem katolickim, który publicznie wystąpił przeciw Lutrowi. Należał do aktywniejszych autorów pism polemicznych, choć styl jego dzieł pozostawiał wiele do życzenia. W 1518 r. wskazał wiele „błędnych”, „fałszywych” i „kłamliwych” poglądów Lutra, ale tylko nieliczne określił mianem herezji. Nawet w oczach nieprzychylnych wittenberczykowi teologów dysputa wokół odpustów nie była herezją. Pod wpływem tych głosów kuria wezwała Lutra do Rzymu, lecz reformator odmówił przybycia, domagając się przesłuchania w Rzeszy.

Z Kajetanem w Augsburgu. Rzym ustąpił. W sierpniu 1518 r. Leon X polecił legatowi Tomaszowi de Vio, zwanemu Kajetanem, aby przesłuchał Lutra. Kajetan był dominikaninem i niezwykle zręcznym dyplomatą. Należał również do najinteligentniejszych teologów swoich czasów. Był nie tylko doskonałym tomistą, lecz także pozostawał otwarty na nowe humanistyczne idee. Do rozmowy z Lutrem przygotował się niezwykle starannie, jak zapewne do wszystkiego, co czynił.

Legat otrzymał od papieża pełnomocnictwo do udzielenia Lutrowi absolucji, jeżeli odwoła poglądy. W przeciwnym razie miał reformatora uwięzić i wysłać do Rzymu. Jeżeli napotkałby opór władz świeckich, mógł Lutra ekskomunikować. Na miejsce spotkania legata papieskiego z Lutrem wyznaczono Augsburg, gdzie właśnie zbierał się sejm Rzeszy. To właśnie Reichstag był głównym celem misji papieskiego posła. Podczas obrad sejmu protektor Lutra, Fryderyk Mądry (art. s. 30), odgrywał kluczową rolę. Jego poparcie było bardzo istotne dla uzyskania przez cesarza poparcia planów politycznych, w tym także dla zabezpieczenia tronu cesarskiego dla jego wnuka Karola. Elektor opuścił jednak Augsburg już pod koniec września, niemal miesiąc przed przesłuchaniem reformatora.

Luter nie ufał rzymskiemu wysł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]