POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 9 (3100) z dnia 2017-03-01; s. 24-25

Polityka

Wojciech Szacki

Dziewięć rys na PiS

Pisanie o kryzysie partii rządzącej, która ma poparcie sięgające 40 proc., a naprzeciwko słabą opozycję, może się wydawać czcze, ale co zrobić, kiedy o problemach obozu władzy mówią jego prominentni przedstawiciele?

Posłanka PiS: – Dopadł nas kryzys pierwszego roku. Obserwowałam to samo zjawisko po roku rządów Leszka Millera. SLD szybował w sondażach, ale już wtedy widać było zalążki problemów, które koniec końców zmiotły tamten rząd – kłótnie na górze i arogancję władzy. W PiS nie jest aż tak źle, ale natura kłopotów jest podobna. Na trudną sytuację PiS uskarżał się też ostatnio sam Jarosław Kaczyński. Co może trapić prezesa?

1

Błędy polityczne. Początek roku był dla PiS nieudany. Katastrofą okazał się projekt warszawskiej ustawy metropolitalnej, który miał w zamyśle odebrać stolicę Platformie – antagonizujący samorządowców, z nikim niekonsultowany i niechlujnie napisany, przez kilka dni służył za tarczę strzelniczą dla opozycji bez żadnej reakcji PiS. A gdy Kaczyński wreszcie zareagował, okazało się, że projekt będzie gruntownie zmieniony, bo nawet dla PiS było oczywiste, że wybory do rady Warszawy, w których po jednym radnym wybiera zarówno 10-tys. Wiązowna, jak i 220-tys. Mokotów, byłyby sprzeczne z konstytucją. Skąd się w ogóle wzięła taka koncepcja? Prezentujący absurdalny pomysł Jacek Sasin nie miał nic wspólnego z jego autorstwem, do którego zresztą nikt się nie przyznaje. Zawiodło kierownictwo klubu, które dopuściło do opublikowania projektu na stronie internetowej Sejmu.

Ledwo PiS ugasił pożar warszawski – również dzięki PO, która zapomniała o własnym referendum w sprawie powiększenia Warszawy i nie prowadzi w tej sprawie żadnej kampanii – a partia rządząca musi uporać się z kolejnym wywołanym przez siebie problemem w postaci ustawy o wycince. W grudniu Sejm uchwalił prawo, zgodnie z którym każdy może wycinać drzewa na swojej posesji; w całej Polsce w ruch poszły piły. Znów zareagował Kaczyński – zasugerował, że w tej sprawie doszło do lobbingu (proceder w PiS nielubiany) i zadeklarował zmianę przepisów, które w grudniowym głosowaniu sam poparł. I cała partia przestawiła się posłusznie na krytykę własnej ustawy.

2

PiS partią panów. Kaczyńskiemu nie raz i nie dwa zdarzało się wypowiadać w taki sposób, że trzeba było potem długo i zawile tłumaczyć, co prezes miał na myśli i dlaczego zabrzmiało to tak, jak zabrzmiało. Kiedyś mówił, że jest z wyższej półki kulturowej niż PO, potem rzucił o swych przeciwnikach, że są „gorszego sortu”, a teraz w debacie sejmowej w odpowiedzi na zaczepkę z sali oznajmił, że „Tak, jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”. Fatalny, jak to się mówi, timing. PiS musi właśnie odpierać zarzuty w sprawie Beaty Szydło – jej oświęcimski wypadek, w tym kwestia prędkości kolumny rządowej, wciąż jest niewyjaśniony, a przy okazji wyszło, że pani premier z Warszawy ma zwyczaj podróżować do domu wojskową CASĄ. W zeszłej kadencji, gdy na lotach rządowym samolotem został przyłapany Donald Tusk, Mariusz Błaszczak komentował, że to oburzające, bo te pieniądze można było wydać na upadające szpitale.

Dla PiS łatka partii panów może się okazać groźna, bo swój wizerunek stara się budować w opozycji do elit. Nie pomagają w tym nagrania, które pokazują, jak kolumna z Andrzejem Dudą zmusza do ucieczki na pobocze kierowcę jadącego z naprzeciwka czy obrazki Żandarmerii Wojskowej blokującej ruch, by minister Macierewicz mógł przejść przez ulicę. Ten sam Macierewicz, który w styczniu, spiesząc się z gali o. Rydzyka na galę braci Karnowskich, staranował pod Toruniem stojących na czerwonym świetle kierowców. Nie przysłużył się PiS także Ryszard Czarnecki, któremu nie spodobały się pytania w publicznym radiu i w efekcie doprowadził do zawieszenia dziennikarza. Ośmiorniczkowa arogancja zgubiła PO, a teraz PiS wkracza na tę samą ścieżkę.

3

Inflacja na przednówku. Wszystko wskazuje na to, że era deflacji w Polsce się skończyła. Rada Polityki Pieniężnej ocenia, że w pierwszych miesiącach roku ceny wyraźnie wzrosną, a Polacy – nawet bez pomocy Rady – już to odczuli. W lutym comiesięczne badanie CBOS wykazało istotne statystycznie pogorszenie nastrojów – o 8 pkt proc. spadł odsetek Polaków dobrze oceniających swoje warunki materialne, a wskaźnik ten wrócił do czasów sprzed wprowadzenia programu 500+. Zbiega się to z tradycyjnym osłabieniem partii rządzącej na przednówku. Rządząca PO w latach 2008–13 regularnie traciła po kilka punktów w pierwszych miesiącach roku. – Oczekujemy kilkupunktowego spadku w sondażach w najbliższych ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]