POLITYKA

Czwartek, 22 czerwca 2017

Polityka - nr 13 (3104) z dnia 2017-03-29; s. 7

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Lena Kolarska-Bobińska

Lena Kolarska-Bobińska

Efekt kuli śnieżnej

Próba utrącenia Tuska okazała się żałosną porażką. PiS, zupełnie tracąc w tym przypadku społeczny słuch, napędził opozycji wiatru w żagle.

Polityka zagraniczna nigdy nie była mocną stroną PiS. Partia ta ma zbiór gotowych haseł i zaklęć, które stosuje w różnych sytuacjach. Przywódcy PiS nie rozumieją i nie chcą rozumieć tajników polityki zagranicznej. Ich celem jest tradycyjnie pojmowana suwerenność, nieuwzględniająca złożoności takiego organizmu jak Unia, do którego państwa przystąpiły przecież dobrowolnie. Pozwala to nie liczyć się z sąsiadami, instytucjami i zobowiązaniami wobec innych krajów. Najważniejsze są cele krajowe i im podporządkowane są sprawy zagraniczne. Tak też ostatnio PiS postanowił wykorzystać sprawy europejskie. Zakończyło się to porażką, która może wywołać efekt groźnej dla tej partii kuli śniegowej.

Od pewnego czasu PiS zaczął się rozglądać za świeżymi pomysłami, poszukiwać nowych źródeł poparcia, które miały zatrzymać spadające notowania w sondażach. Obniżenie wieku emerytalnego i 500+ przestało przynosić oczekiwane efekty, od początku zresztą rządzący politycy demonstrowali rozczarowanie, że nie dostali powyborczej sondażowej premii, a pieniędzy w budżecie już zaczyna brakować. Konflikty wokół Trybunału Konstytucyjnego, zmiany w edukacji, sądownictwie, wojsku czy w samorządach budzą coraz większe zniecierpliwienie i opór społeczny. Nie pomagają też nasilające się konflikty wewnątrz obozu rządzącego.

Elektorat PiS łączą przede wszystkim kwestie światopoglądowe, stosunek do roli Kościoła, aborcji i udziału państwa w gospodarce. Spełnianie oczekiwań twardego elektoratu w tych kwestiach idzie wolno i opornie. Projekt antyaborcyjny przepadł, a nacjonalizacja i etatyzacja toczy się, ale wolno. Dla wzmocnienia wizerunku PiS i rządu postanowiono więc sięgnąć szerzej po jeszcze jeden rodzaj kapitału, który pozostał w odwodzie – eurosceptycyzm swojego twardego elektoratu.

Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej i obchody 60. rocznicy podpisania traktatów rzymskich wydawały się świetne do partyjnego „rozegrania” na niwie krajowej polityki. Decyzja o sprzeciwieniu się wyborowi Donalda Tuska była oczywiście wyrazem osobistej niechęci do niego Jarosława Kaczyńskiego i elektoratu PiS. Jednocześnie miała też poprawić wizerunek partii rządzącej w swoim politycznym obozie. Chodziło o pokazanie, że PiS to partia zasad, niezłomna, walcząca o interes narodowy bez wchodzenia w różne układy. Partia moralna i patriotyczna. A Donald Tusk, według PiS, to samo zło, a do tego, zdaniem premier Beaty Szydło, chciał z Brukseli obalić rząd dobrej zmiany.

Przy okazji wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Wielkiej Brytanii pokazywano, że PiS dba o naszych, myśli o Polakach pracujących w tym kraju, i chroni nas przed zarazkami przenoszonymi przez uchodźców.

Jednak metoda budowania dzięki polityce zagranicznej poparcia na rynku krajowym przyniosła efekt przeciwny do oczekiwanego przez PiS. Próba utrącenia Tuska okazała się żałosną porażką, a PiS swoimi działaniami przypomniał wizerunek, słowa i działania, którymi skutecznie straszono przez lata i trzymano w ten sposób partię Kaczyńskiego w opozycyjnych ławach. Wizerunek, od którego Kaczyński starał się, z dobrym efektem w 2015 r., odkleić. Teraz wraca obraz partii kłótliwej, wszczynającej niezrozumiałe awantury, nieracjonalnej i nieumiejącej współpracować z innymi. Tę nieskuteczność i fobie liderów PiS Polacy zobaczyli na scenie międzynarodowej w blasku reflektorów. O ile przed wyborami straszenie PiS niespecjalnie działało, to ostatnie wydarzenia odświeżyły pamięć wielu osób – z ostatnich sondaży wynika, że wielu nowych, albo ponownych, wyborców opozycyjnej Platformy rekrutuje się z tych, którzy dotąd deklarowali się jako „niezdecydowani”. Co więcej, PiS umocnił swój obraz partii eurosceptycznej, a opozycja, zwłaszcza PO – oblicze partii proeuropejskiej. Najwyraźniejszą cechą elektoratu PO jest właśnie proeuropejskość (badania CBOS). Tak też ta partia jest postrzegana. Europa dzieli się i powoli buduje od nowa. Zmieniają się też postawy Polaków wobec tych procesów. PiS już zadeklarował, że nie pali się do dalszej integracji i umacniania zjednoczonej Europy, dotyczy to również kwestii ewentualnego przyjęcia przez Polskę waluty euro.

Od chwili przejęcia władzy przez PiS bardzo wzrosło poparcie elektoratu Platformy dla pogłębiania integracji europejskiej. Równie proeuropejski jest elektorat Nowoczesnej, jednak nie to jest zasadniczym elementem wizerunku tej partii.

PiS, dzieląc społeczeństwo w kwestii pozycji Polski w Unii, wybrał do tego celu pole walki, po którym porusza się o wiele gorzej niż opozycja. Ściera się ze swoimi politycznymi przeciwnikami tam, gdzie akurat poglądy formacji dziś rządzącej najbardziej odbiegają od opinii większości społeczeństwa, bo to jest silnie proeuropejskie. Zamiast namysłu nad realnym układem sił w tej materii władzą kierowały tylko emocje. Teraz rząd swoim awanturnictwem spowodował, iż podział na tych, co chcą silnej Unii, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Lena Kolarska-Bobińska – socjolog, profesor nauk humanistycznych, była dyrektor CBOS oraz ISP. W latach 2009–13 posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia PO, później minister nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie Donalda Tuska, a następnie w gabinecie Ewy Kopacz. Członkini rady programowej Kongresu Kobiet oraz rady Instytutu Obywatelskiego. Autorka licznych publikacji naukowych.