POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 27 (3117) z dnia 2017-07-05; s. 20-21

Polityka

Mariusz Janicki

Elita znika

Z sondażu przeprowadzonego dla POLITYKI wynika, że Polacy mają pogląd, kto dziś należy do elity, ale niemal nikt nie uważa, że sam się do niej zalicza. Być może nagonka na elity, jaką urządziła dzisiejsza władza, zbiera powoli swoje żniwo.

Elity znalazły się na pierwszej linii politycznego frontu w Polsce. To na walce z nimi w dużej mierze opiera swoją ideologiczną narrację partia rządząca, a w pewnej mierze także formacja Pawła Kukiza. Nie tylko w Polsce zresztą elity stały się wrogiem numer jeden; także w wielu krajach europejskich i w USA ruchy populistyczne czerpią swoją siłę z antyestablishmentowych haseł. Na tej fali płynęli choćby Trump („osuszę waszyngtońskie bagno”) czy Le Pen.

Polskie elity są oskarżane o obronę „skompromitowanej III RP”, chronienie jej patologii i ciemnych interesów. Także o kosmopolityzm, gen zdrady narodowej, wyobcowanie, pogardę dla ludu, oderwanie się od „ludzkich spraw”. Rozbicie (wymiana) elit znajduje się na czele listy programowych celów PiS jako w istocie suma wszystkich „reform”: sądownictwa, edukacji, armii, administracji, samorządów, publicznych mediów, kultury itd. PiS – jak każda formacja populistyczna na świecie – przeciwstawia elity ludowi, wielkie miasta – prowincji, zawodowe „kasty” – ciężko pracującym zwykłym rodzinom.

Oczywiście partia Kaczyńskiego, zawłaszczając kolejne sfery państwa, sama tworzy nowe elity, ale one nie są tak nazywane (nowe elity to „biało-czerwona drużyna”); dawne określenie ma być zarezerwowane tylko do stygmatyzowania politycznych wrogów. Jednak o potrzebie „systemu formacji elit w Polsce” – mówił niedawno Jarosław Gowin podczas kongresu Polska Wielki Projekt – „bo rozwijają się tylko te narody, tylko te państwa, które mają silne elity”. Czyli jednak elity, tylko nie te. Paweł Kowal, były eurodeputowany PiS, napisał niedawno w „Rzeczpospolitej”: „Elita, która wchodzi z okrzykiem na ustach: wynosić się, teraz będzie tu nowa, »najprawdziwsza« elita, to nie siła budująca, tylko rewolucyjna. (…) Najczęściej przeciwnicy aktualnych elit chcą pod płaszczykiem wietrzenia salonu sami się w nim zadomowić”.

Ważne jest zatem, jak postrzegane są elity w Polsce, jak się je rozumie, jak są oceniane przez społeczeństwo, ponieważ od tego też zależy skuteczność deprecjonujących tę warstwę zabiegów partii Kaczyńskiego. Ale ponadto opinie o elitach mówią wiele o stanie zbiorowej świadomości, o widzeniu spraw państwa, o aspiracjach i ocenie własnych, jednostkowych możliwości. Stąd pomysł sondażu na temat polskich elit, który na zlecenie POLITYKI wykonała pracownia Kantar Public.

Najpierw jednak pewne definicyjne zastrzeżenia. Otóż – upraszczając liczne teorie – współczesna socjologia na ogół kwestionuje istnienie „elity” rozumianej jako grupa mająca poczucie swej odrębności, spójności, tożsamości. Elita to raczej zbiór osób wyróżniających się w jakiejś dziedzinie, znajdujących się wysoko w hierarchii społecznej. Pochodzenie elit jest takie jak droga do kariery, awansu w różnych zawodach, środowiskach. Nie ma też jednej hierarchii społecznej, według której można wyodrębnić elity (socjolog Czesław Znamierowski mówił np. o elitach: posiadania, rodowej, funkcyjnej, zasług, walorów). W retoryce politycznej, zwłaszcza partii populistycznych, ta nieokreśloność pojęcia elity jest bardzo pociągająca, bo to ułatwia wykreowanie elit jako idealnego wroga, kogoś na kształt mitycznego uchodźcy. Ale przejdźmy do badania.

Czym zatem, zdaniem Polaków, jest nasza elita? Połowa zapytanych respondentów badania wybrała odpowiedź, że to „ludzie bogaci i wpływowi”, a tylko 20 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem, że „Elita to ludzie zasługujący na szacunek z racji intelektu, kompetencji i postawy moralnej”. Wyraźnie widać, że elitarność kojarzy się głównie z pieniędzmi i wynikającymi z tego możliwościami, a pozostałe wyróżniki społecznego statusu, istotne niegdyś np. dla inteligencji, schodzą na drugi i trzeci plan. Jednak tylko 19 proc. respondentów sondażu wskazało odpowiedź jeszcze bardziej politycznie znaczącą, że elita „to grupa społeczna, która zdobyła majątek w okresie transformacji i wykorzystuje swoją pozycję dla realizacji własnych interesów”. Tylko ta część respondentów jest blisko poglądów na temat elit, jakie lansuje PiS: że to ludzie, którzy się dorobili w początkach III RP, zatem, jak można rozumieć, byli jakoś powiązani z PRL, a teraz – kontynuując opowieść partii rządzącej – „są odrywani od koryta”. Dominuje jednak opinia neutralna, opisowa: po prostu „wpływowi i bogaci”.

Zapytaliśmy także o to, kto, zdaniem uczestników badania, należy do polskiej elity. Na czele listy (według procent głosów potwierdzających taką przynależność) znalazły się „osoby najbogatsze” – 78 proc. wskazań. Ciekawe jednak, że już na drugim miejscu ulokowali się znani artyści i celebryci (72 proc.), a na trzecim (71 proc. wskazań) – właściciele mediów, szefowie stacji telewizyjnych, gazet itp. Widać z tego, że ogólnie sfera celebrycko-medialna jest postrzegana jako ważny składnik elity; zapewne kojarzy się ona zarówno z pieniędzmi, jak i wpływowością, nie tyle nawet polityczną czy biznesową, ale w sferze trendów i stylu.

<...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Sondaż Polityki

    Sondaż Polityki