POLITYKA

Niedziela, 20 sierpnia 2017

Polityka - nr 12 (12) z dnia 2016-12-14; Pomocnik Historyczny. Nr 6. Biografie. Franciszek Józef I; s. 54-55

Detale

 JZ  [opr.]

Etykieta dworska

Import z Hiszpanii. Kiedy tron cesarski w Wiedniu po śmierci Maksymiliana I objął w 1519 r. jego wnuk Karol V, władca Hiszpanii, dbał o utrzymanie związków między hiszpańską i austriacką gałęzią dynastii, a jedną z konsekwencji tego było przyjęcie na dworze w Wiedniu rozbudowanej, surowej etykiety hiszpańskiej. Złagodzili ją później Maria Teresa i jej następca Józef II. Arcyksiężna Zofia, matka Franciszka Józefa, była admiratorką ceremoniału i ściśle się go trzymała, wpajając też synowi. Sztywne reguły obowiązywały cesarza od chwili narodzin aż do śmierci, a nawet po niej.

Narodziny. Przyszłego władcę przyjmował na świat lekarz ubrany we frak. W innym stroju nie można się było pokazać członkowi domu Habsburgów. Frak obowiązywał bez wyjątku wszystkich: od ministrów po szewca, który przychodził wziąć miarę na buty. Wyjątkiem nie był poród. Toteż kiedy w 1874 r. w Krakowie zaczęła rodzić żona Fryderyka Habsburga, nie dopuszczono do rodzącej znakomitego położnika Maurycego Madurowicza – nie założył fraka.

Jeśli przyjście na świat dotyczyło męskiego potomka cesarza, ogłaszano je 101 wystrzałami armatnimi. Ale nawet zwykły arcyksiążę w wieku trzech dni otrzymywał kilkuosobowy dwór. Do matki miał zwracać się „Pani”.

Przejażdżki. Za czasów rządów hiszpańskich przechodnie, którzy byli świadkami przejazdu władcy, musieli na ulicy przyklękać na jedno kolano. Marii Teresie wystarczyło, że mężczyźni odkryli głowy, a kobiety się skłoniły. Jako arcyksięciu Franciszkowi Józefowi przysługiwał powóz z sześciokonnym zaprzęgiem. Jako cesarzowi – ośmiokonnym. Przejazd cesarski zawsze anonsował jadący przed jego pojazdem urzędnik w liberii, który przypominał przechodniom o konieczności złożenia stosownego hołdu.

Małżeństwo. W rodzinie Habsburgów każdego obowiązywała zasada ebenbürtig – wybieranie partnera równego urodzeniem. Dlatego w przypadku Franciszka Józefa w grę wchodziły tylko stare dynastie panujące. Nie było mowy o wyznaniu innym niż rzymskokatolickie, co jeszcze bardziej zawężało krąg potencjalnych kandydatek. Wynikiem było często bliskie pokrewieństwo małżonków.

Arcyksiążę, który oficjalnie wiązał się z kobietą niższą od niego urodzeniem (art. s. 56), musiał zrzec się swoich (oraz ewentualnego potomstwa) praw do korony. Oprócz skreślenia z listy uprawnionych do tronu tracił też prawa do majątków wchodzących w skład uposażenia dynastii. I tak arcyksiążę Jan, młodszy brat cesarza Franciszka I, kiedy ożenił się z tyrolską pocztmistrzówną, którą poznał w zajeździe podczas zmieniania koni, utracił prawo do nazwiska Habsburg i przyjął nowe: Brandhofer.

Rodzina w szyku. Jakiekolwiek wejścia i wyjścia rodziny panującej, czy to na bal, czy to na mszę, nigdy nie były pozostawione przypadkowi. Nad ceremonią czuwali urzędnicy, którzy odpowiadali za to, aby nikomu nie uchybiono. Dla uniknięcia niejasności każdy z Habsburgów (dotyczyło to też osób z jego świty) dostawał kilka dni wcześniej pisemną notę z informacją, z kim ma się ustawić w parze, za kim i przed kim postępuje w szyku. O miejscu decydowała kolejność dziedziczenia tronu. Wszystko przygotowywano niczym teatralną choreografię: „Pochód prowadzony przez wielkiego mistrza ceremonii, wśród szpalerów utworzonych przez wszystkie gwardie, otwierali podczaszowie (Truchsessen), za nimi szli szambelanowie i tajni radcy. Bezpośrednio po nich szli również parami arcyksiążęta podług swej rangi, tak że najbliższy tronu postępował przed cesarzem, który szedł w otoczeniu czterech najwyższych szarż dworu. Dochodząc do kaplicy [zamkowej] pary się rozłączały, tak że cesarz przechodził przez utworzony w ten sposób szpaler” – opisywał we wspomnieniach szambelan dworski Marian Rosco Bogdanowicz. O pomyłkach nie było mowy. Tym bardziej o spontaniczności.

Przy stole. Nawet podczas posiłków dla najbliższych członków rodziny obowiązywał ceremoniał. Każda cesarzowa Austrii od 1527 r. jadała w białych rękawiczkach. Było to na tyle ważne, że pamiętnikarze wspominali o skandalu, jaki wywołała młodziutka żona Franciszka Józefa. Wkrótce po ślubie siadła do śniadania bez rękawiczek w obecności dam dworu, męża i jego matki, księżnej Zofii. Ta ostatnia nie wytrzymała i zwróciła Elżbiecie uwagę. Doszło do nieprzyjemnej utarczki słownej, o której mówił cały dwór.

Posiłki uroczyste odbywały się w wielkich salach paradnych rezydencji. Stół zastawiano zgodnie z przepisami „najjaśniejszego stołu dworskiego”, zawsze przystrojony, pośrodku ustawiano pozłacane patery dekoracyjne z kwiatami, owocami i słodyczami (art. s. 123). Zupę i deser podawano na porcelanie, do wszystkich innych dań używano srebrnych zastaw.

Cesarz siedział pośrodku, a naprzeciwko niego było miejsce dla gościa honorowego. Panie i panowie zawsze siedzieli na przemian. Konwersować wolno było tylko z bezpośrednimi sąsiadami, nigdy przez stół. Gdy cesarz odłożył sztućce, oznaczało to, że zakoń...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]