POLITYKA

Sobota, 19 sierpnia 2017

Polityka - nr 9 (3100) z dnia 2017-03-01; s. 18-20

Polityka

Aneta Kyzioł

Fałszywa moralność

Skutkiem spektaklu „Klątwa” jest prokuratorskie śledztwo, telefony i maile z pogróżkami, zwolnienie wydawczyni z TVP Kultura i zawieszenie dziennikarki. Gdzie jeszcze na świecie teatr ma taką siłę?

Spektakl „Klątwa” w reżyserii Olivera Frljicia w warszawskim Teatrze Powszechnym widziało na pięciu pokazach góra półtora tysiąca widzów i każdy kończyła owacja na stojąco. Ale – jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy przedstawienia nie widzieli i oglądać nie zamierzają. Im do rozpalenia świętego ognia oburzenia wystarczyły wyrwane z kontekstu sceny, pokazane w telewizji publicznej i wrzucone do internetu nielegalne nagrania komórką. Na ich podstawie rzecznik Konferencji Episkopatu Polski uznał, że spektakl „wypacza pojęcie sztuki i piękna”, a odpowiedzią na niego „niech będzie modlitwa wynagradzająca za bluźnierstwo”.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek orzekła, że „sztuka »Klątwa« to pogwałcenie wszelkich zasad i nie powinna być finansowana z publicznych pieniędzy”. Z okazji skorzystał nawet Marian Kowalski, do niedawna w Ruchu Narodowym. Poszedł jeszcze dalej, nawołując do likwidacji Ministerstwa Kultury. Na co wiceminister kultury Sellin rzucił się kierować gniew ludu we właściwą politycznie stronę: „Zalecałbym raczej nie pikiety pod teatrem, tylko pod ratuszem, gdzie rządzi (…) wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej Hanna Gronkiewicz-Waltz”. Rzecznik stołecznego ratusza zapowiedział, że miasto nie zajmuje się cenzurą sztuki i nie zamierza karać Powszechnego, ograniczając mu budżet.

Posłowie PiS Anna Sobecka i Dominik Tarczyński oraz Roman Giertych w imieniu Fundacji Obrony Demokracji złożyli zawiadomienia do prokuratury. Zdaniem Sobeckiej „deski teatru zostały wykorzystane niezgodnie z tym, co powinno znamionować sztukę”, przez co uszczerbku doznały jej „uczucia religijne względem osoby Świętego Jana Pawła II”. Giertych był ogólniejszy: „To, co zaprezentowano w tym teatrze, to przekroczenie wszelkich granic”.

W środę 22 lutego Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga poinformowała, że wszczyna z urzędu śledztwo „w sprawie obrazy uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej oraz w sprawie publicznego nawoływania do popełniania zbrodni zabójstwa w trakcie spektaklu »Klątwa« w Teatrze Powszechnym w Warszawie”. Tego samego dnia szef TVP Kultura Mateusz Matyszkowicz zawiesił na dwa tygodnie Annę Mikołajczyk, autorkę felietonu zapowiadającego premierę „Klątwy”, i zwolnił Katarzynę Kuszyńską, wydawczynię „Informacji kulturalnych”, w których został wyemitowany. Dyrektor anteny zobaczył w nim rekomendację spektaklu, który sam uważa za „nie prowokację, ale po prostu wulgarny spektakl”. Wcześniej z patronatu medialnego nad Teatrem Powszechnym wycofała się radiowa Dwójka.

„Klątwa” była propozycją teatru, dyskutowaliśmy o niej i o jednym z esejów Czesława Miłosza. Stanęło na „Klątwie” – tłumaczy reżyser spektaklu Chorwat Oliver Frljić. – Myślę, że tekst Wyspiańskiego był w swoim czasie bardzo radykalny, mnie najbardziej w nim interesuje opis pozycji kobiety w silnie klerykalnym, rządzonym przez religię społeczeństwie. Staram się też pokazać aspekt polityczny Kościoła katolickiego, Kościół jako realną władzę. I kolejna rzecz – stawiam pytanie o to, co można, co wolno robić i mówić w publicznym teatrze. To bardzo ciekawe, jak postrzegana jest sztuka przez społeczeństwo.

Drażniący sumienia

Po tym wszystkim już wiadomo, że w polskim społeczeństwie, choć z reguły nieoglądana, sztuka postrzegana jest bardzo poważnie. I natychmiast wykorzystywana do walki politycznej.

Paliwa do oburzenia na spektakl Frljicia dostarcza przede wszystkim scena, w której aktorka wykonuje fellatio na figurze w kształcie przywołującym skojarzenie z papieżem Janem Pawłem II, jakich pełno w Polsce, z tą różnicą, że ta ma doczepionego sztucznego penisa. Kto chce zrozumieć sens tej sceny, powinien się jednak wsłuchać w płynący z głośnika głos papieża, w którym przypomina wiernym (i Kościołowi), że człowiek rodzi się wolny, że wolność jest w nas. Prawdziwy papież pyta: co z tą osobistą wolnością zrobili Polacy, jak ją postrzega polski Kościół? Przekaz jest czytelny: to Kościół, w czasach PRL strażnik wolności, dziś ramię w ramię z PiS zwalcza wszelkie przejawy niezależności, emancypację kobiet, godność osób homoseksualnych, w ustawie antyprzemocowej i „genderze” widzi zamach na tradycyjną rodzinę. Dla takiego Kościoła i jego wyznawców papież jest tylko pomnikiem, drewnianą figurą, której należy okazywać miłość.

Gdyby zgłaszający obrazę uczuć religijnych naprawdę obejrzeli spektakl w Powszechnym, zobaczyliby, że tu nie chodzi o wiarę i religię, ba, bohaterem nie jest nawet Kościół, ale jego ofiary – ludzie świeccy, niewierzący, kobiety niemogące dysponować własnym ciałem i zdrowiem, wreszcie ofiary pedofilów w sutannach, niemogące doczekać się sprawiedliwości. W scenie wychodzącej od tekstu Wyspiańskiego wiejska wspólnota najpierw zmusza dziewczynę, by przyjęła rolę obiektu seksualnego – siłą ją malują i ubierają w sukienkę – a potem zmuszają do „ochrzczenia ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]