POLITYKA

Piątek, 26 maja 2017

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 76-78

Historia

Adam Grzeszak

Gdzie Litwa, gdzie ojczyzna?

Dla Polaków to był patriotyczny zryw, dla Litwinów polski bunt, przejaw odwiecznej dominacji większego sąsiada. Powstanie sejneńskie, mało znany epizod z naszej historii, po 90 latach wciąż dzieli Polaków i Litwinów.

Na kilka dni przed powstańczymi uroczystościami Jan Kap, burmistrz Sejn, małego miasteczka w północno-wschodnim zakątku Polski, uwijał się jak w ukropie. Wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Spodziewano się przecież ważnych gości: potomkowie powstańców, wojewoda i marszałek województwa, politycy i historycy. Prezydent Lech Kaczyński, choć ceni sobie patriotyczne wydarzenia, nie zaakceptował honorowego patronatu nad uroczystościami 90 rocznicy powstania sejneńskiego, ale nadesłał list. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, choć o Sejnach lubi mówić, że to jego ukochane miasto (w pobliżu ma swój letni dom, gdzie spędzał właśnie wakacje), też uchylił się od patronatu. Burmistrz żałuje, ale rozumie – wielka polityka. Litwa to dziś nasz ważny sojusznik, a sprawa powstania budzi sprzeczne emocje. Dlatego zrozumiał także konsula Republiki Litewskiej w Sejnach, który na zaproszenie odpowiedział grzecznie, że nie skorzysta, bo będzie na urlopie. Pojawił się za to naczelnik państwa Józef Piłsudski, oczywiście w jego współczesnym wcieleniu, czyli grany przez Janusza Zakrzeńskiego.

90 lat wcześniej było podobnie: tuż po powstaniu, 13 września 1919 r., naczelnik gościł w Sejnach. Pozdrowił mieszkańców, przeszedł przed frontem kompanii honorowej składającej się z żołnierzy i powstańców. Nie wiadomo, jaki był stosunek naczelnika do powstania sejneńskiego. Wybuchło na jego rozkaz czy nie? Wiedział o nim czy było dla niego zaskoczeniem?

Z pewnością wiedział i je akceptował. Powstanie było zrywem niepodległościowym, ale organizowanym przez Polską Organizację Wojskową (POW) – twierdzi Stanisław Buchowski, prezes Sejneńskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, autor monografii poświęconej powstaniu. Sam pierwszy raz usłyszał o tamtych wydarzeniach w latach 70. jako uczeń. Mieli właśnie zajęcia w terenie i nauczyciel geografii coś wspomniał o wydarzeniach 1919 r. Nic więcej, bo mówienie o takich sprawach było ryzykowne. O powstaniu w Sejnach pamiętali tylko nieliczni potomkowie powstańców. Buchowski tamtej lekcji nie zapomniał i po latach postanowił przywrócić Sejnom pamięć powstania. To także za jego sprawą 10 lat temu w mieście stanął pomnik ku czci powstańców POW.

Choć o powstaniu wiemy wiele, to jego sens i geneza wciąż pozostają niejasne. Dlaczego w przeddzień wkroczenia na te tereny oddziałów Wojska Polskiego grupa oficerów i podoficerów POW poprowadziła na Sejny partyzancki oddział? POW wchodziła już wówczas w skład Wojska Polskiego i odpowiadała za operacje prowadzone na terenach okupowanych. Wyjątkowo aktywnie działała na Suwalszczyźnie, należącej wówczas do terenów Ober-Ost kontrolowanych przez Niemców. Prowadziła tu wywiad, dywersję oraz przygotowania do zbrojnego powstania. Były to ziemie, na których obok siebie żyli Polacy i Litwini, więc oba państwa – odrodzona Rzeczpospolita i nowo powstająca Republika Litewska – uważały je za własne terytoria. Równolegle tworzyły tu własne administracje oraz prowadziły zabiegi o międzynarodowe uznanie przynależności tych ziem, co prowadziło do konfliktów. Niemcy sprzyjali bardziej Litwinom niż Polakom, licząc, że skonfliktowana z Polską Litwa będzie ich naturalnym sojusznikiem. Dlatego na terenach kontrolowanych przez Freikorps mogły operować jednostki regularnej litewskiej armii.

Ostatecznego podziału terytoriów okupowanych dokonał francuski marszałek Ferdynand Foch, a Rada Najwyższa Ententy jego projekt zaakceptowała. Linia Focha rozgraniczała tereny według kryterium etnicznego i do dzisiaj w tym rejonie nie uległa zmianie. Po polskiej stronie pozostały powiaty suwalski i augustowski oraz południowa część sejneńskiego wraz z Sejnami. Tej ostatniej straty Litwini szczególnie nie mogli przeboleć. Podobnie jak tego, że marszałek po polskiej stronie pozostawił ich odwieczną stolicę, czyli Wilno.

Sejny są dla Litwinów miastem wyjątkowym. Współczesny litewski ruch narodowy rodził się na przełomie XIX i XX w. w Kownie i Sejnach. Wielki udział miało w tym sejneńskie seminarium duchowne, które wykształciło sporą grupę duchownych w litewskim duchu narodowym. Była w tym zasługa biskupa Antoniego Baranowskiego (Antanasa Barnauskasa), kierującego diecezją na przełomie wieków. Był pierwszym, który zalecił, by kazania głoszono nie tylko po polsku, ale i po litewsku. Litewscy klerycy stworzyli tu własną konspiracyjną organizację narodową. Baranowski był Litwinem, ale rodacy zarzucali mu polonofilstwo. Dziś kochają go bardziej jako literata niż duchownego: stworzył gramatykę ich języka, a także zostawił po sobie dzieła, należące do klasyki literatury litewskiej. W Sejnach uczyło się zresztą wiele ważnych postaci.

Latem 1919 r., kiedy sprawa granic została wyjaśniona, Niemcy rozpoczęli wycofywanie wojsk. Na początek z powiatu augustowskiego, potem z sejneńskiego i na koniec z suwalskiego. Równocześnie z Niemcami ewakuowali oddziały Litwini, ale tylko po to, by wzmocnić obecność na Sejneńszczyźnie, której oddawać nie chcieli. Sejny odwiedził ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Mapa

    Mapa - [rys.] JR