POLITYKA

Czwartek, 31 lipca 2014

Polityka - nr 8 (8) z dnia 2011-07-13; Niezbędnik Inteligenta Plus [05]. Cywilizacja 2.0. Świat po rewolucji informatycznej; s. 84-87

Cegiełki cywilizacji. Telewizja satelitarna

Edwin Bendyk

Globalna wioska i wizja

Wiadomości z całego świata 24 godziny na dobę – z tym hasłem 1 czerwca 1980 r. rozpoczęła działalność stacja CNN (Cable News Network).

Technologie rejestracji obrazu i jego emisji rozwinęły się już w takim stopniu, że można było uchwycić wydarzenia w dowolnym miejscu na świecie i natychmiast relacjonować je na cały świat. Ziemia stała się globalną wioską?

Pojęcia tego użył dwadzieścia lat wcześniej w maju 1960 r. wielki krytyk mediów i kultury Herbert Marshall McLuhan. Skończyła się epoka książki, rozpoczęła era nowych, elektronicznych mediów, ogłosił filozof. Ostrzegł jednocześnie, że nie zapowiada sentymentalnej sielanki, w której ludzkość połączy się w pokojowym uścisku za sprawą informujących o wszystkim mediów. Książka promowała kulturę indywidualizmu i pogłębionej refleksji. Media elektroniczne promują kulturę plemienną. W świecie – globalnej wiosce, jak w każdej wiosce, panuje nieufność wobec obcego, spodziewajmy się w nim powrotu do mentalności plemiennej i nowych konfliktów, ostrzegał McLuhan.

Gdyby zapytać widzów CNN, jakie obrazy najbardziej utkwiły im w pamięci, zapewne wskazaliby zamach na World Trade Center 11 września 2001 (CNN nadała jako pierwsza relację po ataku), pierwszą i drugą wojnę iracką, pucz Janajewa w 1991, katastrofę wojsk amerykańskich w Mogadiszu w Somalii w 1993 r. W globalnej wiosce podglądanej przez media całą dobę najlepiej sprzedającym się newsem jest przemoc.

Zanim jednak Ted Turner mógł w Atlancie przeciąć wstęgę, inaugurując działanie CNN, telewizja musiała przejść długą drogę technologicznego rozwoju.

Na żywo po raz pierwszy

Pierwsze stacje telewizyjne rozpoczęły działalność w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Związku Radzieckim już na początku lat trzydziestych. Uwarunkowania techniczne ograniczały je wówczas do nadawania programów na żywo, bez możliwości elektronicznej rejestracji (choć pierwsze w miarę udane próby utrwalenia obrazu telewizyjnego na płytach winylowych wykonał jeden z pionierów telewizji Brytyjczyk John Logie Baird jeszcze przed pojawieniem się stacji telewizyjnych). Dlatego w programie dominowały transmisje ze studia. W 1934 r. amerykańska stacja NBC wysłała na ulice Nowego Jorku wóz transmisyjny, dwa lata później podczas olimpiady w Berlinie telewidzowie niemieccy obejrzeli transmisję meczu piłkarskiego Niemcy-Włochy.

Jednak reporterzy telewizyjni długo mogli posługiwać się jedynie techniką filmową, dźwigając takie same kamery na taśmę 35 mm, jakie stosowały studia filmowe. To właśnie taka kamera (montowano je zazwyczaj na dachach samochodów) zarejestrowała 6 maja 1937 r. katastrofę niemieckiego sterowca Von Hindenburg, który spłonął podchodząc do lądowania w Lakehurst (USA). Naświetlony film należało jeszcze wywołać i dopiero wówczas, czyli w najlepszym wypadku kilka godzin od wydarzenia, można było wyemitować relację ze studia. Po II wojnie telewizja przeżyła miniaturyzacyjną rewolucję, kiedy dostępne stały się lżejsze kamery 16 mm (uważane przez konserwatystów za sprzęt amatorski). Jednak jeszcze niemal do końca lat 60. stacje telewizyjne posługiwały się starą metodą edycji reportaży. Nakręcone filmy przekazywano do studia, gdzie redaktorzy oceniali je i montowali. Dopiero wtedy lektor podkładał głos komentarza przygotowany na podstawie notatek reportera. W 1969 r. brytyjskie studio ITN zmieniło technikę i zaczęło montować obraz tak, by pasował do komentarza nagranego na miejscu wydarzenia. Od tego czasu informacja zaczęła rządzić obrazem.

Satelitarna rewolucja

Ciągle jednak największym wrogiem stacji telewizyjnych był czas potrzebny, by dostarczyć materiał filmowy do studia (w przypadku reportaży zagranicznych trwało to nieraz nawet kilka dni). Zapowiedź radykalnej zmiany przyniósł satelita Telstar I, wyniesiony na orbitę w 1962 r., który umożliwił pierwszą bezpośrednią transmisję telewizyjną między Europą i Stanami Zjednoczonymi. Praca dziennikarzy telewizyjnych nabrała rozpędu, choć relacje z wojny w Wietnamie jeszcze na początku lat 70. przygotowywano w ten sposób, że materiał filmowy leciał do Tokio (zawsze bliżej) i stamtąd obraz był przesyłany łączem satelitarnym do studia nadawczego. Poważnym ograniczeniem nowej technologii był jej koszt – jeszcze w 1976 r. za bezpośrednie 10-minutowe połączenie satelitarne między USA i Wielką Brytanią trzeba było zapłacić 1760 dol.

Drugą ważną zapowiedź zmian przyniósł pierwszy magnetowid zademonstrowany przez amerykański koncern Ampex w 1955 r. Urządzenie zdolne do rejestracji ruchomego obrazu na taśmie magnetycznej powstało w odpowiedzi na potrzeby amerykańskich stacji nadających w dużym kraju z wieloma strefami czasowymi. Ze względów komercyjnych stacjom zależało na możliwości dostosowania godzin emisji do czasów najlepszej oglądalności. Magnetowid umożliwiał rejestrację programu i jego nadawanie w dowolnej porze. Pierwotnie szacowano, że w całych Stanach Zjednoczonych popyt na magnetowidy nigdy nie przekroczy kilku sztuk (czyli liczby działających stacji).

Rok przełomu

Nadszedł 1969 r., przełomowy dla telewizji z wielu powodów. Po pierwsze, lądowanie na Księżycu setki milionów ludzi mogły oglądać w bezpoś...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]