POLITYKA

Czwartek, 19 października 2017

Polityka - nr 9 (2694) z dnia 2009-02-28; s. 76-79

Świat

Zdzisław Raczyński

Gra na skrzyżowaniu

Między Morzem Kaspijskim a Himalajami, na obszarze równym powierzchni Unii Europejskiej, toczy się rozgrywka, kto zapanuje nad sercem największego kontynentu.

Prezydent Kirgizji Kurmanbek Bakijew właśnie wypowiedział Stanom Zjednoczonym dzierżawę bazy powietrznej w Manas pod Biszkekiem. Od grudnia 2001 r. lotnisko jest zapleczem operacji NATO w Afganistanie. Leży zaledwie dwie godziny lotu od afgańskiego Kandaharu, ma najnowocześniejszy i najdłuższy (4,2 km) pas startowy w tej części Azji. Co miesiąc przez bazę przewija się kilkanaście tysięcy żołnierzy z USA, Francji i Hiszpanii, toteż jej nagłe opuszczenie skomplikuje i tak niełatwą sytuację zachodnich sił w Afganistanie.

Natowscy logistycy wciąż liczą, że prezydent Bakijew zmieni zdanie i nie powtórzy się sytuacja z 2005 r., gdy Uzbekistan wyrzucił Amerykanów z bazy w Karszi-Chanabad. Wypowiadając umowę Bakijew dał do zrozumienia, że właściwie to Kirgistan nic nie ma przeciwko Amerykanom, liczy jednak na zwiększenie zysków z dzierżawy. Dotąd USA za korzystanie z bazy płaciły 63 mln dol. rocznie, kolejne 87 mln dorzucały rządowi w Biszkeku w formie bezzwrotnej pomocy. Dla Kirgistanu, jednego z najbiedniejszych krajów Azji, to niemało – 150 mln dol. od Amerykanów stanowi 10 proc. rocznego budżetu całego państwa. Co ciekawe, Bakijew zerwał umowę nie w Biszkeku, ale w Moskwie, w czasie składanej tam wizyty.

Próżnia po Sowietach

Odsłania to sedno problemu. Baza w Manas jest maleńkim fragmentem środkowoazjatyckiej układanki, którą od lat usiłują poskładać najsilniejsze państwa świata. Każde robi to na własną modłę, wierząc w zasadę sformułowaną jeszcze w 1919 r. przez ojca geopolityki Halforda Johna Mackindera, że kto zapanuje nad sercem Eurazji, ten zapanuje nad światem. Nic dziwnego, że w ślad za deklaracją Bakijewa Rosja umorzyła kirgiski dług (180 mln dol.), udzieliła Kirgistanowi 300-milionowego kredytu i obiecała zainwestować kolejne 1,7 mld. W odpowiedzi amerykańska delegacja z zastępcą sekretarza stanu Williamem J. Burnsem na rozmowy o losach bazy pojechała nie do Kirgistanu, a do Moskwy.

O przyszłość Azji Środkowej i dostęp do jej bogactw (głównie ropy i gazu) od dwóch dziesięcioleci toczy się nowa wielka gra, nazwana tak na pamiątkę rywalizacji, którą w XIX w. w tym regionie prowadziły Anglia i Rosja. Analogia do tamtej wielkiej gry jest o tyle nieuzasadniona, że dzisiaj o kontrolę nad Azją walczą już nie dwie strony (Rosjanie i Amerykanie oraz sprzymierzona z USA Europa Zachodnia), lecz także Chiny, Indie oraz Iran i Turcja. W XIX w. stawką był prestiż upadających potęg, dziś fundamentalne interesy gospodarcze świata zachodniego, Rosji i Chin.

Zasoby ropy naftowej i gazu w Azji Środkowej są porównywalne z tymi na Morzu Północnym, jednak żadne z państw regionu nie ma dojścia do otwartego morza. I jeszcze jedna komplikacja: Azję Środkową można przedstawić jako największe skrzyżowanie świata, jedyny region na Ziemi, gdzie bezpośrednio stykają się ze sobą cztery światowe religie – chrześcijaństwo, islam, buddyzm i konfucjanizm. To także jedyny region na świecie, który sąsiaduje z czterema państwami jądrowymi, z których trzy – Chiny, Indie i Rosja – mają mocarstwowe ambicje.

Wszystkie państwa Azji Środkowej powstały decyzją obcych mocarstw. Naj-wcześniej, w XIX w., Afganistan jako strefa buforowa między Rosją i brytyjskimi Indiami. Pozostałe pojawiły się na mapach dopiero w latach 20. i 30. ubiegłego wieku jako republiki Związku Radzieckiego. Arbitralnie poprowadzone granice między nimi rozdzieliły narody i grupy etniczne. Większość mieszkańców tych ziem stanowią wyznawcy islamu, od fanatycznych Pusztunów do prawie całkowicie zsekularyzowanych Kazachów.

Przez ostatnie półtora wieku Azja Środkowa, poza Afganistanem, pozostawała w składzie Imperium Rosyjskiego, potem radzieckiego. Następstwem rosyjskiego panowania i przyspieszonej radzieckiej modernizacji były głębokie zmiany społeczne. Rosjanie rozwinęli w Azji przemysł, stworzyli infrastrukturę komunikacyjną, powszechny, chociaż na niezbyt wysokim poziomie, system edukacji i ochrony zdrowia, osiedlili plemiona koczownicze. Podobnie jak Anglicy w Indiach napływowa ludność rosyjska koncentrowała się głównie w szybko rozwijających się miastach i nie integrowała się z podbitymi narodami.

Jednak w odróżnieniu od Brytyjczyków, którzy nie ingerowali w wewnętrzną organizację społeczeństwa i pozostawiali lokalnych władców, Rosjanie przeorali całą strukturę społeczną. Zlikwidowali meczety i wpływy starszyzny plemiennej, otworzyli szanse awansu cywilizacyjnego i społecznego przed tymi, którzy aprobowali nowy porządek i ulegali rusyfikacji. A przede wszystkim sztucznie utworzyli republiki związkowe, tworząc nowe narody z literackimi językami i osobnymi kulturami. Radziecka modernizacja, choć umożliwiła skolonizowanym narodom kontakt z cywilizacją europejską, przyniosła wiele negatywnych skutków.

Sowieci oderwali region od bliskiego mu świata islamskiego i tureckiego oraz od jego naturalnych rynków. Monokultura bawełny zmuszała do importu żywności; pogłębiał...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Mapa

    Mapa - [rys.] JR