POLITYKA

Poniedziałek, 25 września 2017

Polityka - nr 25 (3115) z dnia 2017-06-21; s. 24-26

Społeczeństwo

Jacek Żakowski

Homo Happy

Rozmowa z prof. Januszem Czapińskim, psychologiem społecznym, o tym, od czego zależy ludzkie szczęście

Jacek Żakowski: – How are you?
Janusz Czapiński: – OK. Mogło być gorzej.

Szczęśliwy czy nie?
Jak się ktoś nie urodził z poważną wadą mózgu i nie uszkodził go sobie wódką albo narkotykami, to musi być szczęśliwy. Nawet gdy jakaś tragedia wybije nas z dobrego samopoczucia, dzięki atraktorowi szczęścia, czyli genetycznie uwarunkowanej woli życia, z czasem znów będziemy szczęśliwi.

Jesteśmy Homo happy?
Wańka-wstańka. Nawet kiedy tracimy coś ważnego, znajdujemy nowy sens życia. Kiedy przed milionami Polaków stanęło teraz wyzwanie nowego zdefiniowania tego, jak dbać o swoje interesy, pojawia się masa pomysłów, które dwa lata temu nikomu nie przychodziły do głowy.

Jak u pana: napisać „Psychologię szczęścia”, która właśnie wyszła?
Na przykład.

Rok temu miał pan minę psa Pluto, który zakopał kość i nie pamięta gdzie. Znalazł pan szczęście, próbując zrozumieć, co to znaczy?
Szczęściem zajmuję się kilkadziesiąt lat. Kiedy dwa lata temu poczułem, że to znów jest deficytowy towar, postanowiłem sprawdzić, co o nim wie współczesna nauka.

I?
Znalazłem sobie nową kość. Kopię dalej, podobnie jak wiele osób.

A więc z powodu atraktora szczęścia, chociaż PiS szaleje, demokracja znika, a Zachód się oddala, to nastroje Polaków idą w górę?
Wracają do naturalnego poziomu. Tak będzie, niezależnie, ile grup społecznych władza weźmie w jasyr. Szok zmienia nastroje na krótko. Mamy w mózgu struktury, które to zapewniają. Nawet po największych tragediach szybko odzyskujemy nadzieję, że kiedyś będzie jeszcze lepiej, niż było. Dzięki temu jako gatunek przetrwaliśmy niezliczone nieszczęścia.

W metrze trudno zobaczyć takie powszechne szczęście.
Gdyby pan zajrzał wieczorem do domów, zobaczyłby pan dużo lepsze miny.

W domu ludzie są bardziej szczęśliwi?
Wieczorem są bardziej szczęśliwi. Na całym świecie najgorzej jest, kiedy wstajemy i jedziemy do pracy. Nastroje się podnoszą, kiedy się zbliża fajrant. Powrót do domu jest już całkiem przyjemny. A najszczęśliwszy jest wieczór.

Bo sen czy bo seks?
Bo już się nie trzeba wyrabiać, sprawdzać, udowadniać. W ciągu dnia – wynika z badań – średnio najbardziej zadowoleni są emeryci i bezrobotni. Nie mają takiego doła rano ani w pracy. Ale są ogólnie najmniej zadowoleni z życia.

Czyli jednak to prawda, że szczęście daje praca.
Praca daje szczęście po pracy. Porządkuje życie, daje sens, kontakty z ludźmi, poczucie wartości. W pracy mało kto jest szczęśliwy, ale bez pracy jesteśmy mniej szczęśliwi.

Kaska?
Pieniądze dają szczęście biednym. W biednych krajach poziom szczęścia rośnie wraz z PKB. A po osiągnięciu pewnego pułapu zależność się odwraca. Zamożne społeczeństwa, które nie są wystarczająco szczęśliwe, przestają się bogacić.

Na przykład?
Grecja, południowe Włochy, właściwie cały basen Morza Śródziemnego.

A Polska?
Mamy potencjał rozwoju.

Skoro nie ma ludzi skazanych na nieszczęście, to czym są depresje i samobójstwa, których na całym Zachodzie przybywa?
Parę procent ludzi rodzi się z gorszym scenariuszem na życie.

Fatum?
Geny. Fatum tylko dla tych, którzy chcą być bardziej szczęśliwi, niż są.

„Pursuit of happiness”, czyli gwarantowane w konstytucji USA prawo człowieka do poszukiwania szczęścia, to absurd, bo i tak nikt szczęścia nie znajdzie?
Nikt nie znajdzie więcej szczęścia niż ma zapisane w genach – choćby miał najgenialniejszych coachów, mistrzów, nauczycieli, wychowawców, rodziców. Oni są potrzebni, żebyśmy osiągnęli nasz maksymalny poziom szczęścia. A rozkład poczucia szczęścia jest ściśle równoleżnikowy. Im bliżej bieguna, tym ludzie szczęśliwsi. Im bliżej równika, tym bardziej nieszczęśliwi.

A podobno słońce daje szczęście.
Szwedzi dostają w Toskanii większą porcję szczęścia. Ale będąc u siebie, są szczęśliwsi niż Włosi u siebie.

Dajemy nogę do Szwecji?
Polak w Szwecji nie stanie się genetycznym Szwedem. Będzie miał swój niższy niż Szwed poziom szczęścia minus światło, którego tam jest mniej. Ale jest wyjątek od zasady równoleżnikowej. To są społeczeństwa Ameryki Łacińskiej. Mieszkają bliżej równika, a poczuciem szczęścia dorównują północnym Europejczykom.

Bo?
Nurtowało mnie to od lat. Dopiero ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Prof. Janusz Czapiński – psycholog społeczny i wykładowca akademicki związany z Katedrą Psychologii Społecznej na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Komitetu Psychologii PAN oraz prorektor ds. nauki Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie. Od wielu lat jest kierownikiem badań panelowych Diagnoza Społeczna.