POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 1 (3) z dnia 2017-02-15; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 25. Kobieta: instrukcja obsługi; s. 44-47

MY. Kobieta jako córka, partnerka, matka

Joanna Cieśla

I stała się ona

Dr Magdalena Śniegulska, psychoterapeutka i dydaktyczka z Poradni dla Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu SWPS o kamieniach milowych

Plemnik z chromosomem X dociera do komórki jajowej. Za 40 tygodni urodzi się dziewczynka.

To chromosom płciowy przekazany w plemniku ojca decyduje o płci dziecka. W pierwszych tygodniach życia prenatalnego zarodek ma struktury, z których może powstać zarówno żeński układ rozrodczy i narządy płciowe, jak i męskie organy i gruczoły. Jeśli ukształtują się w nim jądra i zaczną wytwarzać testosteron, powstaną męskie narządy płciowe. Jeśli nie – rozwiną się kobiece: jajowody oraz macica. W tym sensie niektórzy mówią o płci żeńskiej jako pierwszej czy podstawowej. Temu też przypisuje się większą uniwersalność i plastyczność kobiecego mózgu. Jeśli więc z zarodka wyrośnie dziecko, a potem kobieta – ewentualne udary i urazy, których dozna, przyniosą mniej dramatyczne skutki niż u mężczyzny. Jej mózg łatwiej nadrobi pojawiające się szkody.

Kilkutygodniowe niemowlę w różowych śpiochach płacze. Opiekun bierze je na ręce: „Jesteś zmęczona, tak?”

Badania już bardzo małych dzieci pokazują, że dorośli inaczej rozumieją zachowania i reagują na nie w zależności od płci podopiecznych. W jednym z bardziej znanych eksperymentów, tzw. Baby X, metodą stosowaną od lat 60. (m.in. przez Mary K. Rothbart i Eleonore Maccoby) dorośli mieli interpretować aktywność niemowlęcia, którego rzeczywistej płci nie znali. Połowie powiedziano, że to dziewczynka, połowie – że chłopiec. Gdy badani sądzili, że mają do czynienia z chłopcem, częściej określali jego zachowanie jako agresywne, przypuszczali, że płacze, bo jest niezadowolony. Płacz domniemanej dziewczynki uznawali za sygnał zmęczenia czy głodu, wyraz zapotrzebowania na troskę i opiekę. W tym sensie można więc powiedzieć, że dorośli od urodzenia zaczynają stwarzać dziewczynkę (podobnie jak chłopca). Bo czy faktycznie sposób funkcjonowania niemowląt płci żeńskiej i męskiej się różni? Badania wspomnianego wyżej nurtu przynoszą sprzeczne wyniki. Jedne z głośniejszych, cytowane aż do 2000 r. (mimo wątpliwości metodologicznych), prace Simona Baron-Cohena z Cambridge wskazywały, że dwudniowe dziewczynki dwa razy dłużej patrzą na twarz osoby dorosłej niż chłopcy w tym samym wieku. Nowsze badania, m.in. Elisabeth Spelke z 2005 r., nie odnotowują różnic między płciami, jeśli chodzi o odbiór twarzy.

Z pewnością dorosłym w codziennym kontakcie z malutkim dzieckiem trudno wyeliminować wiedzę o jego płci, bo to jedna z pierwszych informacji, o którą proszą rodzice jeszcze na etapie ciąży. Co więcej, niektóre badania wskazują na to, że kobiety odbierają inaczej swoje ciąże i odczucia w ich trakcie w zależności od płci płodu. Na pewno małe dzieci płci żeńskiej są mniejsze i lżejsze, ale żwawsze i silniejsze. Mają też sprawniejszy układ odpornościowy – rzadziej zapadają na różnego rodzaju infekcje, są mniej wrażliwe na patogeny. Dziewczynki nieczęsto umierają we wczesnym dzieciństwie i epizodycznie doznają urazów (co łatwo zaobserwować na oddziałach chirurgii dziecięcej). Ale i tu zasadne staje się pytanie, gdzie jest przyczyna, a gdzie skutek? W badaniach Emily Mondschein i współpracowników proszono matki o oszacowanie sprawności swoich raczkujących synów i córek. Miały określić, na który stopień schodów się wdrapują. Okazało się, że zdecydowana większość matek nie doceniała zdolności motorycznych córek (przewidywały, że dotrą niżej, niż im się ostatecznie udawało), a przeceniała zdolności synów. A takie postawy działają na zasadzie samospełniających się proroctw. Dziecku, które spostrzegane jest jako sprawniejsze, pozwala się na więcej. Słabsze trzeba ograniczać.

2-latka kilka minut bawi się lalką, po czym z równym zainteresowaniem sięga po plastikową wiertarkę brata i rusza w mieszkanie „naprawiać” szafki.

Większość badań pokazuje, że małe dziewczynki równie dobrze zapamiętują zadania zgodne ze stereotypowym postrzeganiem ról płciowych, jak i te, które z nim nie współgrają. Chłopcom zaś znacznie łatwiej zapamiętać obrazek mężczyzny pracującego przy samochodzie niż prasującego ubrania. Można więc wnosić, że uniwersalność dziewczynek jest większa, ale też przekaz społeczny w tej kwestii jest bardzo wyraźny: dziewczynka chłopczyca jest super, tata uwielbia taką córkę! Dziewczęcy chłopiec niekoniecznie tak się podoba.

Dziecko płci żeńskiej między drugim a trzecim rokiem życia zaczyna sobie mówić, że jest dziewczynką. Początkowo jednak myśli, że w przyszłości może jeszcze być chłopcem lub mężczyzną. Dopiero z czasem do dziewczynki dociera, że w przyszłości nieodwołalnie będzie kobietą. Ta wczesna świadomość płciowa jest też specyficzna – wiele badań pokazuje, że ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]