POLITYKA

Niedziela, 26 marca 2017

Polityka - nr 18 (3057) z dnia 2016-04-27; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce według Paradowskiej

Janina Paradowska

Idziemy w eksperymenty

Gdyby pan prezydent dokładniej przyjrzał się ustawom, jakie podpisuje, nie musiałby wnosić o ich nowelizację.

Serial z posłem Morawieckim seniorem zdaje się nie mieć końca. Oświadczenie goni oświadczenie, pomysł goni pomysł. Wiemy już, że zdaniem Seniora głosowanie na dwie ręce jest jak najbardziej w porządku, a nawet jest pożądane, bo tak się realizuje wola ludu, zaś niegłosowanie jako akt sprzeciwu jest godne kary. Aby jednak uniknąć wszelkich podejrzeń, należałoby wyposażyć parlamentarzystów w piloty do głosowania zdalnego. Na przykład z toalety – jak wyjaśnił Senior. Toalety sejmowe trzeba by jednak było zaopatrzyć w ekrany wewnętrznej telewizji, by poseł wiedział, w jakiej sprawie głosuje. W każdym razie pomysł jest innowacyjny i ciekawy.

Mniej ciekawe jest to, czy posłowi Seniorowi uda się uczynić znaczniejszy uszczerbek w klubie Kukiz’15 i założyć własne koło. Na razie jedynie posłanka Zwiercan, która tak dzielnie realizowała wolę ludu, głosując za Seniora, trwa przy nim bez względu na okoliczności. Inni się wahają, choć nad Kukizem zbiera się coraz więcej ciemnych chmur, bo z narodowcami też jest na bakier (jak to u nas, nagle wyciekły stare nagrania, świadczące, że Kukiz narodowców po prostu nie znosi). Może Kornel Morawiecki jednak w końcu stworzy odrębny klub, a nawet partię, i wraz z narodowcami, a przynajmniej z jednym, który serio potraktował stanowisko kierownictwa swej partii, że trzeba rzucić Kukiza i wybić się na narodową niepodległość, czyli udać się do PiS. Inni owego pociągu do niepodległości nie poczuli, wolą pewniejsze mandaty od Kukiza niż zupełnie niepewne jako samodzielni narodowcy. Podejście może mało ideowe, ale za to praktyczne.

Jarosław Kaczyński natomiast, określając obecny gabinet jako „eksperymentalny”, zasiał panikę w rządowych ławach. Nawet okrągłe zdania pani premier stały się jakby nieco mniej okrągłe i sama zapowiedziała jakiś audyt rządu. I to już niedługo. Na razie zdążyła jeszcze swego dawnego asystenta posadzić na stanowisku szefa lotniska w podkrakowskich Balicach, wymuszając dymisję dotychczasowego szefa, który z tego lotniska zrobił jeden z najlepszych portów lotniczych w kraju. Przed wielką operacją logistyczną, jaką są dla Małopolski Światowe Dni Młodzieży, jest to akcja wręcz brawurowa, ale dobre zmiany, jak widać, nie mają końca i ceny.

Do ofensywy przeszedł też pan prezydent. Już nie udaje, że nic się nie dzieje i każda pora na służbę Rzeczpospolitej dobra. Odważnie zapowiedział więc, że ślubowanie od kolejnego sędziego TK przyjmie dopiero 28 kwietnia, w przeddzień początku jego kadencji, bo wcześniej ma zajęty kalendarz. Znaczy to, że nie będzie widowiskowych nocnych ślubowań? Specjalnych lotów śmigłowca? Rzeczywiście, nowe idzie. A kalendarz prezydent ma zajęty także wskutek byle jakiej działalności rządu, po którym musi na przykład naprawiać sztandarowy projekt 500+, tak aby nie obniżano alimentów tym, którzy skorzystają z 500-złotowego dodatku. Gdyby pan prezydent dokładniej przyjrzał się ustawom, jakie dostaje, zapewne wiele jeszcze takich wpadek by znalazł, bo z pisaniem ustaw rząd ma kłopot nieustanny. Ledwie objawił zapowiadaną od dawna antyterrorystyczną, a już ją cofnął do Komitetu Stałego Rady Ministrów, bo „uwag było dużo”. Projekt zasadniczo zaprzecza głoszonemu przez rząd hasłu, że Polska jest krajem bezpiecznym. Przeciwnie, zdaje się sugerować, że jest krajem wyjątkowo niebezpiecznym. I to w sytuacji, gdy nie przyjęliśmy jeszcze ani jednego uchodźcy (w rządowej propagandzie synonim terrorysty) i chyba nie przyjmiemy. Nasze fantastycznie sprawne służby nie potrafią, jak widać, sprawdzić nawet kilkuset osób. Najwyraźniej zajęte są robotą na zupełnie innych frontach.

Gdybyśmy mieli mniej partyjne służby specjalne, można byłoby poważnie dyskutować o zakresie ustawy antyterrorystycznej. W obecnej sytuacji nie sposób, tym bardziej że władza nie uznaje wyroków Trybunału Konstytucyjnego, który w sprawie tej ustawy będzie miał wiele do powiedzenia. Podobnie jak i w kwestii tzw. dużej ustawy medialnej, ograniczającej do minimum rolę konstytucyjnego organu, jakim jest KRRiT, przekształcającej media publiczne w „narodowe”, czyli już jawnie rządowe (w Radzie Mediów opozycja ma mieć jedno miejsce), propagujące narodową ideologię obozu obecnie rządzącego.

PiS przyzwyczaiło się, że co zechce, to zrobi, a jego reprezentanci zdają się nie mieć nawet elementarnego poczucia wstydu. Pisowscy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski – biorą zwolnienia na dzień Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, czyli najważniejszą doroczną uroczystość, podsumowanie i ocenę dorobku Trybunału. Zwolnień na takich stanowiskach nie wstyd brać? Odwagi brakuje, a nie brakowało jej, gdy w nieprzyzwoitych okolicznościach składało się ślubowanie? Pensji nie wstyd brać? Urzędniczka pana prezydenta przychodzi na to zgromadzenie, odczytuje kilka raczej aroganckich zdań (podobno przesłanie prezydenta Dudy do TK) i wychodzi. Dostała takie instrukcje, miała coś zademonstrować czy też zwyczajnie brak jej kindersztuby? Kandydat do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego Janusz Wojciechowski startuje do ostatecznego wyboru mimo negatywnej oceny Parlamentu Europejskiego, własnych zapewnień, że jeśli ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]