POLITYKA

Czwartek, 17 sierpnia 2017

Polityka - nr 8 (10) z dnia 2017-08-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 26. Jak nie oszaleć w szalonym świecie; s. 45-48

Ja. Sami ze sobą

Eliza Koźmińska-Sikora

Impulsy pod presją

Jens Tasche Zaburzenia naszych czasów: narcyzm i borderline

Eliza Koźmińska-Sikora: – Czy to prawda, że każda epoka generuje inne, charakterystyczne dla swoich czasów, zaburzenia psychiczne i emocjonalne?
Jens Tasche: – Życie całych społeczeństw w przeciągu ostatnich stu lat przechodziło wielokrotnie różnorodne, intensywne zmiany. A kiedy zmieniają się warunki życia, to zmienia się społeczeństwo i problemy członków tychże społeczności. Nowe problemy rodzą nowe zaburzenia, a te potrzebują nowych form leczenia. Zmiany wyraźnie widać w dominujących strukturach charakteru, jakie prezentują współcześni ludzie. Różnią się od tych, jakie dominowały pięćdziesiąt czy sto lat temu. Większość ludzi obecnie nie prezentuje typowych symptomów nerwicy, a tak było kiedyś.

Jakie zaburzenia dominują teraz?
Ludzie czują się nieszczęśliwi, zagubieni, mają problemy w relacjach międzyludzkich, w rodzinie. Nie mogą odnaleźć sensu istnienia. Są bardziej niż kiedyś emocjonalnie zdezorganizowani. Dominujące wzorce zaburzeń naszych czasów to narcyzm i struktura charakteru borderline. Winę za ten stan rzeczy ponosi powszechny brak zdolności do regulowania własnych emocji.

Co na to wpływa?
Zmiany w zaburzeniach psychicznych są rezultatem zmian w celach i sposobach wychowania dzieci. Widać to także w systemie edukacji. Wychowanie zawsze jest nastawione na realizację celów przydatnych społeczeństwu. W XIX i XX w., właściwie już od początku rewolucji przemysłowej, główną i najważniejszą rzeczą było posłuszeństwo. W wojsku, w pracy czy w rodzinie – liczyło się głównie to, żeby być posłusznym. Wobec nauczyciela, rodziców, szefa, dowódcy w wojsku, policjanta na ulicy. To był społeczny temat przewodni. Całe społeczeństwo było kierowane strachem przed karą.

Techniki wychowawcze były więc w miarę proste: kary i nagrody. Problemy pojawiały się wtedy, gdy metody były nadużywane: stosowano kary cielesne (nierzadko brutalne), zarządzano strachem i wstydem, nadużywano władzy. Rezultatem takich metod bywały wyniesione z dzieciństwa doświadczenia traumatyczne. Ale paradoksalnie ten system dawał dziecku wyraźne granice, w ramach których wiedziało, co mu wolno i czego się od niego oczekuje.

Tak więc członkowie społeczeństwa byli uczeni, przyzwyczajani do tego, że w życiu społecznym liczy się posłuszeństwo, a jego konsekwencją jest – bo nie ma innego wyjścia – silna kontrola własnych impulsów.

Zarazem w życiu prywatnym pozostawała przestrzeń na to, aby tę kontrolę odpuścić. W warunkach domowych mąż mógł bić żonę, nie hamując swoich impulsów, jakiekolwiek miały źródło. Nikt tego nie piętnował ani nie analizował, nawet jeśli z tego powodu kobieta trafiała do szpitala. Matka mogła bić swoje dzieci, gdy odczuwała słuszny czy niesłuszny gniew. Starsze dziecko mogło bić młodsze i tak dalej. Najmłodsze biło psa. Istniała ścisła hierarchia dziobania i to dziobanie nie było zabronione. Uważano je za coś normalnego i zdrowego. Nikomu nie przychodziło na myśl, że to choroba albo zaburzenie. Że to przemoc.

Dopiero w 1997 r. niemiecki parlament uznał gwałt w małżeństwie za przestępstwo. Wcześniej żona mogła wnieść oskarżenie wyłącznie o pobicie. W świetle prawa musiała tolerować potrzeby seksualne męża, nawet jeśli realizował je wbrew jej woli. Taka była sytuacja w kapitalistycznym patriarchalnym społeczeństwie do lat 90.

Co z tymi, którzy stali w hierarchii niżej? Bita czy gwałcona żona chyba nie miała poczucia, że jest wolna w rozładowywaniu impulsów, skoro w rewanżu nie mogła podnieść ręki na męża?
Większość kobiet nie miała takich refleksji, uważała to za naturalne. Zasady życia społecznego porządkowały nie tylko ład społeczny, ale także porządek wewnętrzny jego członków, a więc również przekonania i postawy kobiet. Jeśli wszyscy członkowie mają wpajane te same zasady, nikt nie uważa ich za odchylenie od normy. Oczywiście, nam teraz to wydaje się chore i szalone, ale taki porządek społeczny stwarzał warunki, by ludzie mogli rozładowywać swoje impulsy. W naszym społeczeństwie w dzisiejszych czasach jest to o wiele trudniejsze.

Jakie zaburzenia dominowały wcześniej?
Na tyle, na ile mamy wiedzę na ten temat, w XIX w. królowała histeryczna i kompulsywno-obsesyjna struktura charakteru, ponieważ głównym tematem w społeczeństwie – obok czy też w ramach posłuszeństwa – było tłumienie wszelkich form seksualności. Zawsze znajdowały się osoby, którym to się nie udawało i stawało się przyczynkiem do różnych zaburzeń. W XX w. temat seksualności nie był już najważniejszy, ale kwestia posłuszeństwa ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówca jest certyfikowanym psychoterapeutą w analizie bioenergetycznej Alexandra Lowena (CBT), trenerem szkoleniowym i superwizorem Polskiego Stowarzyszenia Analizy Bioenergetycznej z siedzibą w Poznaniu. W swojej pracy integruje terapię przez ciało ze współczesną psychoanalizą. Autor artykułów prasowych, książki „Body Therapy between Bioenergetic and Psychoanalysis”, współautor i współwydawca książki „Bioenergetic as a Mentalized Body Therapy”, w której kilku analityków z Niemiec i z Polski dzieli się swoimi doświadczeniami w łączeniu tych nurtów w praktyce. Książka ukaże się w Niemczech wiosną 2018 r. Prowadzi prywatną praktykę w Berlinie.