POLITYKA

Wtorek, 25 lipca 2017

Polityka - nr 9 (9) z dnia 2016-10-19; Niezbędnik Inteligenta. 2/2016. Magia utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości; s. 66-69

W poszukiwaniu lepszego świata

Edwin Bendyk

Jak przekroczyć ­wyobraźnię

Czy da się zarządzać przyszłością, skoro doświadczenie uczy, że człowiek zazwyczaj decydował się na działanie, gdy było już zbyt późno.

Stałem się śmiercią; niszczycielem światów – tym cytatem z „Bhagawadgity” Robert Oppenheimer skomentował pierwszą próbę wybuchu ładunku atomowego. Realne testy na Hiroszimie i Nagasaki potwierdziły, że naukowy szef Projektu Manhattan, odpowiedzialnego za skonstruowanie bomby atomowej, miał rację. A przecież bomba ta jest niczym w porównaniu z termojądrową, opartą na mechanizmie fuzji jąder atomowych.

Nowy rodzaj broni wszedł do arsenału w ciągu dekady od zakończenia II wojny światowej; w 1952 r. pierwszej eksplozji bomby wodorowej dokonali Amerykanie, rok później Związek Sowiecki. Nastała nowa epoka z wielu względów. Na ponad pół wieku świat został podzielony żelazną kurtyną na wrogie obozy znajdujące się w stanie zimnej wojny polegającej na ciągłym napięciu i gotowości do odparcia potencjalnego ataku.

Logika zimnowojennej rywalizacji narzucała konieczność odpowiedzi na wiele nowych pytań: jak przygotować się na wypadek realnego konfliktu jądrowego? Jak zarządzać rozwojem nowych technologii w epoce big science, oznaczającym konieczność olbrzymich publicznych inwestycji w obszar badań i rozwoju? Jakie kierunki badań wspierać? Jak identyfikować obiecujące technologie i gałęzie przemysłu? W jaki sposób przygotowywać do wyzwań społeczeństwa?

Strategia MAD

Skalę wyzwań zimnowojennej rzeczywistości najlepiej przedstawił Herman Kahn, amerykański guru w dziedzinie analizy strategicznej. To on był pierwowzorem Dr Strangelove’a, głównego bohatera filmu Stanleya Kubricka „Dr Strangelove lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę”. Kahn odrzucał apokaliptyczną wizję świata nakreśloną przez Oppenheimera; zakładał, że ewentualna wojna termojądrowa nie doprowadzi do pełnej zagłady. Nawet jeśli zginą setki milionów, zawsze pozostanie ktoś przy życiu. Co będzie potrzebne, by odbudować społeczeństwo? Jak zmienią się normy i zachowania?

Kahn irytował swoimi rozważaniami chyba wszystkich. Wojskowi mieli dość przemądrzałego cywila, ten jednak nie przejmował się i na spotkaniach z generałami zadawał obezwładniające pytanie: panowie, a ile wojen termojądrowych wygraliście? W ten sposób uprzytamniał im, że dotychczasowe reguły gry nie mają znaczenia. Przekonanie, że do przyszłych wojen przygotowuje najlepiej wojenne doświadczenie, straciło sens. W epoce bomby termojądrowej historia przestała być nauczycielką życia, trzeba umieć thinking unthinkable, myśleć o niewyobrażalnym. Swe przemyślenia opublikował m.in. w książce o znamiennym tytule „On Thermonuclear War”, wprost odwołującej się do tytułu wielkiego dzieła Carla von Clausewitza „O wojnie”.

Kubrick w swym filmie doskonale oddał tragigroteskową atmosferę epoki. W istocie jednak ludziom takim jak Kahn nie chodziło o epatowanie makabrą, tylko zracjonalizowanie dyskusji o zimnowojennej polityce i wyjęcie jej z apokaliptycznych emocji. Bo dopiero racjonalizacja umożliwiała opracowanie sposobów na minimalizację ryzyka realnego konfliktu.

W sytuacji gdyby atak termojądrowy miał oznaczać zagładę strony zaatakowanej, bycie pierwszym w ataku stawało się interesującą opcją strategiczną. Co jednak, gdyby taka pewność nie była możliwa, przeciwnie – gdyby istniała pewność, że jednak zaatakowany zachował dość siły, by odpowiedzieć atakiem? Wówczas rachunek radykalnie się zmienia, świadomość, że atak pociągnie odwet, stała się podstawą strategii MAD, Mutually Assured Destruction (wzajemnie zagwarantowanej destrukcji). To ona właśnie była podstawą zimnowojennego pokoju. Kluczową techniką wspomagającą pracę strategów stała się teoria gier.

Wiara w plan

Jak jednak zarządzać tak ciężko uzyskanym w cieniu nuklearnych głowic pokojem? Związek Sowiecki postawił na pełną racjonalizację, czyli centralne planowanie życia społeczeństwa i gospodarki. Komunistyczni przywódcy ZSRR, inspirowani oświeceniową tradycją, m.in. pracami francuskich fizjokratów, żywili przekonanie, że w gospodarce planowej można optymalnie zarządzać rozwojem, nie marnotrawiąc cennych zasobów na zbędną konsumpcję. Wiarę w plan umacniali uczeni tej miary, co Leonid Kantorowicz, autor fundamentalnej pracy „Matematyczne metody organizacji i planowania w przedsiębiorstwie”.

Możliwości centralnego planowania radykalnie zwiększyły się wraz z pojawieniem się komputerów. Stefan Bratkowski w „Księdze wróżb prawdziwych” zachwycał się: „W pamięci radzieckiej maszyny Mińsk-22 znalazły się wszystkie radzieckie akty prawne dotyczące pracy i emerytur; w ciągu ułamka sekundy Mińsk-22 doradza, jaką podjąć decyzję, jak oznaczyć wielkość odszkodowania czy renty, na których przepisach się oprzeć”. Dziś łatwo kpić z tego zachwytu, pół wieku temu planowanie stosowano nie tylko w krajach komunistycznych, lecz również we Francji, Japonii, Korei Południowej. Jak wyjaśniał Bratkowski: „Dla wielkich korporacji przemysłowych kapitalizmu jedną z głównych trudności planowania jest konieczność rywalizacji z innymi potęgami w danej dziedzinie produkcji; w naszych warunkach można skoncentrować wszystkie siły na możliwie najlepszym wykorzystaniu tego, co mamy. Jeśli nawet dla niektórych artykułów, na przykład obuwia czy odzieży, wprowadzimy swoistą konkurencję między państwowymi wytwórcami, to nawet i ta konkurencja będzie wkalkulowana ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]