POLITYKA

Sobota, 24 czerwca 2017

Polityka - nr 9 (9) z dnia 2016-10-19; Niezbędnik Inteligenta. 2/2016. Magia utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości; s. 25-29

Krótka historia przyszłości

Agnieszka Krzemińska

Jutro będzie lepiej

W starożytności i średniowieczu sądzono, że po przyszłości nie można się spodziewać niczego dobrego. Wiara, że jednak może być inaczej, pojawiła się dopiero z oświeceniowym optymizmem i uznaniem potęgi ludzkiego rozumu.

W starożytnych mitach jako czasy absolutnej doskonałości jawiły się prapoczątki, wydarzenia pierwsze, uprawomocniające główne zasady kultury i religii. Według Hezjoda dzieje składały się z pięciu wieków: Złotego, Srebrnego, Spiżowego, Heroicznego i Żelaznego. Podczas pierwszego trwała wieczna wiosna, ludzkości nie dręczyły wojny i choroby, życie upływało na tańcach i świętowaniu, a światem mądrze rządzili bogowie. Kolejne wieki były już tylko gorsze.

Mit pierwotnej utraconej szczęśliwości był rozpowszechniony od Europy po Indie. W Biblii przybrał formę opowieści o rajskim ogrodzie w Edenie, z którego ludzie zostali wygnani po zjedzeniu zakazanego owocu. Pierwotny grzech stał się źródłem wszelkich nieszczęść. Wizję tę przejęło chrześcijaństwo i – podobnie jak inne religie – uznało, że istniejący porządek usankcjonował Bóg, więc próby jego zmiany są sprzeciwianiem się Jego woli.

Tęsknota za utraconym rajem podsuwała ludziom myśl o potrzebie przywrócenia dawnego idealnego układu. Niezadowolenie z teraźniejszości skłaniało do snucia wizji nowego, lepszego świata. Pierwsze pojawiły się już w starożytności, choćby w „Państwie” Platona. Ale gdy w średniowieczu celem człowieka stało się zbawienie, poprawa doczesności odeszła na plan dalszy. Poza tym uważano, że starożytni filozofowie wznieśli się na szczyt rozwoju, a zatem myśliciele współcześni nigdy nie zdołają ich intelektualnie prześcignąć. Dopiero w renesansie, wraz z rozwojem myśli racjonalistycznej i nauki, uznano, że dzięki rozumowi człowiek jest zdolny kreować rzeczywistość. Jednocześnie pojawiła się chęć korzystania z życia, zdobyczy techniki i zaspokajania przyziemnych potrzeb, więc myśliciele znów zaczęli marzyć o Królestwie Bożym na ziemi, o sprawiedliwszym i szczęśliwszym świecie.

Loty nad pięknym światem

Tomasz Morus swoje pomysły na uzdrowienie Europy zawarł w wydanej w 1516 r. „Utopii”. To wizja idealnego systemu społecznego w państwie na wyspie o tytułowej nazwie. W tym „dobrym miejscu, którego nie ma” panuje ustrój będący mieszanką demokracji i komunizmu (patrz s. 11).

Wiek XVII zaowocował kolejnymi utopiami, których głównymi założeniami była równość oraz stawiająca na moralność niedogmatyczna religia, co świadczyło o silnym marzeniu wyrwania się z absolutyzmu. Filozof i mnich z południowej Italii Tomasz Campanella za głoszenie swojej wizji wspaniałego świata został uznany za heretyka i skazany na śmierć. Od wykonania wyroku uchroniło go udawanie obłędu. Trafił jednak na długie lata do więzienia i tam napisał m.in. „Miasto Słońca” (1602 r.). Wymyślone przez niego miasto idealne – Civitas Solis – łączy cechy państwa Platona z porządkami klasztornymi. Wykształcony kapłan – władca absolutny – rządzi Solariuszami, którzy nie mają rodzin, tylko tworzą jedną wspierającą się wspólnotę. Praca jest szanowana i podobnie jak wszelkie dobra równo rozdzielona, a organizacja tak znakomita, że umożliwia oddawanie się obowiązkom zaledwie przez cztery godziny dziennie. Religia solariańska to hybryda czerpiąca z chrześcijaństwa, astrologii i metafizyki. Campanella jako pierwszy opisał wpływ techniki na życie ludzi – Solariusze umieją latać, mają okręty napędzane wiosłami, żaglami, a nawet obchodzące się bez nich, używają koła parowego, skomplikowanych przekładni zębatych, z fontann tryska u nich woda doprowadzona rurami z gór dzięki nowoczesnemu żurawiowi. Wynalazki sprawiają, że mieszkańcy żyją komfortowo.

Najsłynniejszą utopią, trafnie przepowiadającą nadejście technologicznej rewolucji oraz wielu wynalazków, była jednak „Nowa Atlantyda” (1622 r.), ślepo wierzącego w potęgę nauki Francisa Bacona. W kwestiach politycznych i społecznych nie proponował on większych ulepszeń, skupiał się na roli nauki, zapowiadając powstanie społeczeństwa erudytów, zorganizowanego na bazie jej zdobyczy. W Bensalem ludzie umieją sobie podporządkować świat i go modyfikować w zależności od potrzeb. Zgłębianiem i rozwojem wiedzy zajmuje się towarzystwo naukowe (Dom Salomona), prowadząc prace nad uśmierzaniem bólu, leczeniem chorób i wydłużaniem życia. Bensalczycy potrafią zmieniać budowę ciał i ich właściwości, tworzyć nowe gatunki, przyśpieszać dojrzewanie, oddziaływać na zjawiska atmosferyczne, wytwarzać nawozy sztuczne, nowe tkaniny, przedmioty, minerały, trucizny i antidota, budować piece, w których kontrolują temperaturę, a także wznosić się w powietrze w maszynach i budować łodzie podwodne. Spokój i dobrobyt zapewnia im państwo i Dom Salomona.

Dla XVIII w. ważna była natomiast książka LouisaSébastiena Merciera „Rok 2440” (1772 r.), której nowatorskość polegała na pomyśle podróży w czasie. Ona również zapowiedziała oczekiwaną drogę postępu, ale realizowaną głównie na płaszczyźnie moralnej. W Paryżu 2440 r., do któ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]