POLITYKA

Wtorek, 30 maja 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 22-23

JA. Myśleć, co się mówi (o sztuce porozumiewania się słowami)

Joanna Ulatowska

Kłamstwa nasze powszednie

Jak często i w jakim celu człowiek mija się z prawdą

Czy okłamali państwo kogoś w ciągu ostatnich 24 godzin? Szybki rachunek sumienia przyniesie pewnie większości czytelników poczucie, że są osobami szczerymi i prawdomównymi, zwłaszcza jeśli szukali w pamięci poważnego sprzeniewierzenia się prawdzie. Jednak jeśli do swojego zachowania zastosować naukową definicję kłamstwa, np. zaproponowaną przez Alderta Vrija z University of Portsmouth w książce „Wykrywanie kłamstw i oszukiwania”, okaże się, że to pozytywne przekonanie jest złudne. Według tej definicji kłamstwem jest niezapowiedziana i zamierzona – choćby nieudana – próba wprowadzenia w błąd innej osoby. Jest to więc nie tylko oszukiwanie podczas policyjnego przesłuchania czy ukrywanie pozamałżeńskiego romansu, ale też kłamstwa codzienne: kurtuazyjne, acz nieszczere pochwalenie nowej sukienki koleżanki czy fałszywe zaprzeczenie przy kasie w sklepie, że nie mamy drobnych, tylko dlatego, że nie chce się ich poszukać w portfelu.

Ile osób kłamie?

To, jak często zdarzają się różnego typu nieszczerości, próbowano ustalić m.in. w zakrojonym na szeroką skalę eksperymencie zespołu Belli DePaulo z University of California w Santa Barbara. Dwie grupy wyraźnie różniące się pod względem demograficznym – studenci i członkowie lokalnej społeczności rekrutowani przez ogłoszenia w prasie – przez tydzień prowadzili dzienniczki, w których mieli opisywać każdą interakcję z inną osobą. Proszono, by notowali, czy w jakikolwiek sposób w ich trakcie skłamali, a jeśli tak, to jaki był powód kłamstwa, czy było ono zaplanowane, poważne oraz kto był jego ofiarą. Badanie było anonimowe. Analiza zapisów dzienniczkowych wykazała, że prawie 150 badanych osób wypowiedziało w ciągu tygodnia ponad 1500 kłamstw. Studenci przyznali się średnio do dwóch kłamstw dziennie, a członkowie lokalnej społeczności – do jednego. Zdecydowana większość kłamstw została określona jako mało poważne, o niewielkich ewentualnych konsekwencjach (tzw. kłamstwa codzienne). Czy były takie osoby, które w ogóle nie minęły się z prawdą? W grupie studentów znalazła się jedna taka osoba, a w grupie mieszkańców z okolicy – sześć. Bardzo podobne wyniki uzyskał także Vrij, który prosił badanych o oszacowanie częstości kłamania w ciągu tygodnia.

Niestety, tego typu badania mają poważne ograniczenie: mimo starań o obiektywność i anonimowość ich wyniki oparte są na danych samoopisowych, a więc szczerości uczestników.

Dlaczego ludzie kłamią?

Według Paula Ekmana, emerytowanego profesora z University of California w San Francisco, najczęstszymi powodami, dla których kłamią zarówno dzieci, jak i dorośli, są:

• uniknięcie kary,

• uzyskanie jakiejś korzyści,

• ochrona innej osoby przed karą,

• zyskanie podziwu innych,

• wybrnięcie ze społecznie kłopotliwej sytuacji,

• ochrona prywatności,

• zdobycie kontroli nad innymi (poprzez kontrolę posiadanych informacji).

Te szczegółowe powody DePaulo zaklasyfikowała do dwóch ogólnych kategorii – kłamstw zorientowanych na kłamiącego, które mają przynieść pożytek lub ochronić kłamcę, oraz kłamstw zorientowanych na innych, kiedy to zyskać mają inne osoby, zazwyczaj nam bliskie. Badania dzienniczkowe DePaulo i zespołu sugerują, że połowę kłamstw stanowią te zorientowane na kłamcę. Kłamstwa zorientowane na drugą osobę stanowią jedną czwartą kłamstw. Co ciekawe, częściej zdarzają się kobietom, zwłaszcza kiedy ofiarami nieszczerości są również kobiety. Mniej więcej 25 proc. codziennych kłamstw należy zaś do wyróżnionych przez Vrija „kłamstw towarzyskich”, na których zyskuje zarówno kłamca (np. unikając niegrzecznego zachowania), jak i okłamywany (np. nie dowiadując się o negatywnych opiniach na swój temat). Jednak kiedy Vrij prosił badanych o oszacowanie, których kłamstw badani używają częściej, dobre mniemanie o sobie podpowiadało im, że nawet w tak moralnie wątpliwych sytuacjach jak oszukiwanie wykazują się szlachetnością i kłamią dla korzyści innej osoby.

A czy kłamstwa zorientowane na innych można moralnie usprawiedliwić? Spór o to trwa od wieków. Arystoteles, św. Augustyn czy Immanuel Kant uważali prawdomówność za bezwarunkowy obowiązek i potępiali każdą nieszczerość. Opinie innych, np. św. Tomasza z Akwinu, Friedricha Nietzschego, Johna Stuarta Milla czy Bertranda Arthura Russella, nie były aż tak kategoryczne – akceptowali oni kłamstwo w drobnej sprawie, żartobliwe lub heroiczne.

Gdzie ludzie kłamią?

Badania dzienniczkowe DePaulo pokazały, że do większości kłamstw – niemal 92 proc. – dochodzi w kontaktach bezpośrednich, około 6,7 proc. ludzie wypowiadają w rozmowach telefonicznych, a tylko 1,6 proc. to kłamstwa utrwalone na piśmie. Wydaje się jednak, że niezwykły rozwój technologii komunikacyjnych w ostatnich kilkunastu latach ułatwił życie kłamcy. Na pierwszy rzut oka łatwiej jest bowiem skłamać ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]