POLITYKA

Sobota, 27 maja 2017

Polityka - nr 11 (3102) z dnia 2017-03-15; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Aleksander Hall

Aleksander Hall

Klęska genialnego stratega

Brukselska klęska obnażyła jakość polityki PiS i pokazała, że Jarosław Kaczyński jest zdolny do zachowań irracjonalnych, byle wyrównać polityczne czy osobiste rachunki.

W dyplomacji bardzo rzadko zdarzają się tak spektakularne i upokarzające klęski jak ta poniesiona w ubiegłym tygodniu przez polski rząd przy wyborze przewodniczącego Rady Europejskiej. Nadzwyczajne jest także to, że jedno wydarzenie stwarza okazję do dokonania całościowej oceny jakości przywództwa państwowego. Polacy dostali ją 9 marca 2017 r., śledząc informacje napływające z Brukseli.

Premier polskiego rządu z rozpaczliwą determinacją próbowała zablokować wybór swojego rodaka na ważne i prestiżowe stanowisko w Unii Europejskiej. Jej postawa doprowadziła do konieczności przeprowadzenia formalnego głosowania w Radzie Europejskiej, w którym przegrała stosunkiem głosów 1 do 27.

Beata Szydło nie umiała przyjąć porażki z godnością. Płaczliwie żaliła się na konferencji prasowej na złamanie zasad UE podczas tego głosowania (co świadczyło o tym, że nie zna traktatu lizbońskiego) i złamanie dobrych obyczajów, czym miał być wybór Polaka wbrew stanowisku polskiego rządu. Prawdą jest, że była to sytuacja bezprecedensowa w historii Unii Europejskiej. Jednak nie zdarzyła się ona przypadkowo. Była konsekwencją europejskiej polityki rządu PiS prowadzącej do izolacji Polski, a także następstwem łamania w naszym kraju konstytucji i praworządności przez rządzących.

Niestety, Polska nie spełnia już kryteriów, które zostały określone przez Radę Europejską w 1993 r. w Kopenhadze dla państw kandydujących do Unii w kwestiach dotyczących rządów prawa. Nie współczuję premier Szydło ani ministrom Waszczykowskiemu i Szymańskiemu. Dali się sprowadzić do roli marionetek i płacą za to rachunek. Kosztem Polski. Dla wszystkich jednak powinno być oczywiste, że architektem polityki, która poniosła spektakularną klęskę, jest Jarosław Kaczyński. Nie tylko jego zwolennicy, ale także wielu przeciwników widzi w nim wytrawnego stratega z namysłem planującego na politycznej szachownicy kilka ruchów do przodu.

Owszem, w jednej dziedzinie dostrzegam logiczny i konsekwentnie realizowany plan. Dotyczy on koncentrowania władzy w jego rękach i usuwania przeszkód na drodze prowadzącej do tego celu. W tych sprawach Jarosław Kaczyński działa metodycznie, krok po kroku. Potrafi też czekać. W ciągu kilku miesięcy Kaczyński zamienił prokuraturę – za pośrednictwem Zbigniewa Ziobry – w posłuszne narzędzie władzy politycznej. Rozprawa z Trybunałem Konstytucyjnym zabrała mu rok. Dopiero potem nastąpił atak na Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa. Następnym krokiem będzie próba podporządkowania sędziów sądów powszechnych.

Są ważne sfery działalności państwa, którymi Jarosław Kaczyński się nie interesuje. To, co się w nich dzieje, w dużej mierze jest kwestią przypadku. Oczywiście z polityką zagraniczną jest inaczej. To prezes PiS wyznacza jej kierunki i podejmuje kluczowe decyzje. To on doprowadził do brukselskiej klęski. Dlaczego?

Jarosław Kaczyński to nie tylko polityczny szachista. To także człowiek zdolny do zachowań irracjonalnych: szkodzących Polsce, obozowi politycznemu, któremu przewodzi, a także jemu osobiście. Najczęściej postępuje tak, gdy chce wyrównać polityczne czy osobiste rachunki, gdy mści się za prawdziwe czy wydumane krzywdy.

Beata Szydło zachowywała się 9 marca w Brukseli irracjonalnie i poniosła klęskę, gdyż jej szef opętany jest żądzą zemsty na Donaldzie Tusku. Nie liczył się ani polityczny interes Polski, ani jej wizerunek. Ważna była tylko obsesja jednego człowieka. Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński wierzył, że są jakieś szanse na zablokowanie wyboru polskiego polityka na ważne europejskie stanowisko. Jeśli nawet tak było, nie mógł oceniać ich wysoko. Mógł się uchylić od starcia z Tuskiem rozgrywanego per procura na europejskiej arenie. A jednak podjął je i miażdżąco przegrał, wzmacniając bardzo pozycję w Polsce swego znienawidzonego rywala. Gdzie tu logika? Nie należy się jej doszukiwać tam, gdzie rządzą obsesje i wielkie negatywne emocje.

Kto przegrał w Brukseli? Polski rząd, faktycznie kierowany przez Jarosława Kaczyńskiego, czy Polska? Klęska władzy jest oczywista. Niestety, nie da się jednak oddzielić położenia rządu od sytuacji, w jakiej znajduje się nasz kraj. Oczywiście dobrze się stało, że Donald Tusk, ceniony przez europejskich przywódców i wypełniający swe obowiązki w co najmniej poprawny sposób, pozostanie na swoim stanowisku na drugą kadencję. 9 marca mogliśmy jednak także zobaczyć, jak zmieniło się międzynarodowe położenie Polski od czasu przejęcia władzy przez PiS. W Unii Europejskiej jesteśmy kompletnie izolowani. Polityka europejska Jarosława Kaczyńskiego od początku była budowana na fałszywych przesłankach i pobożnych życzeniach: sojusz z Wielką Brytanią, przywództwo w Grupie Wyszehradzkiej, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]