POLITYKA

Poniedziałek, 1 maja 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 70-73

Słabości i choroby

Paweł Walewski

Kłopoty z bakcylami

Ciało rządzi umysłem czy umysł włada ciałem

Z biegiem lat coraz trudniej harować od świtu do nocy. Nie brać urlopów ani zwolnień lekarskich, wyróżniać się wzorową pracowitością. Zaangażowanie i entuzjazm w końcu natrafiają na barierę coraz słabszej wydolności organizmu. Pojawia się znużenie, bo umysł chciałby jeszcze z taką samą jak dawniej pasją sprostać wyzwaniom, ale ciało hamuje jego zapał.

Większość ludzi potrafi jednym tchem wymienić takie czynniki szkodzące zdrowiu, jak nieodpowiednia dieta, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, brak ruchu i obciążenia genetyczne, na które zresztą nie mamy wpływu. Lepiej zorientowani przywołają jeszcze zanieczyszczone środowisko i wszechobecny hałas. Ale na tej liście brakuje stresu, ciągłego napięcia i nadmiernych emocji, poczucia osamotnienia lub depresji. Tymczasem nawet ludzie sukcesu są przemęczeni, przeciążeni, wypaleni. I wcale nie tacy zdrowi, mimo że np. korporacje zapewniają im lepszy standard opieki medycznej.

W ostatnich latach medycyna psychosomatyczna przeszła długą drogę od czegoś, co uważano za herezję, po coś, co zaczęto traktować z całkowitą powagą. Od wielu lat lekarze zdawali sobie sprawę, że między ciałem a psychiką musi istnieć ścisły związek, ale nie potrafiono go udowodnić z należytą precyzją. Psychosomatyka należy dziś do najbardziej frapujących dziedzin medycyny, ponieważ nic w niej nie jest takie, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje. Jej zwolennicy i entuzjaści po latach wyczerpujących badań stają się sceptykami, ci zaś, którzy w psychosomatykę wątpili – zaczynają znajdować coraz twardsze dowody na poparcie tezy, że zły stan duszy może zatruć zdrowie.

Bakcyl stresu

Tkwimy w samym środku epidemii stresu, lecz nie ma powszechnej zgody co do tego, jak ten stan zdefiniować. Gdy jest krótkotrwały, mobilizuje. Ale kiedy trwa zbyt długo i przechodzi w codzienną frustrację, niszczy i osłabia organizm.

Stres zwiększa czujność i pomaga w adaptacji do wielu krańcowych sytuacji. Ale kiedy człowiek jest pod jego wpływem, serce zaczyna bić mocniej, przyspiesza oddech i puls, wzrasta ciśnienie, wilgotnieją ręce. Wszystkie te reakcje wywołane są przez impulsy, które docierają do ośrodkowego układu nerwowego. W przysadce wydzielają się duże ilości hormonów, podobnie reagują inne gruczoły dokrewne, zwłaszcza nadnercza.

Ponieważ doznania nie są przyjemne, każdy próbuje sobie z nimi radzić najlepiej jak potrafi. Można ćwiczyć oddech, trenować pozytywne myślenie, starać się nabierać dystansu do świata i ludzi. Nie są to jednak sposoby, które zapewniałyby życie wyprane z emocji. Kiedy staje się oko w oko ze stresem (jak wynika z badań, najbardziej szkodliwy jest ten, którego doświadczamy, utraciwszy wpływ na swoją sytuację), organizm wchodzi na inne obroty i to musi zaważyć na jego ogólnej kondycji.

Kardiolodzy wespół z psychologami przypominają od lat: jeżeli człowieka zżera ambicja, żyje w pośpiechu, lubi rywalizację i nadmiar obowiązków, nabiera idealnych cech kandydata na zawałowca. Dr hab. Marcin Grabowski z I Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego na pytanie o znaczenie wpływu stresu na serce odpowiada, że jest ono niewiele mniejsze niż w przypadku otyłości lub nadciśnienia. – Szkoda więc, że przy szacowaniu ryzyka chorób serca wielu moich kolegów przywiązuje do stresu tak małą wagę. Pytają pacjenta o używki, mierzą ciśnienie krwi, sprawdzają, ile waży. A stanem emocjonalnym i warunkami, w jakich żyje, raczej się nie interesują – ubolewa.

U kobiet stany napięcia bardziej sprzyjają zawałom niż u mężczyzn. Delikatniejsze naczynia nie wytrzymują naporu mocniejszych skurczów mięśnia sercowego i skoków ciśnienia. Stopień ryzyka wystąpienia miażdżycy jest co prawda podobny u obu płci, ale blaszki miażdżycowe łatwiej pękną w słabszych tętnicach, których ściany są cieńsze i zajęte procesem zapalnym. I choć jest on rozciągnięty na miesiące, a czasem lata, powtarzające się epizody ostrego stresu mu sprzyjają.

Warto zwrócić również uwagę, że zachowania i nawyki, którymi ludzie próbują ukoić nerwy, na dłuższą metę wcale zdrowiu nie służą. – Jedni sięgają po alkohol, inni uzależniają się od pracy – wymienia dr hab. Marcin Grabowski. – Wiele kobiet pod wpływem stresu zaczyna podjadać i tyć, a u mężczyzn wzrasta poziom agresji.

Wszystko to naraża układ krążenia na dodatkowe problemy, a przy okazji zaczynają cierpieć inne narządy, co prowadzi do rozwoju chorób metabolicznych. Cukrzyca wywołana stresem? Na pierwszy rzut oka to hipoteza dość karkołomna. Brak insuliny, która w prawidłowych warunkach niweluje szkodliwy wpływ przecukrzenia, bywa najczęściej skutkiem niesprawnej trzustki. Okazuje się jednak, że trening relaksacyjny (a więc jedna z opcji radzenia sobie ze wzmożonym napię...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]