POLITYKA

Wtorek, 25 lipca 2017

Polityka - nr 3 (5) z dnia 2017-04-05; Niezbędnik Inteligenta. 1/2017. Wielkie post. Jak wyjść z kryzysu rzeczywistości; s. 68-71

Pola kryzysu

Edwin Bendyk

Kryzys wartości

Ekonomiści odkrywają, że między sferą wartości moralnych a sferą materialną – gospodarką – istnieje silny związek.

Adam Smith, szkocki filozof i ekonomista, znany jest jako jeden z pierwszych teoretyków rodzącego się kapitalizmu. Do klasyki przeszło jego dzieło „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” opublikowane w 1776 r., uznawane za wzorcowy wykład teorii liberalnej, wyjaśniające m.in. zalety podziału pracy oraz egoizmu jako motoru napędzającego gospodarkę. Fragment „Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu, i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach” – uchodzi za kwintesencję myśli Smitha i zapowiedź nadejścia epoki Homo oeconomicus. Czasu, gdy nie tylko przedsiębiorcy, ale wszyscy są traktowani jako racjonalne jednostki, które do działania motywuje maksymalizacja własnych korzyści, a zarządzany niewidzialną ręką wolny rynek jest medium negocjowania i równoważenia jednostkowych interesów.

Bajka o pszczołach

Czeski ekonomista Tomáš Sedláček w opublikowanym w 2009 r. bestsellerze „Ekonomia dobra i zła” przypomniał, że nie sposób właściwie zrozumieć Adama Smitha, jeśli nie przeczyta się innego jego dzieła – „Teorii uczuć moralnych” z 1759 r. Wtedy dopiero widać, że szkocki myśliciel nie redukował rzeczywistości społecznej do sfery gospodarczej, tylko poszukiwał równowagi między efektywnością ekonomiczną a spójnością społeczną. Smith zdawał sobie sprawę, że wolny rynek nieskrępowany żadnymi zasadami poza dyrektywą maksymalizacji zysku będzie prowadzić do takich patologii, jak wyzysk pracowników. Sedláček przekonuje, że w istocie prekursorem współczesnej ekonomii opartej na koncepcji Homo oeconomicus był Bernard Mandeville, autor poematu „Bajka o pszczołach” z 1714 r., w którym przekonywał, że wszystko, co dobre w społeczeństwie, z dobrobytem włącznie, wynika z egoizmu i złych postępków.

Czeski ekonomista pisze: „Mandeville był czołowym zwolennikiem filozofii need for greed. Zgodnie z nią chciwość stanowi niezbędny warunek postępu społecznego. Bez niej nie byłoby go wcale albo prawie wcale. Pyta, dokąd zaszlibyśmy bez chciwości i łajdaków. Społeczeństwo osiągałoby rozwój jedynie na podstawowym poziomie i nie byłoby w stanie sprostać międzynarodowej konkurencji. Wyraźnie popierał poglądy hedonistów: jeśli istnieje rozdźwięk pomiędzy tym, czego chcemy, a tym, co posiadamy, to powinniśmy dążyć do podwyższenia swego stanu posiadania, aż nasze pragnienia zostaną zaspokojone. Posuwa się nawet dalej niż hedoniści: jego zdaniem jedynym sposobem na postęp jest ciągły wzrost naszych apetytów. Pod tym względem współcześni ekonomiści są jego spadkobiercami”.

„Bajka o pszczołach” to gotowy scenariusz dla filmów „Wall Street” i „Wilk z Wall Street”, a także recepta na kryzys, jaki ogarnął światowy kapitalizm w 2008 r. „Zbyt łatwo porzuciliśmy zasady moralne, których ekonomia powinna bronić. Polityka gospodarcza została puszczona samopas i wpadła w psychozę deficytu” – pisał Sedláček, konkludując, że obecny kryzys finansowo-gospodarczy jest tak naprawdę kryzysem kulturowym i ma swe źródło w kryzysie wartości. Nie chodzi jednak o łatwe moralizowanie i fundowanie lekcji etyki chciwym bankierom i kapitalistom. Kryzys stworzył okazję do przyjrzenia się systemowi gospodarczemu na nowo oraz dał okazję do przypomnienia związku między ekonomiczną teorią wartości i wartościami w wymiarze moralnym i kulturowym.

Świadomość tego związku jest mocno obecna u Karola Marksa, największego krytyka kapitalizmu. Zastanawiając się nad istotą kapitału i źródłem wartości towaru, wprowadził rozróżnienie na wartość użytkową i wartość wymienną. Wartość użytkowa oznacza, na ile produkt lub usługa zaspokajają konkretną potrzebę lub pragnienie konsumenta. Wartość wymienna jest ustalana na rynku, a w nowoczesnym społeczeństwie jej miarą jest pieniądz. W sytuacji idealnej to właśnie ustalona przez rynek cena określa użyteczność oferty. Ale rynek nie jest abstrakcją, tylko instytucją działającą w konkretnej rzeczywistości społecznej i kulturowej.

Kultura pieniądza

Relacje między wartościami moralnymi i kulturą a wartością ekonomiczną bada od lat Viviana Zelizer, pochodząca z Argentyny socjolożka pracująca w Princeton University w Stanach Zjednoczonych. W swych poszukiwaniach zajmowała się ewolucją podejścia ludzi do pieniądza oraz do wartości ludzkiego życia. Pieniądz nie jest jednoznaczny, podobnie zresztą jak rynek, z którym jest nierozerwalnie połączony – stwierdziła, badając przemiany głównie amerykańskiego społeczeństwa w drugiej połowie XIX i w XX w. Wszystkie klasy społeczne zaczęły się wówczas bogacić, by utworzyć społeczeństwo konsumpcyjne skoncentrowane na zaspokojeniu większości swoich potrzeb poprzez rynek i wymianę towarowo-pieniężną.

Zelizer wskazała na przykład, ż...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]