POLITYKA

Czwartek, 23 lutego 2017

Polityka - nr 10 (10) z dnia 2016-11-10; Pomocnik Historyczny. Nr 5. Polska broń. Dzieje oręża i przemysłu zbrojeniowego; s. 12-13

Prolog

Adam Buława

Leśne partie

Pozbawieni własnego państwa, w XIX w. Polacy byli skazani – jak w powstaniu styczniowym – na powstańczą sztukę wojenną.

Uzbrojenie. W powstańczych siłach zbrojnych przeważała piechota składająca się z formacji kosynierskich (na początku w 75–80 proc.) oraz strzeleckich. Kosy bojowe po przekuciu osadzano na sztorc, uzupełniając niekiedy zaostrzonymi ostrzami, a w celu zrzucania kawalerzystów z wierzchowców – bocznymi hakami czy też metalowymi poprzeczkami. Umacniano uchwyt osadzający żeleźce, jak też długi drzewiec. Ta biała broń budziła respekt ze względu na przewyższający karabinowy bagnet zasięg rażenia i siłę pchnięć wraz z cięciami.

Karabinierzy mieli karabiny o gwintowanej lufie, strzelające na odległość 1,2 km. Tyralierzy byli uzbrojeni w karabiny gładkolufowe o donośności 600 m. Szczególnie liczni na Litwie i Białorusi byli tzw. ptasznicy z bronią myśliwską. Broń strzelecką uzupełniały bagnety sieczne bądź trwale przymocowane do luf bagnety czworograniaste. Na wyposażeniu oficerów znajdowały się szable, pistolety i rewolwery różnego typu.

Zastosowanie broni palnej utrudniała jej różnorodność. Występowała broń kapiszonowa, odtylcowa, z osadzonym bagnetem (tzw. mierosławka), wśród gwintowanej i gładkolufowej belgijska, francuska, austriacka, pruska, rosyjska, karabiny powtarzalne systemu Spencer i Enfield. Korzystano z 6-strzałowych rewolwerów Adams, Starr, Walker, Tranter, Deane, Hopkins, Allen, Lefaucheux, Colt i Smith-Wesson.

Organizacja. Zasadniczą jednostkę taktyczną powstańczej piechoty stanowił batalion strzelecko-kosynierski składający się z 6 kompanii. Etat przewidywał 4 kompanie kosynierskie (po 114 zbrojnych każda) oraz 2 strzeleckie (po 108). W praktyce dowódcy tworzyli pododdziały według regulaminu armii, w której służyli wcześniej, zgodnie z własnym uznaniem bądź z posiadanymi siłami. Powoływany przez komendantów sztab przybierał niekiedy znaczne rozmiary: w jego skład wchodzili szef, adiutant, intendent/komisarz wojskowy, sekretarz(e) naczelnika, kapelan, lekarz i rusznikarz.

Taktyka zaczepna (w natarciu). W arsenale wariantów taktycznych czołowe miejsce zajmowały przeprowadzane z zaskoczenia napady na miejscowości, komory celne, stacje kolejowe, w celu krótko- lub długotrwałego ich zajęcia oraz pokonania nieprzyjacielskich załóg. Równą popularnością cieszyły się podejmowane dla zaniepokojenia, zdezorientowania, zmylenia bądź odciągnięcia uwagi błyskawiczne akcje alarmujące garnizony przeciwnika, po których partyzanci natychmiast się wycofywali. Największe sukcesy odnoszono, organizując zasadzki w terenie kontrolowanym lub patrolowanym przez wroga. Urządzano rajdy oddziałów konnych w celu dekoncentracji przeciwnika, a zarazem dla wywołania wrażenia wśród ludności cywilnej.

Unikano otwartych starć, stąd rzadko dochodziło do klasycznego natarcia w wykonaniu insurgentów. Typową formę wojny partyzanckiej stanowiła zatem potyczka-utarczka z udziałem mniejszych pododdziałów (straże, podjazdy, patrole), chociaż nazywano tak także krótki, szybko przerwany kontakt bojowy z udziałem znaczniejszych sił. Do specyfiki działań insurekcyjnych należały uwolnienia osób konwojowanych przez uzbrojoną eskortę, a także przeprawy przez przeszkody wodne pod bokiem nieprzyjaciela.

Taktyka w obronie. Przeważały różne formy obrony stałej, począwszy od pozycyjnej, zakładającej utrzymanie pozycji i powstrzymanie wroga, ewentualnie zmuszenie go do odejścia. Inne warianty obejmowały obronę powstańczego obozu oraz obronę w okrążeniu. Odrębną kategorię stanowił zbrojny odwrót, podejmowany dla osłabienia i wyhamowania natarcia, zyskania na czasie, powstrzymania nieprzyjaciela na dogodnej rubieży. W realiach partyzantki manewr taki nabierał szczególnej wagi – chodziło o to, aby zapobiec nieskoordynowanej i bezładnej ucieczce zwanej rozsypką.

Za podstawowy atut nieregularnych formacji zbrojnych uznaje się predyspozycję do nieustannego przemieszczania się. W powstaniu 1863–64 r. w skrajnych przypadkach aktywność partii zbrojnych oznaczała bierne trwanie, ograniczone do marszów i kontrmarszów, dla uniknięcia zaangażowania militarnego.

Przemarsze i obozowiska. Kolumnę marszową tworzyły straż przednia, siły główne oraz ariergarda. Wejście na teren odkryty, do wsi lub miasteczek poprzedzał rekonesans konnych patroli. Ruchliwość, a jednocześnie wartość bojową oddziałów osłabiały często ogromne tabory, nawet do kilkunastu wozów. Przewożono na nich żywność, furaż, bagaże, kotły do gotowania. Do dyspozycji lekarza i kapelana oddawano bryczkę, na kilku pojazdach umieszczano lekko rannych. Jeden wóz musiał być zarezerwowany dla sztabu. Do niektórych oddziałów przydzielano tzw. pionierów wyekwipowanych w karabiny, siekiery, oskardy i piły, nieocenionych przy przejściach przez rzeki oraz podczas urządzania biwaków.

Obozowiska partyzanckie urządzano przeważnie w rejonach zalesionych lub pod wsiami. Drogi patrolowała jazda, wystawiano czujki. Starano się, by zgrupowanie było zawsze gotowe do walki lub do szybkiego odejścia. Typowy obóz składał się z szałasów i specjalnych pomieszczeń, gdzie przechowywano broń, trzymano konie i lokalizowano kuchnię. Budowano je z wikliny, opierając pędy o drzewa, a podczas słoty okładano gałęziami liściastymi. Kopano także studnie. W środku obozowiska usytuowany był namiot kwatery głównej, np.&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]