POLITYKA

Czwartek, 23 października 2014

Polityka - nr 17 (2190) z dnia 1999-04-24; s. 88

Społeczeństwo

Stanisław Podemski

Martwa ustawa

Już tylko niespełna pół roku zostało rządowi na dokończenie porządków konstytucyjno-ustawodawczych. Chodzi o wykonanie kategorycznego polecenia konstytucji, by Rada Ministrów przedstawiła Sejmowi "projekty ustaw niezbędnych do stosowania" ustawy zasadniczej. Musi to nastąpić do 17 października br.

Oficjalnie podaje się, że brakuje jeszcze 31 projektów. Dużo to czy mało? Według stanu na 22 marca br., Sejm obecnej kadencji uchwalił 154 ustawy (10 miesięcznie). Nie ma więc powodów do paniki.

Jednak rząd, adresat nakazu, nie kryje też zadowolenia z płynącej z zewnątrz pomocy. Swoje projekty ustawowe składa Sejmowi i prezydent (np. o tzw. stanach nadzwyczajnych, klęski żywiołowej czy wojny), i posłowie (np. projekt o obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej). Rząd ogranicza się wówczas do uwag i krytycznej oceny, warunkowo aprobuje projekt, ale ciężar pracy bierze na siebie już ktoś inny.

Niewielka liczba ustaw, niezbędnych dla urzeczywistnienia konstytucji, nie może jednak uspokajać. Są wśród nich bowiem i takie, które wywołują spory hamujące przez wiele miesięcy proces ustawodawczy. Jest to np. ustawa o zwierzchnictwie prezydenta Rzeczypospolitej nad Siłami Zbrojnymi. Podobnie jest z ustawą o ochronie lokatorów czy o minimalnej płacy.

Rząd dostał także dwa lata na przedstawienie Sejmowi "wykazu umów międzynarodowych, zawierających postanowienia niezgodne z konstytucją". Ile jest takich umów? Do tej pory nikt tego nie wie, a trudności zaostrza fakt, że w przeszłości układy międzynarodowe zawierane były przez liczne, a dziś już nieistniejące resorty gospodarcze (np. handlu wewnętrznego, górnictwa i energetyki). Tymczasem porządek i przejrzystość archiwów nie była i nie jest najmocniejszą stroną naszych urzędów. Rada Legislacyjna przy premierze odnosi się do obowiązku przedstawienia wykazu takich umów bardzo rygorystycznie, nie kryjąc, że nieprzeprowadzenie tych porządków do 17 października br. grozi Trybunałem Stanu.

Zdążyliśmy już zapomnieć o uchwaleniu ustawy regulującej dostęp do tajemnic państwowych. Nikt natomiast nie upomina się o urzeczywistnienie gwarancji konstytucyjnych dostępu obywateli do informacji. Konstytucja jest tu wyjątkowo obszerna. Żąda wglądu do dokumentów publicznych, daje obywatelom prawo dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władz pochodzących z wyboru, zakreśla szeroko krąg obowiązkowych informatorów (w tym i wszelkich samorządów), precyzuje nieliczne wyjątki. Jak to wygląda w praktyce? Niedawno lokalna gazeta przegrała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym proces o dostęp do ważnych dla obywateli dokumentów regionalnej izby obrachunkowej. Tak więc tajemnice państwowe mają swą ochronę, prawo obywatela i prasy do informacji jest na razie tylko ozdobnikiem i dekoracją.

Konstytucja poręcza prawo do strajku, ale zaraz dodaje, że "dobro publiczne" może je ograniczać. Czy nie pora na zmiany w ustawie o sporach zbiorowych z 1991 r., uwzględniające konstytucyjny wymóg "dobra publicznego"? Jeżeli już nawet były minister sprawiedliwości broni niczym nieograniczonego prawa rolników do wyboru form strajkowych (na przykład przez blokadę dróg publicznych), to znaczy, że najwyższa pora, by ograniczenie konstytucyjne rozwinąć w ustawodawstwie jasno i szczegółowo.

Po raz pierwszy Trybunał Konstytucyjny uznał niedawno, że decyzja zawodowego sądu dyscyplinarnego nie zamyka prawa do obrony przed zwolnieniem ze służby więziennej. Zwalniany musi mieć możliwość odwołania do sądu powszechnego. Tak też uważa konstytucja, ale szczegóły unormować musi znowu ustawa zwykła. Adwokatom, najliczniej w tej chwili dotkniętym lustracją, grozi skreślenie z listy adwokackiej, jeżeli sąd koleżeński uzna ich za niegodnych wykonywania tego zawodu z powodu podejrzenia o współpracę z SB. Każdy, najgorzej nawet oceniany przez obywateli, ma jednak prawo do rozpatrzenia swej sprawy przez bezstronny, niezależny, niezawisły sąd - powiada konstytucja. Adwokat esbek nie jest spod tej reguły wyłączony. Próżno jednak szukać takiej procedury odwoławczej w ustawie o adwokaturze.

Ochrona życia prywatnego, rodzinnego jest uroczyście deklarowana w konstytucji, podobnie jak w prawie prasowym czy kodeksie cywilnym. Jak daleko może ona sięgać, jakie skutki rodzi jej pogwałcenie? Na te pytania nie znajdujemy odpowiedzi ustawodawczej. Wyrok sądu łódzkiego, który wymógł na gazecie odszkodowanie za ujawnienie tajemnic rodzinnych zabójcy księdza Popiełuszki, wywołał ostrą dyskusję, wskazującą wyraziście na potrzebę takiej ustawy. I tu jednak konstytucyjna deklaracja musi mieć swój dalszy ciąg. Takich przykładów można podać wiele.

Rada Legislacyjna przy premierze zaleca rozsądny środek przyspieszający. Administracja państwowa, kierując się przepisem konstytucji o bezpośrednim jej stosowaniu, powinna lekceważyć stare przepisy, niezgodne z jej brzmieniem. "Wszelkie odstępstwa od tej zasady są dopuszczalne tylko wyjątkowo" - uważa Rada Legislacyjna. Jest to jednak głos wołającego na puszczy. Sprzeciwia się on bowiem całej długiej tradycji urzędowania i praktyki prawnej, w której urzędnik czeka na ustawę, następnie na rozporządzenia wykonawcze do niej, a na końcu nawet na instrukcje ministra.

10 szczególnie ważnych ustaw

1. O komisji trójstronnej do spraw społeczno-gospodarczych (art. 20);

2. O trybie rozpatrywania petycji, wniosków i skarg (art. 63);

3. O wynagrodzeniu minimalnym (art. 65);

4. O ochronie praw lokatorów (art. 75 ust. 2);

5. O zasadach i trybie ogłaszania aktów prawnych (art. 88 ust. 3);

6. O zasadach pobytu i przemieszczania się obcych ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]