Czwartek, 17 maja 2012
W 22 miejscowościach województw lubelskiego i podkarpackiego zobaczyć można dobrze i źle zachowane ślady niegdysiejszej obecności chasydów, zarazem dowody wielokulturowości tych ziem.
Podróż tym szlakiem warto zacząć od Lublina, zwanego kiedyś Jerozolimą Królestwa Polskiego. Przed wojną mieszkało w nim 40 tys. Żydów. Ci, którzy przeżyli Holocaust, rozpierzchli się po świecie i od lat nie można w mieście zebrać minianu (co najmniej 10 mężczyzn), niezbędnego do odprawiania modłów. Jest tu tylko filia warszawskiej gminy wyznaniowej, z siedzibą w wielkim gmachu przy ul. Lubartowskiej 85, wybudowanym przed wojną ze składek Żydów z całego świata. Zebrał je rabin Meir Szapiro, który był pierwszym rektorem ulokowanej tu słynnej Jeszywas Chachmej Lublin (Uczelni Mędrców Lublina). Kształciło się w niej 300 kandydatów na rabinów. W gmachu były sale wykładowe, dom modlitwy, wielka biblioteka, kuchnia i internat.
Po wojnie budynek jesziwy zajęła Akademia Medyczna. W 2003 r., w ramach restytucji mienia gmin żydowskich, stał się on własnością Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z Warszawy. U dozorcy za 6 zł można kupić bilet-cegiełkę i obejrzeć wnętrze. Warto zajrzeć do ogromnej auli pełniącej rolę sali wykładowej i bożnicy. Jest tu izba pamięci i organizowane są imprezy kulturalne, ale kiedy wędruje się korytarzami gmachu, nasuwa się pytanie, czy i jak uda się go ożywić? Nawet jeśli na górnych, remontowanych dziś piętrach powstanie hotel.
Najstarsze wzmianki o Żydach w Lublinie pochodzą z 1336 r. Dość szybko ich gmina, po krakowskiej i lwowskiej, stała się trzecią w Koronie pod względem liczebności. Już w XVI w. była tu jesziwa (wyższa szkoła talmudyczna), a w latach 1581–1764 Lublin był (razem z Jarosławiem) siedzibą żydowskiego Sejmu Czterech Ziem (Waad Arba Aracot): Wielkopolski, Małopolski, Rusi i Wołynia. Król Stefan Batory, szykując się do wojny z Moskwą, nałożył na Żydów ryczałtowy podatek pogłówny. Zadaniem Sejmu Czterech Ziem było jego rozłożenie na żydowskie gminy. Z czasem Sejm ten został najważniejszą instytucją samorządu żydowskiego w szlacheckiej Polsce.
W końcu XVIII w. Lublin stał się ośrodkiem chasydyzmu. Działał tu słynny cadyk Jaakow Icchak Horowic Szternfeld, zwany Widzącym z Lublina. Żydowska dzielnica leżała na Podzamczu, oddzielona od miasta chrześcijańskiego Bramą Grodzką, zwaną też Żydowską. Podzamcze w 1942 r. spalili Niemcy. Wielu przedwojennych żydowskich ulic: Szerokiej, Jatecznej, Krawieckiej, Mostowej, Nadstawnej czy Ruskiej już nie odnajdziemy, bądź mają zmieniony przebieg.
Warto przejść oznakowaną niebieskimi tablicami 2–3-godzinną trasę szlaku pamięci Żydów lubelskich. Uliczkami Starego Miasta prowadzi ona do zamku, gdzie w Muzeum Lubelskim wisi obraz Jana Matejki „Przyjęcie Żydów”, z jego cyklu „Dzieje cywilizacji w Polsce”. W katalogu wystawy z 1948 r. opisany jest tak: „Obraz przedstawia Władysława Hermana przyjmującego wynędzniałych wygnańców, w których imieniu przemawia Beniamin z Toledo. Stojący po prawej stronie ojca młody Bolesław Krzywousty zdaje się przyzwalać – podczas gdy zazdrosny Zbigniew już nosi w duszy przyszły zakaz osiedlania się ich na Mazowszu. Arcybiskup Marcin trzyma gotowy edykt – mający dać prawo wygnańcom, przekupiony Sieciech wyraźnie namówił na to księcia. Na galerii księżna Judyta ogląda piękny dar, kasetkę hiszpańskiej roboty (...). Są tam i wychylony z okna Stefan biskup i Aleksander jego następca, (...) jak również zasmucony faktem przyjęcia Żydów św. Otto”.
Matejko scenę tę, datowaną na 1096 r., namalował na tle później zbudowanej katedry w Płocku. Obraz jest historycznym świadectwem polskiej tolerancji (z jej zakrętami), a dla niektórych osób także odzwierciedleniem antysemickich poglądów malarza. „Postaci Żydów przedstawione są zgodnie ze stereotypami epoki – brudni, niechlujni, niezorganizowani” – uważa Robert Kuwałek, badacz dziejów lubelskich Żydów.
Szlak pamięci z zamku prowadzi dalej przez Podzamcze, gdzie po budynkach ważnych dla żydowskiej gminy pozostały tylko pamiątkowe tablice. Następnie wiedzie na stary (z nagrobkiem Widzącego z Lublina) i nowy cmentarz, do budynku jesziwy i Lubartowską zawraca do centrum miasta.
Golem z Chełma
Na trasie Szlaku Chasydzkiego leżą trzy wielkie miejsca zagłady Żydów, dawne nazistowskie obozy: Majdanek, Sobibór i Bełżec. – Świadomie nie włączyliśmy ich do szlaku, bo chcemy, by nie kojarzył się z martyrologią, ale z wielowiekowym żydowskim dziedzictwem – przyznaje Monika Krawczyk, dyrektor generalny Fundacji Ochrony Dziedzicwa Żydowskiego (FODŻ). W Lublinie można obejrzeć muzeum na Majdanku, ale zarówno ten obóz zagłady, jak i pozostałe (z uwagi na drastyczność ekspozycji) zwiedzać mogą osoby w wieku powyżej 14 lat.
Z Lublina Szlak Chasydzki przez Łęczną prowadzi do Włodawy. W obu miastach pozostały synagogi – dziś muzea ze zbiorami judaików. Ciekawsze jest to drugie, co nijak ma się do wysokości dodatkowej opłaty za fotografowanie i filmowanie wnętrz synagog: we Włodawie 5 zł, a ...
[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]
Oto drugi odcinek wakacyjnego Półprzewodnika POLITYKI. Przypominamy, że w tym roku proponujemy tematyczne ścieżki turystyczne. Wiele z nich to polskie odcinki europejskich szlaków kulturowych. Można powiedzieć, że dzięki nim Polskę można odkrywać na nowo.
Chasydyzm to ruch religijno-mistyczny, który narodził się w XVIII w. i rozpowszechnił wśród Żydów w zaborze rosyjskim i austriackim. Nazwa pochodzi od wyrazu chasid, co oznacza pobożny. Za jego twórcę uważany jest Izrael ben Eliezer (1700–1760), zwany też Baal-Szem-Tow, z miejscowości Okop pod Kamieńcem Podolskim. Ludziom starał się dopomóc modlitwą, zaklęciami i ziołami. Uważany był za cudotwórcę. Osiadł w Międzyborzu Podolskim, gromadząc wokół siebie wiernych i uczniów. Chasydzi dostrzegają Boga we wszystkim, co otacza człowieka, i w każdej czynności, którą wykonują: w modlitwie, nauce, pracy i nawet w zabawie. Tyle że nawet śpiewom czy tańcom towarzyszyć musi pobożna intencja. Kiedy okazało się, że chasydyzm nie obala reguł wiary, a jest nurtem ludowej religijności, został też zaakceptowany przez rabinów, którym podobało się, że umacniał autorytet rabina i cadyka. Z czasem funkcja cadyka stawała się dziedziczną i powstały całe dynastie prowadzące znane dwory, m.in. w Górze Kalwarii, Kocku, Leżajsku, Bobowej, Bełzie, Lublinie, Aleksandrowie, Kraśniku, Lelowie, Warce i Rymanowie.
Na pomysł Szlaku Chasydzkiego wpadła Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, założona przez Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich i Światową Organizację Żydowską ds. Restytucji.
Szlak wiedzie przez 22 miejscowości województwa lubelskiego i podkarpackiego. Jego powstanie ma służyć nie tylko utrwaleniu w pamięci żydowskiego dziedzictwa, ale także lepszemu wykorzystaniu odzyskanych obiektów (synagogi, mykwy, domy żydowskich bractw, cmentarze). Ma też pokazać, że ślady obecności Żydów znajdziemy nie tylko na krakowskim Kazimierzu, ale praktycznie w całej Polsce. Trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte i minimum wiedzy o dziejach i losach polskich Żydów. I tu warto podpowiedzieć lekturę przewodnika Adama Dylewskiego „Śladami Żydów polskich”, opracowania Marii i Kazimierza Piechotków „Krajobraz z menorą”, a także wydania specjalnego „Polityki” – „Historia Żydów” (jeszcze dostępnego w naszym sklepie internetowym).
Bliższe informacje o samym szlaku chasydzkim znajdziemy na stronie www.fodz.pl i www.polin.org.pl z bazą danych o losach ok. 1200 społeczności żydowskich przedwojennej Polski. Ze stron tych można już pobrać dziesięć informatorów (w wersji elektronicznej) o głównych miejscach szlaku (pozostałe w przygotowaniu).
Większość obiektów na szlaku (poza istniejącymi muzeami) nie ma stałych dni i godzin otwarcia. Ale wszystkie mają opiekunów. Dzwoniąc pod warszawski numer fundacji 0 22 436 60 00 można uzyskać potrzebne nam informacje i za jej pośrednictwem umówić się z opiekunami na otwarcie synagogi czy cmentarza. W niektórych miejscach za parę złotych trzeba wykupić bilet-cegiełkę. Zwiedzając synagogi czy cmentarze, należy pamiętać, że są to miejsca związane z żydowską religią i powinniśmy przestrzegać jej reguł, np. mężczyźni powinni nałożyć podane nakrycie głowy.
Więcej zdjęć ze szlaku oraz praktyczny informator dla turystów (adresy, ceny, telefony) na: www.polityka.pl/wakacje