POLITYKA

Sobota, 27 maja 2017

Polityka - nr 8 (8) z dnia 2016-09-14; Pomocnik Historyczny. Nr 4. Z Kresów na Kresy; s. 30-33

Przemieszczenie

Jacek Tebinka

Między Bugiem a Odrą

Dyplomatyczna (i militarna) batalia o kształt obecnych polskich granic rozegrała się podczas II wojny światowej. Z woli Wielkiej Trójki Polskę przesunięto na zachód, jej dawne Kresy Wschodnie oddając ZSRR, a z pokonanych Niemiec wykrawając Polsce nowe Kresy Zachodnie.

Ponownie pytanie o terytorium. Ideę granicy polskiej na Odrze i Nysie Łużyckiej podnosili działacze endeccy z Królestwa Polskiego w czasie I wojny światowej (art. s. 24). Koncepcja utworzenia autonomicznej Polski z granicą co najmniej na linii Odry, ale w obrębie Rosji carskiej, była też bliska niektórym kręgom politycznym w Petersburgu. Polska między Odrą na zachodzie a Bugiem na wschodzie zapłaciłaby jednak zależnością od Rosji. Tymczasem w dwudziestoleciu międzywojennym zachodnia granica odrodzonej Polski przebiegała znacząco bardziej na wschodzie, a Szczecin i Wrocław pozostawały w granicach Republiki Weimarskiej. Także Prusy Wschodnie przypadły Niemcom; z Gdańska i Sopotu utworzono Wolne Miasto.

Podbój Rzeczpospolitej przez Niemcy i ZSRR we wrześniu 1939 r. otworzył na nowo problem, w jakim kształcie terytorialnym zostanie Polska odbudowana, jeśli jej sojusznicy Wielka Brytania i Francja zdołają pokonać III Rzeszę. Jednym z prekursorów koncepcji Polski w mocno zawężonych granicach etnicznych był już na początku 1940 r. sojusznik Hitlera, faszystowski dyktator Włoch Benito Mussolini. Duce uważał, że Gdańsk, pomorski korytarz i część Wielkopolski wraz z Poznaniem winny pozostać częścią Rzeszy. Z reszty okupowanej przez Niemców Polski można by utworzyć marionetkowe państwo, do którego zostałaby przesiedlona ludność polska z obszaru anektowanego przez ZSRR. Pod tym przynajmniej względem duce okazał się wizjonerem. Nie był też daleki od prawdy, gdy twierdził, że nikt nie zamierzał walczyć z ZSRR o polskie Kresy Wschodnie.

Karta atlantycka. Odbudowa niepodległej Polski była dla mocarstw zachodnich jednym z celów wojennych. Wielka Brytania i Francja reagowały jednak ostrożnie na postulaty przyłączenia do niej Prus Wschodnich i Wolnego Miasta Gdańska. Za plecami dyplomacji polskiej premierzy Francji Edouard Daladier i Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain zapewnili w marcu 1940 r. amerykańskiego wysłannika pokojowego Sumnera Wellesa, że włączenie Gdańska i obszarów Polski o przewadze ludności niemieckiej do Rzeszy przysłuży się pokojowi.

O rewindykacjach terytorialnych kosztem Niemiec nie było mowy. Jednak po klęsce w czerwcu 1940 r. Francja wypadła z grona mocarstw, które decydowały o powojennych granicach Polski. Bliskość sojuszu z osamotnioną Wielką Brytanią skłoniła stronę polską, po niemieckiej przegranej w bitwie o Anglię, do wystosowania po raz pierwszy oficjalnych propozycji zmian granicy zachodniej. W memorandum złożonym 19 listopada 1940 r. w Londynie domagano się przyłączenia do Polski Wolnego Miasta Gdańska, Prus Wschodnich, części Pomorza i Górnego Śląska. Szef brytyjskiej dyplomacji Anthony Eden uważał, że te propozycje świadczą, iż Sikorski rozumie trudności, jakie Polska będzie miała z przyłączeniem jej dawnych „ukraińskich i białoruskich terytoriów”. Brytyjczycy nie zamierzali jednak zaciągać zobowiązań w sprawie kształtu polskiej granicy zachodniej, podobnie jak neutralne jeszcze Stany Zjednoczone.

Obawy polskiej dyplomacji wzbudziła ogłoszona 14 sierpnia 1941 r. Karta atlantycka – deklaracja premiera Winstona Churchilla i prezydenta USA Franklina D. Roosevelta. W punkcie drugim obie strony wyrażały sprzeciw wobec zmian terytorialnych, które są niezgodne ze swobodnie wyrażoną wolą narodów zamieszkujących dany obszar. Dyplomacja polska obawiała się, że ten punkt karty może utrudnić starania o przyłączenie do Rzeczpospolitej terenów niemieckich. Dlatego też w trakcie ceremonii przystąpienia krajów sojuszniczych do Karty atlantyckiej strona polska oświadczyła, że „przyszłe granice Polski winny zabezpieczyć bezpieczeństwo kraju jako element systemu bezpieczeństwa w Europie”.

Linia Odry za linię Curzona. Informacje o polskich żądaniach terytorialnych wobec Niemiec dotarły najprawdopodobniej do Moskwy dzięki brytyjskim agentom NKWD i spowodowały, że to sowiecki dyktator Józef Stalin okazał się pierwszym z przywódców Wielkiej Trójki, który opowiedział się za przesunięciem na zachód granicy polsko-niemieckiej aż po Odrę. Ujawnił to w rozmowie z gen. Władysławem Sikorskim 4 grudnia 1941 r. Polski premier był jednak ostrożny, obawiając się, że Stalin potraktuje jego zgodę jako rekompensatę za część państwa polskiego, którą Związek Sowiecki zaanektował w 1939 r. Tym niemniej Sikorski oświadczył, że „Gdańsk i Prusy Wschodnie to kolonie niemieckie i bastion wypadowy Niemiec na Wschód” i muszą należeć do Polski.

Odparcie Wehrmachtu spod Moskwy skłoniło Stalina do przedstawienia 16 grudnia 1941 r. ministrowi Edenowi propozycji przesunięcia terytorium Polski na zachód. Granica polsko-sowiecka miała przebiegać wzdłuż tzw. linii Curzona w zamian za przesunięcie granicy zachodniej do linii Odry. Po raz pierwszy Stalin wspomniał o chęci włączenia do ZSRR części Prus Wschodnich na północ od Niemna, co łączyłoby się z aneksją Litwy, Łotwy i Estonii. Brytyjczycy, podobnie jak Amerykanie, nie zaciągnęli jednak na tym etapie wojny zobowiązań w kwestii powojennych granic.

Pomimo że sytuacja na frontach nie zapowiadała rychłego pokonania Hitlera, rząd polski 7 października 1942 r. przyjął tajną uchwałę, określając minimalne polskie postulaty graniczne względem Niemiec. Sprowadzały się one do wcielenia do Polski Wolnego Miasta Gdańska, Prus Wschodnich, Śląska Opolskiego, co wiązałoby się z wysiedleniem ludności niemieckiej. W polskim Londynie zdawano sobie sprawę ze znaczenia linii Odry jako granicy bezpieczeństwa. Rząd polski nie zamierzał jednak ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Linia Curzona

    Linia Curzona - [rys.] Sobczak Marek