POLITYKA

Wtorek, 25 lipca 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 54-57

MY. Usłyszeć się z bliskimi (o dogadywaniu się z partnerami i dziećmi)

Anna Dobrowolska

Między (nami) innymi

Czy kobiety i mężczyźni inaczej używają języka

Śniadanie pewnej pary. Na stole rogaliki i gorąca kawa. Ona usiłuje spojrzeć na niego, ale widok zasłania jej gazeta, która jak zwykle pochłania całą jego uwagę. „Każdego ranka czytasz prasę, założę się, że pewnie nawet nie wiesz, że tu z tobą jestem” – mówi. On, nie odkładając magazynu: „Kochanie, oczywiście, że wiem, że tu ze mną siedzisz. Jesteś moją najcudowniejszą żoną i bardzo cię kocham”. Instynktownie wyciąga rękę w kierunku stojącego obok krzesła i głaska psa, którego ona posadziła na swoim miejscu zanim wyszła z jadalni.

Socjolingwistka Deborah Tannen z Georgetown University, autorka m.in. bestsellerowej książki „Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie”, uważa, że sytuacja taka, jak ta z amerykańskiego komiksu, w jaskrawy sposób ukazuje proste mechanizmy, które determinują pozbawioną harmonii komunikację kobiety i mężczyzny. Dla niego czytanie gazety to rytuał, bez którego nie wyobraża sobie rozpoczęcia dnia. Czuje się jednak winny i sfrustrowany, bo ona mu na to nie pozwala, tylko chce rozmawiać, co w jego mniemaniu mogliby zrobić np. po śniadaniu. Dla niej z kolei rozmowa podczas wspólnego posiłku świadczy o tym, że on się nią interesuje. Czuje jednak, że gazeta stanowi barierę, za którą staje się niewidzialna. Zaczyna się obawiać: „Może już nie jestem dla niego ważna? Może on chce zakończyć nasz związek?”.

Co powiedzieli socjolingwiści

Style komunikacji kobiet i mężczyzn postrzegane są dość stereotypowo. Kobiety w powszechnym przekonaniu mówią zdecydowanie więcej i częściej od mężczyzn, zadają mnóstwo pytań, nie mają problemów, by dzielić się z innymi swoimi sekretami, ale gdy zalewają się łzami i ktoś zapyta, co się stało, często odpowiadają „nic”, oczekując, że rozmówca sam się domyśli. Mężczyzn z kolei uważa się za bardziej stonowanych w wyrażaniu własnych myśli, mniej emocjonalnych i bardziej konkretnych, ale też skrytych. Tego, jak te różnice wyglądają naprawdę i co jest ich powodem, usiłują się dowiedzieć badacze różnych profesji.

Socjolingwiści np. twierdzą, że kobietom język służy przede wszystkim do nawiązywania łączności, podtrzymywania relacji i budowania bliskości z ludźmi. Zadawanie przez nie pytań ma służyć nie tyle pozyskaniu nowych informacji, ile raczej podtrzymywaniu zainteresowania i kontaktu z rozmówcą. Rozmowa zaś jest sposobem na odkrycie własnych emocji oraz okazją do uporządkowania myśli. W przypadku mężczyzn głównym celem komunikacji jest wywieranie wpływu i ugruntowanie statusu. Chodzi im więc o władzę i utrzymanie niezależności. Istotne jest także to, by rozmowa dotyczyła konkretnego problemu, bo ich zdaniem powinna służyć precyzyjnemu dotarciu do jego celu. Takie schematy komunikacji siłą rzeczy prowadzą do nieporozumień. Przykład? Kobieta skarży się mężowi na ból głowy. Kiedy on proponuje, że zabierze ją do lekarza, bądź przywiezie z apteki środki przeciwbólowe, ona jest rozczarowana. Mówiąc o swojej dolegliwości, liczyła przede wszystkim na ciepłe słowo i odrobinę współczucia.

Robin Tolmach Lakoff, profesor lingwistyki z University of California, w wydanej w 1975 r. książce „Language and Women’s Place” stwierdziła, że na sposób komunikacji wpływa nie tyle płeć biologiczna, ile kulturowa (ang. gender). Z analiz badaczki wynika, że kobiety częściej niż mężczyźni:

korzystają z przymiotników mówiących o emocjach, a nie niosących ze sobą żadnej wartości merytorycznej – „cudowny”, „zachwycający”, „boski”,

nadużywają form grzecznościowych – „czy mógłbyś podać mi cukier” zamiast „podaj mi cukier”,

stosują sformułowania asekuracyjne – „wydaje mi się”, „być może”,

częściej przepraszają – „przepraszam, ale myślę, że…”,

unikają przekleństw,

przykładają dużą wagę do poprawności językowej,

nie wyrażają wprost swoich potrzeb – „jestem taka spragniona” zamiast „chcę się napić wody”,

czekają na aprobatę – zawieszają głos, by umożliwić komuś innemu skończenie wypowiadanego przez nie zdania,

opowiadają mniej żartów.

Lakoff sprowadziła te tendencje do trzech zasad grzeczności: nie narzucaj się, daj rozmówcy możliwość wyboru i spraw, by w twoim towarzystwie czuł się dobrze.

Teorie Lakoff znalazły w późniejszych latach wielu krytyków, którzy uważali, że na różnice w komunikacji niekoniecznie wpływa płeć, ale status (innym językiem składa zeznania oskarżony, innym adwokat wygłasza mowę obronną) bądź obowiązujące w danym społeczeństwie normy, które mają charakter patriarchalny i faworyzują mężczyzn.

Deborah Tannen twierdzi, że różnice w stylach komunikacyjnych ujawniają ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]