POLITYKA

Piątek, 24 marca 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 41-43

JA. Myśleć, co się mówi (o sztuce porozumiewania się słowami)

Paweł Walewski

Migam, więc jestem

Czy osoby głuche koniecznie muszą mówić? Nie – odpowiada Bartosz Marganiec

Urodziłem się głuchy. Kiedyś mówiłem o sobie, że jestem niesłyszący. Ale uznałem, że stawia mnie to niepotrzebnie w opozycji do ludzi, którzy słyszą. Dlaczego muszę podkreślać, że nie mam czegoś takiego jak słuch? Kiedy nazywam siebie Głuchym, to znaczy, że mam coś, czego nie mają inni. Wy, którzy słyszycie.

Czy wasz słuch nie jest przereklamowany? Dość długo sądziłem, że to rzecz niezbędna w życiu i czułem się poszkodowany, nie mogąc wiele usłyszeć ani powiedzieć. To się jednak zmieniło od kiedy zrozumiałem, że komunikacja z ludźmi nie musi odbywać się tylko poprzez mowę.

31-letni Bartosz Marganiec jest osobą słabosłyszącą, potrafiącą czytać z ust, ale ma wielu głuchoniemych przyjaciół. Za pomocą gestykulacji i mimiki, a nieraz ruchem całego ciała, w swoim języku migowym mogą wyrazić wszystko to, co słyszącym przekazuje język foniczny. Dr Paweł Rutkowski z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, który z inspiracji prof. Marka Świdzińskiego stworzył jedyną w Polsce Pracownię Lingwistyki Migowej, lubi podkreślać, że mamy w kraju dwa języki ojczyste: polszczyznę ludzi słyszących oraz język ojczysty Głuchych. Duża litera jak najbardziej wskazana – bo to mniejszość językowo-kulturowa i tak należy ją traktować.

Niestety, nie wiadomo, ilu spośród kilkudziesięciu tysięcy Głuchych Polaków posługuje się językiem migowym. Rodzice głuchych dzieci starają się raczej wszystkimi sposobami przywrócić im słuch, niż skupić na nauce migania, nie zdając sobie sprawy, ile ten język będzie znaczył w ich życiu.

Od wczesnego dzieciństwa byłem rehabilitowany. Mama wierzyła, że dzięki umiejętności mówienia zdobędę samodzielność. A skoro byłem Głuchy, nie można było oczekiwać, że tak jak słyszące dzieci samoistnie nauczę się mówić. Dlatego już w 10. miesiącu życia założono mi pierwszy aparat słuchowy.

W Fundacji Pomocy Dzieciom Niesłyszącym ECHO miałem zajęcia logopedyczne, psychologiczne, ale przede wszystkim poznałem niesłyszących przyjaciół. Żaden nie posługiwał się jednak językiem migowym. Dzięki rehabilitacji jako tako mówiliśmy, ale nie zachęcano nas do migania, ani nie kontaktowano z Głuchymi, którzy potrafią migać.

Moją pierwszą szkołą była podstawówka integracyjna, później uczyłem się w liceum prywatnym, następnie ukończyłem matematykę na Uniwersytecie Warszawskim. Na drugim roku studiów postanowiłem zastąpić aparat słuchowy implantem, bo chciałem lepiej kontaktować się z otoczeniem. W aparatach słuchowych nie czułem się dobrze – przeszkadzały mi pukania, stukania, słyszałem tylko niektóre samogłoski, a spółgłosek wcale. W miarę dobrze kontaktowałem się ze słyszącymi tylko w cztery oczy, bo w grupie nie potrafiłem zrozumieć wszystkich.

Po wszczepieniu implantu wpadłem w euforię, że łatwiej mi dogadać się z ludźmi. Ale po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że to nie wystarcza. Musiałem się stale wysilać, bardzo się starać. Gdy nosiłem aparaty słuchowe, inni ludzie, widząc je, przynajmniej próbowali mówić do mnie wyraźnie, bo wiedzieli, że nie słyszę. Gdy znajomi dowiedzieli się, że mam implant – przestali przykładać się i gorzej zacząłem ich rozumieć. Pamiętam spotkanie towarzyskie, na którym wszyscy zachęcali mnie, bym wyszedł z kąta i włączył się do zabawy. Nie alienuj się, integruj! I ja się starałem, ale czy ten wysiłek ma być tylko po stronie Głuchego?

Świat pełen dźwięków dyskryminuje ludzi żyjących w ciszy. To osoby głuche muszą się dostosować, nauczyć wyławiać dźwięki, słyszeć w implancie, rozumieć głoski, wymawiać je. Tymczasem według dr. Pawła Rutkowskiego np. nauka czytania z ust bywa torturą. Zazwyczaj dopiero we własnym gronie, wśród innych migających, Głusi czują się komfortowo. Nie ma wtedy między nimi bariery komunikacyjnej, nabywają pewności i nie czują się wyalienowani. Język migowy pozwala im nawiązywać kontakty społeczne i budować własną tożsamość.

Języka miganego zacząłem się uczyć, gdy miałem 19 lat. Chciałem pomagać Głuchym, którzy nie umieją mówić. Ale gdy pojechałem na obóz żeglarski, okazało się, że jego uczestnicy migają zupełnie inaczej niż mnie uczono. Zobaczyłem, że ich język jest prawdziwy i postanowiłem się nim głębiej zainteresować. Wtedy dopiero odkryłem, że język migowy jest czymś innym niż migany. Pozwala żyć w świecie dużo bogatszym niż ten, jaki znałem wcześniej. Choć mówię dość dobrze, to jednak działa to tylko w jedną stronę. Bo kiedy ktoś do mnie mówi, nie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Migowy a migany

Język migowy (PJM) na ziemiach polskich zaczął się rozwijać w szkole dla niesłyszących, która powstała prawie 200 lat temu w budynku obecnego rektoratu Uniwersytetu Warszawskiego (dziś ma ona siedzibę przy pl. Trzech Krzyży w Warszawie). Od tamtej pory język ten ewoluuje w podobny sposób jak języki foniczne, choć często jest mylony z językiem miganym. Ten z kolei zrodził się w latach 60. XX w. i polega na wiernym odwzorowaniu polszczyzny: szyk zdania polskiego oddawany jest wyraz po wyrazie za pomocą migów. To tylko niepotrzebnie wydłuża wypowiedź i przypomina tekst tworzony przez słabego tłumacza, który przekłada z angielskiego na polski każdy wyraz po kolei, nie zwracając uwagi na oddanie sensu czy przenośni.

Jaka jest więc w praktyce różnica między językiem migowym a miganym? Dr Paweł Rutkowski przedstawia ją na przykładzie zdania „Długopis leży na trzeciej półce od dołu”. W miganej polszczyźnie, czyli systemie stworzonym sztucznie na bazie gramatyki polskiej, pod każde słowo trzeba podstawić znak wizualny, który mu odpowiada. Głuchy w języku migowym użyje natomiast następującej sekwencji znaków: ‘półka’ (zamigany najniżej), ‘półka’ (zamigany nieco wyżej), ‘półka’ (zamigany najwyżej), ‘długopis’, ‘tu’ (wskazujący na najwyższą półkę). Wykorzystanie relacji przestrzennych jest charakterystyczną cechą gramatyki migowej. Nie jest to kalka polszczyzny fonicznej, której składnia jest dla Głuchych składnią języka obcego.

Nie istnieje też uniwersalny międzynarodowy język migowy. Choć Brytyjczycy i Amerykanie posługują się niemal identycznym językiem fonicznym, języki migowe są w tych krajach zupełnie odmienne. Jeśli głuchy Polak chce za granicą porozumieć się w obcym języku migowym, to – tak jak słyszący turysta nieznający języka obcego – zmuszony jest zajrzeć do słowniczka (ułatwia to np. strona www.spreadthesign.com, na którą warto zajrzeć, by przekonać się, jak różnią się między sobą na świecie języki migowe).

Olbrzymim sukcesem zespołu Pawła Rutkowskiego było stworzenie dwa lata temu na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej podręczników szkolnych w polskim języku migowym, które mają formę multimedialnych aplikacji komputerowych. Klikając na poszczególne polskie słowa lub zdania, głuche dzieci otrzymują błyskawicznie tłumaczenie w języku migowym w postaci klipu wideo. To ułatwia im naukę polszczyzny i zrównuje ich możliwości edukacyjne z uczniami słyszącymi.