POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 46-49

MY. Usłyszeć się z bliskimi (o dogadywaniu się z partnerami i dziećmi)

Ryszarda Socha

Milczenie smoków

Małgorzata Całusińska. Jak się rozwija mowa u dziecka

Ryszarda Socha: – Co mówi niemowlę, które jeszcze nie mówi?
Małgorzata Całusińska: – Nie mówi werbalnie, ale wyraża się za pomocą całego ciała. Jest takim emocjonalnym stanem bycia. W zrozumieniu go ważna jest intuicja, wczucie się w sytuację. Może zakwiliło, bo jest głodne, zrobiło kupę, jest mu niewygodnie.

A jeśli maluch jest nakarmiony i z suchą pieluchą, a wciąż marudzi? Zniecierpliwione otoczenie oczekuje, że mama będzie wiedziała, skąd ten płacz i coś z nim zrobi.
Ona nie powinna się nadmiernie zastanawiać, o co niemowlęciu chodzi, bo być może nigdy się nie dowie. Nie jest w stanie wychwycić każdej przyczyny jego reakcji. Najlepiej zrobi, jeśli mocno je przytuli. Pobędzie z nim w fizycznej bliskości, tak jak są ze sobą zwierzęta. Obserwowałam taką scenę w samolocie. Dziewczynka, może półtoraroczna, histerycznie płakała prawie przez cały czas. Mama bardzo się starała ją uspokoić. Cały czas coś jej dawała – a to zabawkę, a to smoczek, a to picie. Ale na ręce jej nie wzięła. Powód mógł być prosty: dziecko też reaguje na świat, który je otacza, może po prostu dziewczynka bała się lecieć samolotem, kto wie?

Przytulenie ma być receptą na reakcje, których nie umiemy odczytać?
Jeżeli rodzic przytrzyma dziecko blisko swojego ciała, ich oddechy zgrywają się ze sobą. Jeżeli on się wyciszy, niemowlę automatycznie też.

Tylko że czasami rodzic jest podenerwowany.
Wtedy praktyczne jest uświadomienie sobie, co się czuje. Że czuje się na przykład gniew. Jeżeli dorosły to sobie uświadomi, to choć nie przestaje się denerwować, potrafi zapanować nad swoim zachowaniem i zaczyna się do dziecka zwracać inaczej. Nieuświadomiona złość na dziecko przekłada się czasem na poczucie winy, które sprawia, że rodzic chce się zaopiekować dzieckiem przesadnie. Sytuacja staje się nieklarowna, a nawet niemowlę to wyczuwa. Kłopot w tym, że rodzice są przyzwyczajeni do obserwowania dziecka i jego reakcji, a często zapominają o własnych reakcjach i emocjach.

Czasem uważają, że dziecko jest krnąbrne, że chce ich przetrzymać. Zdarzają się pytania, co zrobić, żeby później nie weszło na głowę. Ale myślenie, co będzie kiedyś, gubi. Bo traci się tę chwilę teraz, z dzieckiem, które coś okazuje.

Jak to się dzieje, że w pewnym momencie zaczyna mówić?
Zaczyna się od chęci kontaktu z drugim człowiekiem, od tego, że dziecko podąża za innymi wzrokiem, że obserwuje, w jaki sposób mówią, i stara się to naśladować. Te zachowania dziecka są kluczowe. To, że wraz z ciekawością poznawania świata pojawia się ciekawość werbalna. Dziecko niestrudzenie pyta: co to jest? Ważne, aby być wtedy cierpliwym i się od tych pytań nie opędzać. Liczba słów wypowiadanych według tzw. norm jest drugorzędna.

A trzeba do dziecka dużo mówić, żeby ono szybciej opanowało tę umiejętność?
Rozwój mowy nie wynika z liczby ćwiczeń, jak się dość powszechnie wciąż jeszcze uważa. Jeżeli rodzic naprawdę dziecku towarzyszy, jest skupiony na tym, co razem robią, a nie na swoich myślach i problemach, to nie musi niezwykle dużo mówić. Czasami brak takiej przytomnej obecności próbuje się zrekompensować ilością wypowiadanych słów. Niemowlaki zwykle lubią, jak się do nich mówi, ale starsze dzieci wręcz nie chcą być zalewane mową. Bywa, że wtedy się zamykają.

Bo to je męczy?
Tak, odbierają to jako natarczywe naruszanie ich granic. Ale dużo też zależy od kontekstu: dziecko chce mówić i słuchać opowieści jednej osoby, a w przypadku innej – nie. Jeśli rodzic lubi mówić, to niech mówi, ale nie natrętnie. Niech będzie otwarty – zauważy, że dziecko nie chce rozmawiać i wtedy lepiej zamilknąć.

Co sprawdzić, co zbadać, czym się niepokoić

Kiedy zacząć się niepokoić, jeśli dziecko nie mówi?
Przede wszystkim nie należy się przesadnie niepokoić. Bo to w niczym nie pomaga. W normalnej sytuacji pierwsze słowa pojawiają się około roku. Dwa lata to czas prostego zdania, a 3 lata bardziej złożonego. Ale norm nie powinno się traktować sztywno. Szczególnie, że one co pewien czas nie drastycznie, ale jednak się zmieniają.

Spróbujmy jednak określić z grubsza ten moment, kiedy należałoby zrobić jakiś krok. I jaki?
Kroki należy podejmować wtedy, kiedy roczne dziecko nie reaguje na dźwięki, dwuletnie nie wskazuje palcem na przedmioty i nie pyta „co to?”, a 3-latek ma zbyt uproszczone słownictwo. Najpierw warto zbadać słuch. To absolutna podstawa.

Czyli otolaryngolog.
Lub audiolog. ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówczyni jest oligofrenopedagogiem i logopedą ze specjalizacją neurologopedyczną. Prowadzi terapię dzieci z zaburzeniami mowy. Autorka książki „Trening umiejętności wychowawczych. Dla rodziców i specjalistów”, która ukazała się w 2012 r. i przez dwa lata utrzymywała się na liście bestsellerów Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.