POLITYKA

Czwartek, 17 maja 2012

Polityka - nr 15 (2700) z dnia 2009-04-11; s. 100-102

Świat

Jagienka Wilczak

Na dzielonej Ukrainie

Nic tu nie działa tak dobrze jak korupcja. Jest niemal jawna, bezwstydna i nachalna.

Z perspektywy lat widać dobrze: oligarchiczne grupy stworzyły na Ukrainie państwo dla siebie. Posłowie ani urzędnicy nie walczą z korupcją, oni się nią posługują. Trudno żeby było inaczej, skoro miejsce w ławach parlamentu kosztuje od miliona do 10 mln dol. Niedawno jeden z czołowych ukraińskich polityków Anatolij Hrycenko ujawnił, że za wywiad radiowy trzeba zapłacić 1,5 tys. dol., artykuł w gazecie – trzy razy więcej, a tekst na portalu internetowym kosztuje 2 tys. dol. (językiem korupcji jest wciąż dolar). Wszystko ma swoją cenę: załatwienie stosownego orzeczenia sądu – 50 tys. dol., notarialne potwierdzenie sfałszowanych podpisów – od 5 do 10 tys. dol.

Po pomarańczowej rewolucji w 2004 r. były nadzieje, że coś się zmieni. Ale kiedy zaciskanie pasa okazało się na nic, hamulce puszczają – twierdzą ukraińscy socjologowie. Dziś trudno cokolwiek ruszyć bez łapówki.

Opłacają się kierowcy tirów na przejściach. Biorą celnicy, bo za miejsce na zachodniej granicy każdy z nich musiał zapłacić, stawka to ok. 30 tys. dol.: trzeba zwrócić pożyczkę i opłacać się górze. Biorą gaisznicy, milicja drogowa. – Zatrzymali mnie, choć jechałem przepisowo. Pytam: o co chodzi? A milicjant, że za wolno jadę – opowiada jeden z przedsiębiorców.

Bez łapówki nie da się uzyskać licencji, certyfikatu, kupić gruntu pod inwestycję. Słynne w środowisku są zmagania szwedzkiej IKEA, która od 10 lat nie może kupić w Kijowie kawałka gruntu pod budowę sklepu. Szwedzi nie dają łapówek z zasady, muszą mieć przejrzystość w dokumentach. Inne firmy nie mają takich oporów. W stolicy złapano niedawno urzędnika odpowiedzialnego za przetargi na ziemię: miał przy sobie walizkę z 2 mln dol. Ale nikt nie wierzy, że sprawa trafi do sądu. Opowiada się anegdotkę o sędzim, który od jednej strony procesu wziął przed rozprawą 10 tys. dol. Ale przeciwnik wręczył mu 15 tys. dol. Sędzia, po namyśle, powiedział: będę sądzić uczciwie. I zwrócił 5 tys. Żart?

We Lwowie zatrzymano niedawno prezesa apelacyjnego sądu administracyjnego Igora Zwarycza, który miał w biurku trzy worki pieniędzy, milion dolarów i 2 mln hrywien. Siedmiu innych sędziów z tego wydziału również miało szuflady pełne pieniędzy. Urzędnika przewieziono do Kijowa i umieszczono w areszcie. Ale w mieście aż huczy, że sprawa zostanie wyciszona, bo nitki prowadzą wprost do urzędników kancelarii prezydenta.

Ile kosztuje uratowanie życia? – zastanawia się Wiolett Simonian, dziennikarka internetowej gazety Ostrow w Doniecku. – Bez łapówki lekarze nie spojrzą, choćbyś umierał. Pytają od drzwi: pieniądze macie? Niedawno ciężko zachorował jej ojciec. Lekarzowi do kieszeni dała 6 tys. hrywien za operację. Kolejne 3 tys. zapłaciła za podłączenie do aparatury. W ciągu trzech dni wydała ponad 12 tys. hrywien. Ojciec i tak zmarł. Może dała za mało?

Wojny na górze

O żądaniach łapówki nikt raczej głośno nie krzyczy, wszyscy wiedzą, że to grozi nasłaniem na skarżypytę kontroli policji skarbowej (różnorakich inspekcji jest na Ukrainie pół setki). Polski Kredobank, którego większościowym udziałowcem jest PKO BP, przeżył zbrojny nalot na jedną z filii. Kilku pracowników, chcących uniemożliwić wyniesienie z biura dokumentów, ciężko pobito; trafili do szpitala. Trzech pracowników bez nakazu przez dwa dni przetrzymywano w areszcie. Międzynarodowe Stowarzyszenie Przedsiębiorców Polskich na Ukrainie bezskutecznie domagało się wyjaśnień od ukraińskiego rządu. Polskie władze też okazały się bezsilne. Administracja nie zareagowała na zażalenie w sprawie nielegalnego przejęcia większościowych udziałów Krzysztofa Krupy w firmie WAT Kyivmetaloprom. Ponad 20 mln hrywien zobowiązania leasingowego za tramwaje i trolejbusy nie otrzymała firma PL Leasing. Jej szefowie mają za sobą korzystny wyrok sądu i gwarancję Rady Miasta Charkowa. Ale o pieniądzach mogą na razie zapomnieć.

– Sytuacja dotyczy całego środowiska polskiego biznesu. Dlatego wielu inwestorów rezygnuje. Stwierdzają, że ryzyko jest za duże – mówi prezes MSPPU Stefan Perkowski. Ukraiński system prawny jest tak skonstruowany, żeby brać. Absurdalne, niejasne przepisy sprawiają, iż bez łapówek nie da się żyć ani przeżyć. Ci, którzy chcą prowadzić biznes według standardów europejskich, są spychani na margines. Polacy, którzy nie dają łapówek i liczą każdego dolara, są postrzegani jako biedni, skąpi i niepoważni.

Wojna na górze między premier Julią Tymoszenko i prezydentem Wiktorem Juszczenką oraz rządową i prezydencką administracją spowodowała wojnę na dole. Wiadomo, że Tymoszenko przechwyciła sądy, a prezydent ma służbę bezpieczeństwa, SBU. Różne frakcje oligarchów i koterie walczą ze sobą na poziomie regionów. Przedsiębiorcy mówią, iż w terenie trzeba się opłacać wszystkim i tylko stawki są nieco niższe ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]